Z tego artykułu dowiesz się:jaką tajemnicę skrywa jeziorojak dokonano odkryciakto może zobaczyc sekret na własne oczyJezioro Hartvikvatnet w Norwegii koło Narwiku pozornie jest zwykłym awkenem. Mało kto wie, że jako jedno z niewielu skrywa niebywałą tajemnicę. Na jego dnie spoczywają wraki niemieckich samolotów z czasów drugiej wojny światowej, upamiętniając w ten sposób bardzo przykre wydarzenia z przeszłości.
Europa bez Moskwy byłaby jak literatura bez Fiodora Dostojewskiego. To właśnie tam w 1821 roku przyszedł na świat autor "Zbrodni i kary", "Biesów" oraz "Idioty". Jest to największe miasto na całym kontynencie pod względem ludności, które zachwyca mnóstwo turystów. Zwłaszcza tych, którzy poszukują w życiu estetycznych doznań. Moskwa jest narodową dumą Rosji, w której możemy podziwiać piękną architekturę.Jeśli w czasie zbliżających się wakacji interesuje was Europa, powinniście zwiedzić jej największe miasto. Chociaż Moskwa wydaje się byc bardzo odległa, potrafi rozkochać w sobie turystów. Szczególne wrażenie robi Plac Czerwony. Wejście na obiekt jest darmowe, dlatego warto zobaczyć miejsce, które może służyć wręcz jako wizytówka Rosji. Należy jednak pamiętać, że często bywa zatłoczony głównie za sprawą podróżnych. Zgodnie z oficjalnymi danymi stolica liczy ponad 12 milionów mieszkańców.
Z tego artykułu dowiesz się:gdzie zaobserwowano niezwykłe zjawisko,co dokładnie było jego powodem,jak zareagowali internauciZdjęcia niezwykłego nieba pojawiły się niedawno w mediach społecznościowych. Mieszkańcy Trelleborga zaobserwować mogli bowiem, jak sklepienie nad nimi przybiera niesamowity, fioletowy kolor. Szybko wyjaśniło się, że jest ono efektem działalności człowieka.
Z tego artykułu dowiesz się: Kiedy Czechy zamierzają rozpocząć luzowanie obostrzeńJakie zakazy zostaną złagodzone w pierwszej kolejnościJakich zakazów trzeba przestrzegać, wjeżdżając do CzechSąsiad Polski zdecydował się na otwarcie hoteli i pensjonatów, a także restauracji, sklepów i zakładów usługowych. Mają one zacząć ponownie działać już w tę niedzielę. Zniesiony zostanie również nocny zakaz wychodzenia z domów.
Nie każde miasto na świecie może być dumne ze swojej nazwy. Zabawne nazewnictwo często postrzegane jest jako zaleta, a niektóre miejscowości nawet usiłują zrobić z tego swoistą atrakcję, wpływającą na rozwój turystyki. Niestety, nie działa to zawsze w ten sposób. Mieszkańcy austriackiego miasteczka Fucking przeżywali koszmar, którego dłużej znosić już nie mogli - zmienili nazwę na Fugging. Fucking zlokalizowane jest niedaleko Salzburga w Austrii. Mieszka w nim zaledwie około 100 mieszkańców, a wszyscy się oczywiście doskonale znają. To spokojne miejsce, które nie jest szczególnie nastawione na przyjmowanie turystów - niewiele tam atrakcji czy rozrywek. To jednak nie przeszkadza prawdziwym tłumom odwiedzać tego miejsca. Wszystko przez niecodzienną nazwę. Problem jest również w tym, że nie każdy turysta zachowuje się odpowiednio, gdy już zacznie się wygłupiać przy zabawnym znaku z nazwą miejscowości. Jak relacjonuje TVP, przyjezdni często kradli przydrożne tablice z nazwą miasteczka. Jeśli nie chcieli jej zabrać do domu, to również nie wszyscy ograniczali się do zrobienia zwykłego zdjęcia. Niestety wiele osób rozbierało się lub stawało przed obiektywem w bardzo niewybrednych pozach. O problemach lokalnej społeczności poinformował portal Politico, cytując