Wyjazd wakacyjny nie wszystkim się udał, a w przypadku ferii zimowych może być jeszcze gorzej. Rząd właśnie ogłosił, że we wszystkich województwach przerwa między semestrami odbędzie się w tym samym czasie, a nie w czterech turach, jak to było w poprzednich latach.
Karpacz jest ważnym ośrodkiem narciarskim, do którego co roku zjeżdżają prawdziwe tłumy. Najbliższy sezon stanął jednak pod znakiem zapytania, za sprawą restrykcji wprowadzanych przez rząd w związku z epidemią.Wielu przedsiębiorców rozpoczęło przygotowania do sezonu narciarskiego tak, jak co roku. Stoki zaczynają się robić białe, obiekty noclegowe zamieszczają ogłoszenia, w wypożyczalniach czyści się sprzęt. Nie ma jednak pewności, że turyści będą mogli przyjechać i skorzystać z całej infrastruktury. Rząd nadal nie podjął decyzji, jakie warunki będą musiały być spełnione, aby wyciągi narciarskie zaczęły działać. Nieoficjalne informacje przeraziły przedsiębiorców.Kilka dni temu RMF dotarło do wiadomości na temat warunków pozwolenia na działanie stoków narciarskich. Podobno będzie to możliwe, gdy liczba nowych infekcji w ciągu doby spadnie poniżej 10 tys. Właściciele wyciągów szybko obliczyli, że to niemal niemożliwe do zrealizowania, lecz nie poddają się.- Fabryka śniegu ruszyła 10 listopada. Zbroimy się na zimę, ale boimy się, że rząd nas zaskoczy i nie będziemy mogli działać - powiedział cytowany przez portal Money, Grzegorz Głód z Winterpolu, spółki zarządzającej stokami i wyciągami w Karpaczu i Zieleńcu.Od 9 dni fabryka śniegu w Karpaczu pracuje niemal bez przerwy. W pobliżu stoków wyrosły już góry białego puchu, który zostanie wykorzystany do położenia pierwszej warstwy bazowej. Później zostaną uruchomione armatki, które wspierają naturalne opady.- W weekend temperatura ma spaść do -2 stopni i to wystarczy, by odpalić wszystkie armatki śnieżne. Jeśli pogoda będzie łaskawa, to w 5-7 dni możemy naśnieżyć stoki w Zieleńcu i Karpaczu. Jesteśmy jednak zdruzgotani niepewnością. Jeszcze nie wiemy, czy nie obejmą nas obostrzenia - mówił Grzegorz Głód w rozmowie z portalem Money.Przedsiębiorcy już szykują się do sezonu, ponieważ na razie nie pojawiły się żadne zakazy. Obiekty noclegowe pozostają zamknięte do 29 listopada i wszyscy liczą na to, że nakaz nie zostanie przedłużony na kolejne tygodnie. Turyści z niecierpliwością czekają na możliwość wyjazdu.- Zbliża się zima i procedury bezpieczeństwa na stacjach narciarskich będą jedną z fundamentalnych rzeczy dla Polaków. Na stoku mamy zachowany wielometrowy dystans społeczny, a z maseczkami to powinno być tym bardziej bezpieczne - mówił w programie "Money. To się liczy" Andrzej Gut-Mostowy, wiceminister rozwoju, pracy i technologii.Słowa wiceministra niczego nie wyjaśniają, lecz wiele osób ma nadzieję, że uda im się zarobić i przetrwać zimę. Przedsiębiorcy muszą się przygotować już teraz na start sezonu, ryzykując utratę środków. Stowarzyszenie Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych już w październiku wysłało do do departamentu turystyki Ministerstwa Rozwoju swoje propozycje dotyczące zasad bezpieczeństwa na stokach, jednak konsultacje nadal trwają.Źródło: money.pl
Dwoje turystów, którzy wybrali się w góry, nie mieli dzisiaj szczęścia. Wybrali trasę wspinaczkową na Zamarłej Turni, która jest trudna nawet latem. Po południu (czwartek 19 listopada) kobieta upadła ze znacznej wysokości i doznała poważnych obrażeń.
Święta i Sylwester w górach to świetny pomysł. Warto wykorzystać dni wolnego na wypoczynek zamiast na lepienie pierogów. Górale są jednak zaniepokojeni aktualną sytuacją. Zdecydowana większość miejsc wciąż jest wolna. Liczą, że turyści czekają na rezerwację do ostatniej chwili.
Ferie zimowe są dla wielu osób długo wyczekiwanym okresem, kiedy mogą wyjechać w góry i cieszyć się białym szaleństwem. W tym roku sezon narciarski stanął pod znakiem zapytania ze względu na ryzyko zarażenia się koronawirusem.
Turyści wędrujący po tatrzańskich szlakach chętnie robią zdjęcia krajobrazom, jednak jako tło do selfie upatrzyli sobie jedno miejsce. Jak informuje Dziennik Polski, wystarczyło wskazać Jaskinię Mylną, jako najlepszy punkt do robienia zdjęć, by nagle zyskała na popularności.