austriacki "Der Kurier". Nazwa Fucking to niecenzuralne określenie na uprawianie stosunku płciowego, a słowo to napisane na wielkiej tablicy najwyraźniej uznane zostało za niecodzienną atrakcję turystyczną. Początkowo mieszkańcy usiłowali powstrzymać kradzieże tablicy sami. Zaczęli od zabetonowania dolnej części znaku. Pilnowali również turystów robiących zdjęcia, by nikt nie ściągał ubrań i nie ośmieszał miasteczka. Ku rozpaczy miejscowych, z sytuacji korzystać zaczęli lokalni przedsiębiorcy, rozsławiając oryginalną nazwę. Zaczęły powstawać okolicznościowe pocztówki z nazwą miejscowości, a nawet piwo o tej samej nazwie. W końcu lokalsi stracili cierpliwość. Po latach o godność swoją i miejscowości, postanowili zlikwidować największą atrakcję. Już od 1 stycznia 2021 roku miasteczko oficjalnie zmieni swoją nazwę na Fugging. 1. Ogłosili pilny komunikat. Nieprzestrzeganie zasad może skończyć się tragicznie. Ważna wiadomość dla wszystkich planujących wycieczkę w góry2. Carrefour odwraca się od TVP. Wszystko przez mowę nienawiści wobec osób LGBT3. Nie chcą wpuścić Andrzeja Dudy na Podhale. Górale zapowiadają strajk4. Ostrzeżenia nie pomogły. TVP potwierdziła. Pierwszy raz od początku pandemii za granicą pobito rekord liczby pasażerówWarto podkreślić, że Fucking nie nazywało się tak od zawsze. Po raz pierwszy nazwę zanotowano w 1070 roku, a brzmiała ona wtedy Vucchingen. Następnie przechodziła metamorfozy - kolejno zmieniano ją na Fucingin, a potem Fugkhing. Kontrowersyjną formę przyjęto dopiero w XVIII wieku. Fot. Wikimedia.org/Benjamin Dauth/ public domain
Turyści, ale nie tylko, chętnie odwiedzają miejsca ukazane przez filmowców. Tak było między innymi z Nową Zelandią, gdzie kręcono "Władcę Pierścieni". Trylogia ukazała przepiękne krajobrazy wyglądające niczym z bajki. Idealnie pasowały do fabuły dzieła Tolkiena, dodając niezwykłej atmosfery do opowiadanej historii. Olśniewające sceny plenerowe zachęciły nie tylko fanów trylogii do zobaczenia ich na własne oczy.Teraz podobnie dzieje się z lokacjami ukazanymi w "The Crown". Serial produkcji Netfliksa opowiada historię brytyjskiej rodziny królewskiej. Taka fabuła wymaga czywiście odpowiednich lokacji. Na ekranie każda z nich wygląda niczym oryginalny pałac Buckingham, jednak to tylko iluzja. Nikt nie ma wstępu w tak prywatne rejony, a kręcenie serialu w takim miejscu sprawiałoby wiele trudności nawet zwykłym obywatelom ze względu na możliwe utrudnienia w ruchu. Twórcy zdecydowali się zatem na "zamienniki" czyli miejsca, które z powodzeniem udają słynny pałac, a jednocześnie są łatwodostępne nawet dla zwykłych odwiedzających.
Taka wioska może okazać się idealnym miejscem na weekendowy wypad, zwłaszcza jeśli macie dość hałasu oraz szukacie ciszy i spokoju z daleka od cywilizacji. Giethoorn nazywane jest holenderską Wenecją i znajduje się zaledwie około 1200 kilometrów od Polski. Bajeczną krainę cechuje przede wszystkim to, że nie znajdziemy tam zwykłych ulic, dróg ani samochodów. O szczegółach informuje Radio Zet.Wioska Giethoorn to wspaniałe miejsce, w którym nie ma szans na powstanie korków, czy pojawienie się smogu. Aż trudno uwierzyć, że nadal są miejscowości bez ulic i samochodów. Jak więc poruszają się miejscowi i wczasowicze? Większość przemieszcza się pieszo, rowerem lub kanałami - stąd określenie holenderska Wenecja. Nie ma nic lepszego niż leniwe pływanie łodzią w kojącej scenerii.
Europa wciąż walczy z drugą falą koronawirusa, wykorzystując wszelkie możliwe środki. W piątek, 27 listopada, w Irlandii Północnej wprowadzono całkowity lockdown. W kraju, w którym mieszkańcy przez tydzień żyli bez restrykcji, pojawiły się radykalne obostrzenia, które będą obowiązywały przez dwa tygodnie. Drugie, całkowite zamknięcie, będzie przebiegało według ostrzejszych zasad niż za pierwszym razem. O szczegółach informuje serwis Polsat News.W związku z restrykcjami, Europa nadal musi liczyć się ze znacznie ograniczonym ruchem turystycznym. Od piątku 27 listopada odradza się wyjazdów do Irlandii Północnej, gdzie wprowadzono szereg dotkliwych obostrzeń. W kraju zamknięto wszystkie sklepy z wyjątkiem placówek, które oferują sprzedaż produktów pierwszej potrzeby. Zawieszono także świadczenie usług, które wymagają pierwszego kontaktu. Rząd zdecydował również o zamknięciu innych instytucji oraz zredukowanie kontaktów towarzyskich do minimum.
Lotnisko w Irlandii to miejsce, w którym nie wprowadzono zakazu usług gastronomicznych. Postanowiło to wykorzystać dwóch mężczyzn, którzy stęsknili się za wyjściem na piwo do knajpy. Pochwalili się tym za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Lockdown zostanie wprowadzony na terenie całej Austrii, jak informuje agencja prasowa Reuters. Władze rozpoczęły już przygotowania do wcielenia w życie najostrzejszych ograniczeń, które mają obowiązywać od wtorku 17 listopada. Szczegółowe informacje mają zostać przekazane przez kanclerza Sebastiana Kurza dzisiaj tj. 14 listopada po południu. W dobie drugiej fali zarażeń koronawirusa podjęto trudne decyzje.Lockdown, który ma zostać wprowadzony we wtorek 17 listopada oznacza, że Austria najprawdopodobniej stanie się kolejnym krajem omijanym przez turystów. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez onet.pl, całkowite zamknięcie, które ma obowiązywać na terenie całego państwa, będzie obowiązywało do 6 grudnia. Media sugerują, że władze rozszerzą też godzinę policyjną.
Restrykcje zostaną wprowadzone w Portugalii, która podobnie jak Polska zmaga się z drugą falą zachorowań na koronawirusa. Zakaz wychodzenia z domu będzie trwał przez dwa tygodnie. Takie obostrzenia mogą pokrzyżować plany osób, które planowały podróże do kraju ze stolicą w Lizbonie.
Portugalia to kierunek, który staje się coraz popularniejszy, chociaż nadal pozostaje nie do końca odkryty. Każdego roku przyjeżdża tam mnóstwo podróżników, którzy eksplorują atrakcje Półwyspu Iberyjskiego. Wspaniała kuchnia, ciepłe morze, przepiękne uliczki oraz wino sprawiają, że bardzo łatwo się zakochać w Portugalii. Mieliście kiedyś okazję ją zwiedzić? Robi imponujące wrażenie.Przez długi czas Portugalia była niedoceniana przez turystów. Trochę tak, jakby była brzydszą i mniej atrakcyjną siostrą Hiszpanii. Z biegiem lat jednak wczasowicze, którzy co roku zwiedzali Madryt czy Barcelonę, zaczęli poszukiwać nowych miejsc. Obecnie Portugalia cieszy się coraz większym zainteresowaniem, chociaż nadal pozostaje nie do końca odkryta. Ten kraj oferuje mnóstwa atrakcji, które potrafią rozkochać w sobie urlopowiczów.
Słowacki Raj to idealne miejsce zarówno dla osób, które uwielbiają aktywny wypoczynek, jak i łono natury. Na jego terenie można zobaczyć piękne skały, malownicze wąwozy oraz rwącą, górską rzekę. W dodatku park znajduje się jedynie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, dzięki czemu można zorganizować tam wypad na długi weekend.Słowacki Raj to niesamowity park narodowy, w którym kultową atrakcję stanowią liczne szlaki piesze. Obiekt obejmuje powierzchnię ponad 194 kilometrów kwadratowych, chociaż największą popularnością cieszy się jego północna część. Tam znajdziemy takie miejsca jak Przełom Hornadu, Suchá Belá czy polana Kláštorisko. W parku są również punkty dla bardziej doświadczonych turystów, którzy wybierają drogę przez Piecky czy Veľký Sokol. Południowa część to natomiast Dobszyńska Jaskinia Lodowa, szczyt Veľká Knola oraz jezioro Palcmanská Maša.