Nagranie zamieszczone przez Magdalenę Wójcik i Stefano Silvino w serwisie YouTube, szybko obiegło media społecznościowe. Nie ma się czemu dziwić - dokonali tego, czego wielu turystów nie miałoby odwagi zrobić.
Tatry są jedynym wysokogórskim obszarem w Polsce. Z tego względu przyciągają turystów z całego kraju, którzy chcą zdobyć najwyższe szczyty. Przy okazji można trafić na wyjątkowy moment, taki jak biała tęcza czy widmo Brockenu.
Góry, a zwłaszcza te wysokie, których szczyty sięgają chmur, pozwalają nam zaobserwować ciekawe zjawiska optyczne. Jednym z nich jest widmo Brockenu, znane turystom w Tatrach. Jest dosyć rzadkie i wiąże się z nim przerażający przesąd.
Tatry, jako jedyny obszar wysokogórski w Polsce, cieszą się popularnością wśród turystów cały rok. Poza sezonami letnim i zimowym na szlakach jest nieco spokojniej, lecz nigdy nie jest pusto. Podobnie jest w przypadku obiektów noclegowych, które zarabiają przez cały rok.
Zdjęcie zrobione w górach potrafi wywołać wielkie emocje – zwłaszcza te wykonane na samym szczycie. Chociaż wielu turystom może się wydawać, że listopadowa aura, która nam obecnie towarzyszy, nie sprzyja fotografom. A jednak w mediach społecznościowych znalazło się mnóstwo kadrów z Tatr, które robią imponujące wrażenie. Wystarczy spojrzeć na fotografie, które przekazał portal Wirtualna Polska.Okazuje się, że choć w listopadzie w wielu miejscach pojawiają się mgły, a pogoda nie zachęca do opuszczania domów, w górach można zrobić piękne zdjęcie. Dowodem są na to zdjęcia miłośników gór, którzy niedawno wybrali się w Tatry i opublikowali w mediach społecznościowych imponujące fotografie. Na zdjęciach możemy zobaczyć malowniczą scenerię składającą się z morza chmur i oświetlonych słońcem szczytów. Wiele wskazuje na to, że wystarczy wspiąć się kilkaset metrów, by cieszyć się ładną pogodą.
Morskie Oko to jedna z największych atrakcji na Podhalu i zarazem największe jezioro w Tatrach. Co roku przyciąga ogromną liczbę turystów, którzy często przyjeżdżają tam z Zakopanego. Niedawno w mediach wybuchł skandal związany z tym punktem. Działacze Tatrzańskiego Parku Narodowego opublikowali decyzję, która ściągnęła na nich falę ostrej krytyki. Przedstawiciele wydali już oświadczenie, w którym tłumaczą obecną sytuację.Morskie Oko to punkt, do którego co roku dociera mnóstwo turystów. Jedni odwiedzają je podczas spacerów górskimi szlakami, inni natomiast jadą tam bryczkami ciągniętymi przez konie. W tym roku wielokrotnie słyszeliśmy w mediach rozpaczliwe apele o tym, że zwierzęta bardzo często są przeciążone i często zmuszane do pracy w nieodpowiednich warunkach. Ten temat był często podejmowany przez fundację „Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!”.
Karpacz jest jednym z najbardziej uwielbianych kierunków turystycznych w Polsce. Leży w Sudetach Zachodnich, w dolinie rzeki Łomnicy. Podróżnicy jeżdżą tam ze względu na piękne krajobrazy i słynne szczyty. Wielu nie wie o tajemnicy, jakie skrywa to miasto.
Adam Małysz pochodzi z Wisły, dlatego naturalne jest, że z górami miał do czynienia od najmłodszych lat. Jego córka Karolina również bardzo chętnie dzieli się zdjęciami ze szlaków. Ostatnie zdjęcie powaliło obserwatorów na łopatki.
Nie żyje Ryszard Pilch, który był dobrze znany w środowisku wspinaczy. Taternik długo walczył z chorobą, która ostatecznie go pokonała. W górach trwa żałoba po stracie człowieka o wielkim duchu walki.
Odkrycie, które miało miejsce w Himalajach, zaskoczyło swoją tajemniczością. Niedawno pojawiły się zaskakujące wyniki badań, które ujawniają porażającą prawdę. Wszystko rozegrało się w Indiach. To niecodzienne wydarzenie ma związek z tajemniczym jeziorem, które co roku odwiedza mnóstwo turystów ze względu na jego sekret. Co może skrywać w sobie ten wyjątkowy zbiornik?Odkrycie, które niedawno wstrząsnęło mediami, ma związek z jeziorem znajdującym się wysoko w Himalajach w pobliżu masywu Trisul. Chodzi o zbiornik wodny Roopkund. Na pierwszy rzut oka jezioro wydaje się niepozorne. Jednak w czasie II Wojny Światowej dokonano tam niecodziennego odkrycia, które do dzisiaj rozpala emocje wśród turystów. Badacze do dzisiaj zastanawiają się nad tym miejscem.