Granice w strefie Schengen pozostają tylko linią na mapie. W rzeczywistości można je dowolnie przekraczać (nie licząc okresu epidemii), bez zatrzymywania się na przejściu granicznym. Taka swoboda podróżowania niesie za sobą pewne ryzyko, którego skutki odczuło już kilka państw.
Akcja została rozpoczęta przez jedną z najpopularniejszych linii lotniczych w Europie. Wiele osób jest bardzo zaskoczona tym pomysłem. To dość oryginalna i odważna strategia, ale w ostatnim czasie była już spotykana. Nigdy jednak nie miało to takie znaczenia dla turystów.
Lockdown jest częstym rozwiązaniem w krajach, gdzie odnotowywany jest wysoki wskaźnik zakażeń koronawirusem. W jednym kraju po 17 dniach narodowej kwarantanny, wciąż nie widać efeków. Lokalne władze załamują ręce.
Kwarantanna weekendowa to najnowszy pomysł rządu Ukrainy. Ma zostać wprowadzona już w najbliższym czasie, by zatrzymać przyrost nowych infekcji. Minister ochrony zdrowia wyjaśnił szczegóły na konferencji prasowej.
Koronawirus nabiera tempa na całym świecie. Władze państw decydują się na wprowadzenie większej liczby restrykcji, coraz częściej słyszymy o stanie nadzwyczajnym w różnych państwach. Na taki krok zdecydował się właśnie rząd jednego z krajów bałtyckich. Wszyscy turyści, którzy planowali podróż tam w najbliższym czasie, powinni dokładnie przemyśleć swoje plany.
Stan wyjątkowy zostaje wprowadzony. W mediach pojawiły się już informacje o oficjalnej decyzji rządu. Władze postanowiły podjąć drastyczne kroki, by przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Do takiego działania skłoniły niepokojące statystyki, między innymi rekord zakażeń, który padł w piątek 6 listopada. Turyści, którzy mimo pandemii decydują się na podróże, powinni zapoznać się z nowymi procedurami. O szczegółach informuje portal onet.pl.Podróże do krajów, w których panuje stan wyjątkowy, są często utrudnione, a czasami nawet niemożliwe. Obecny okres coraz mniej sprzyja wyjazdom turystycznym ze względu na coraz bardziej restrykcyjne obostrzenia wprowadzane przez europejskie państwa. Takie kraje jak Niemcy czy Czechy drastycznie ograniczyły już ruch turystyczny, by przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się SARS-CoV-2. Podróżni z tygodnia na tydzień mają wyraźnie uszczuplane możliwości.
Lockdown został wprowadzony w kolejnym kraju na świecie. Osoby, które planowały tam podróż w najbliższym czasie, będą zawiedzione. Decyzja została podjęta z powodu rosnącej liczby osób zakażonych koronawirusem. Gdzie to się stało?
TVP przekazała informacje, których nigdy nie chcieliśmy usłyszeć. W całej Europie rośnie liczba zakażeń, a wraz z nimi pojawiają się kolejne ograniczenia. Polska zamknęła się już niemal całkowicie, turyści nie mają wielu możliwości wyjazdu i korzystania z atrakcji.
Granica państw europejskich stała się miejscem wielkiego chaosu. Wszystko z powodu wielu restrykcji, które nakładają poszczególne państwa. To duże utrudnienie dla turystów, którzy podróżują po Starym Kontynencie. Bruksela znalazła pewne rozwiązanie tego problemu. O czym mowa?
Polsat przekazał informacje na temat trzęsienia ziemi, do którego doszło w piątek 30 października na Morzu Egejskim. Najwięcej szkód przyniosło w Turcji, gdzie pod gruzami zginęło lub zostało rannych wiele osób. Służby ratunkowe przeczesują teren w poszukiwaniu osób potrzebujących pomocy.
Granica z Białorusią zostaje zamknięta. W mediach pojawiła się już oficjalna wiadomość o kolejnych radykalnych krokach krajów sąsiadujących z Polską. Jako oficjalny powód tej decyzji podano niepokojącą dynamikę rozprzestrzeniania się koronawirusa. Informacje potwierdził Państwowy Komitet Graniczny. Wiele wskazuje na to, że sytuacja pandemiczna w Europie staje się coraz bardziej napięta, a kraje uciekają się do coraz ostrzejszych ograniczeń.Zgodnie z oświadczeniem Państwowego Komitetu Granicznego, granica między Polską a Białorusią zostaje zamknięta. Decyzja została oficjalnie przekazana dzisiaj tj. 29 października. Z informacji przekazanych przez media wynika, że pojawią się problemy z przemieszczaniem się także z innych krajów wschodnioeuropejskich. Obywatele Białorusi, którzy przebywają poza ojczyzną, mogą mieć teraz poważne problemy z powrotem do domu, jak sugeruje serwis onet.pl.