Góry to jeden z najpopularniejszych kierunków wśród turystów w naszym kraju. Każdy ma swój ulubiony region – jedni wybierają się co roku do Zakopanego, by stamtąd ruszać szlakami Tatr, drudzy nigdzie nie czują się tak dobrze jak w Bieszczadach. Chociaż wszystkich łączy miłość do gór, to na trasach pojawiają się bardzo różni wczasowicze. Na popularnym portalu taternik.pl zebrano najlepsze rozmowy zasłyszane podczas wędrówek.Jeśli kiedykolwiek wybraliście się w góry, z pewnością wiecie, że można spotkać tam naprawdę różnych ludzi. Zwłaszcza jeśli regularnie odwiedzacie Kasprowy Wierch – na tym szlaku w Tatrach można się niejednokrotnie zdziwić, a nawet przerazić i to nie tylko za sprawą gigantycznych kolejek. Zastanawialiście się kiedyś, o czym rozmawiają wczasowicze na trasach?
Zdjęcie gór może zachwycać na wiele sposobów. Piękne widoki, wyjątkowe zjawiska, czy fakt zdobycia szczytu są powodem, by wyciągnąć aparat u uwiecznić ulotną chwilę. W Beskidach udało się dokonać czegoś więcej, co wydawało się niemożliwe.
Giewont wielokrotnie był inspiracją dla malarzy, którzy upatrywali w nim coś więcej niż zwykły szczyt. Legendę o rycerzach śpiących pod górą rozsławili także literaci, a po raz pierwszy w powszechnej świadomości Polaków zagościł obraz sylwetki rycerza w 1880 r. dzięki Adamowi Asnykowi.
"Milionerzy" od lat są hitem stacji TVN, a niektóre fragmenty teleturnieju można oglądać miedzy na youtubie na kanale tvnpl. Charyzmatyczny prowadzący, Hubert Urbański, zaskarbił sobie sympatię widzów niemal od razu, a coraz trudniejsze pytania sprawiają, że większość widzów nie może się oprzeć pokusie i przed swoimi telewizorami odpowiada razem z uczestnikami. Ostatnio padło pytanie za 75 tysięcy złotych, które dla turystów było proste jak bułka z masłem. Niestety, inni nie mieli pojęcia.
Paweł Deląg odwiedził polskie Tatry pierwszy raz od 20 lat. Było to dla niego wielowymiarowe przeżycie. Poza napawaniem się przepięknymi widokami, udało mu się podsłuchać kilka zabawnych rozmów turystów. Wszystkim podzielił się na Instagramie.
Karpaty to rozległy łańcuch górski ciągnący się przez terytoria Austrii, Czech, Polski, Słowacji, Węgier, Ukrainy, Rumunii i Serbii. Tym razem dokonano w nich wyjątkowego odkrycia, które jest ewenementem na skalę światową.
Wanda Rutkiewicz przetarła szlaki polskiego himalaizmu. 16 października 1978 roku stanęła na szczycie Mount Everest - najwyższego punktu na Ziemi (8848 m n.p.m.). Jej historia może być inspiracją dla wszystkich, aby dążyć do celu.
Góry są niezwykle popularną atrakcją i wyzwaniem dla turystów. Najpopularniejsze szczyty miewają charakterystyczne elementy, takie jak stacja meteorologiczna na Śnieżce czy krzyż na Giewoncie. Na tym drugim, właśnie doszło do ogromnej zmiany.
Góry mogą odczuć niedawno podjęte decyzje rządowe. Wiele osób spodziewa się, że ruch turystyczny zostanie jeszcze drastyczniej ograniczony, co jeszcze bardziej odbije się na całej branży, która obecnie przechodzi poważny kryzys. Chociaż do ostatnich dni nie było pewności, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG) potwierdził niepokojące wiadomości. Organizatorzy nie mieli innego wyjścia. O szczegółach informuje portal onet.pl.W najbliższym czasie góry mogą zostać odcięte od turystów. Coraz bardziej radykalne decyzje rządu, które mają na celu przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa, dotykają sektor turystyczny. O ogromnych stratach i braku czasu na odpowiednie przygotowanie mówią zarówno właściciele lokali gastronomicznych, jak i noclegowni, które od soboty 7 listopada zostają zamknięte z pewnymi wyjątkami. Jak ta sytuacja wpłynie na turystykę w polskich górach?
Karpaty to góry, które znają wszyscy Polacy. Kojarzą się głównie z Tatrami, które zachęcają takimi miejscami jak choćby Zakopane. Niedawno w Karpatach dokonano niesamowitego odkrycia. Znaleziono coś sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat. Co udało się znaleźć?
TVP lata temu emitowało popularny serial obyczajowy "Złotopolscy". Aktorka znana z tej produkcji opowiedziała o swoich wakacjach w górach. Nie jest to jednak miłe wspomnienie, ponieważ mogło skończyć się prawdziwą tragedią. Warto zapoznać się z tą historią, aby uważać w podobnych sytuacjach. Co się stało?
Hubert Urbański jest prowadzącym programu "Milionerzy" już od ponad 10 lat. W tym czasie zadał wiele zarówno trudnych, jak i łatwiejszych pytań z różnych dziedzin, z którymi musieli zmierzyć się uczestnicy. Tym razem odpowiedź wymagała znajomości podhalańskich zwyczajów.