Zakaz otwierania pubów, barów i restauracji oraz ograniczenie spotkań towarzyskich. Niemcy przygotowują się na wprowadzenie bardzo surowych restrykcji sanitarnych w odpowiedzi na drugą falę zarażeń koronawirusem. Choć to nie całkowity, drugi lockdown, ograniczenia będą bardzo wyraźne. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez niemiecką agencję DPA, rząd planuje wprowadzić w życie zaostrzony reżim sanitarny już 2 listopada, choć pierwotnie mowa była o 4 listopada, jednak decyzja ta uległa zmianie. O szczegółach informuje serwis Onet.pl.Obecnie w dużych niemieckich miastach obowiązuje zakaz prowadzenia działalności klubów i barów po godzinie 23:00. W związku z dynamicznym skokiem zachorowań na COVID-19, władze brały pod uwagę nawet wprowadzenie godziny policyjnej. Na ten drastyczny krok zdecydowały się już rząd francuski oraz hiszpański. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez niemiecką agencję DPA, nasi sąsiedzi planują jednak znaczne obostrzenie reżimu sanitarnego już od 2 listopada.
Bałtyk jest dosyć chłodnym i mało zasolonym morzem, przez co nie spotkamy w nim gatunków powszechnie występujących w cieplejszych regionach. Raczej nikt z wypoczywających w Polsce osób nie zastanawia się, czy wchodząc do wody może spotkać rekina. Okazuje się, że w niektórych okolicznościach jest to możliwe.Rekiny żyjące np. u wybrzeży Australii są bardzo groźne. Potrafią zaatakować niczego nie spodziewającego się człowieka i wciągnąć go pod wodę. Wiele osób nie wróciło z takiego spotkania, spora grupa ma ślady zębów na ciele lub musi korzystać z protezy nogi czy ręki. Ostre zęby tych ogromnych ryb przerażają.
Godzina policyjna stanie się codziennością, do której będzie musiała przyzwyczaić się społeczność kolejnego, europejskiego kraju. W związku niecodzienną sytuacją spowodowaną dynamicznym wzrostem zarażeń koronawirusem, rząd postanowił wprowadzić stan wyjątkowy na terenie części państwa. Wiadomości potwierdził lokalny rząd po tym, jak oficjalne oświadczenie zostało opublikowane przez premiera. Zarówno mieszkańcy, jak i turyści muszą podporządkować się nowym zasadom.Po tym, jak oficjalne oświadczenie ogłosił premier Hiszpanii, Pedro Sanchez, w wielu regionach będzie obowiązywała godzina policyjna. W związku z ogłoszeniem stanu alarmowego wprowadzone zostanie wiele ograniczeń, które dotkną zarówno mieszkańców, jak i turystów odwiedzających Hiszpanię. Szef rządu podkreślił, że te radykalne kroki są odpowiedzią na niebezpieczną sytuację, w jakiej znalazł się cały kraj położony na Półwyspie Iberyjskim. Na co musi przygotować się społeczność?
Kara, jaką będzie można ponieść za niestosowanie się do nowo wprowadzonych przepisów, będzie bardzo dotkliwa. Ma to związek z ograniczeniami, które zostały niedawno wprowadzone. Nowe zalecenia dotyczą zarówno Polski, jak i Niemiec. Każdy podróżujący powinien się z nimi zapoznać, inaczej czekać go mogą bardzo surowe konsekwencje. Zwłaszcza że restrykcje weszły w życie w sobotę 24 października. O szczegółach informuje portal money.pl.Kara, o której mowa, ma związek z decyzją niemieckiego rządu, który postanowił uznać Polskę za obszar zagrożenia epidemicznego. Postanowienia podjęte przez naszych sąsiadów spowodowane są wyraźnym wzrostem zarażeń koronawirusem na terenie Polski. Dlatego na przejściu granicznymi pojawiły się wyraźne utrudnienia. Podróże stały się dużo bardziej skomplikowane, niż był to dotychczas. Kary natomiast mają odstraszyć osoby, które będą starały się omijać wymagania.