Ferie zimowe bez wyciągów narciarskichfot. flickr.com/ Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland/ CC BY-ND 2.0/ https://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/

Wiemy, kiedy zapadnie decyzja, wiceminister zabrał głos. Ważą się losy zimowego sezonu urlopowego

Ferie zimowe zaczną się dopiero w przyszłym roku, lecz górale już się przygotowują. To dla nich najgorętszy okres w sezonie, ponieważ turyści przyjeżdżają tłumnie. Ostatnio pojawiły się doniesienia o możliwości zamknięcia wyciągów ze względu na epidemię koronawirusa. Wiceminister rozwoju, pracy i technologii Andrzej Gut-Mostowy zabrał głos.

Ferie zimowe są dla wielu osób długo wyczekiwanym okresem, kiedy mogą wyjechać w góry i cieszyć się białym szaleństwem. W tym roku sezon narciarski stanął pod znakiem zapytania ze względu na ryzyko zarażenia się koronawirusem.

Sytuacja jest napięta

Po doniesieniach RMF24 na temat możliwych ograniczeń, górale zaczęli się niecierpliwić. Już wystarczająco dużo stracili na skróconym sezonie letnim, a teraz znowu nie mogą przyjmować turystów. Jeśli nie będą mogli uruchomić wyciągów i obiektów noclegowych, mogą zbankrutować.

Wcześniejsze informacje mówiły o konieczności obniżenia dobowej liczby nowych infekcji poniżej 10 tys., by można było ruszyć z sezonem narciarskim. Przy obecnych wynikach wahających się w okolicy 20 tys. na dobę, trudno patrzeć w przyszłość bez strachu.

Ferie zimowe jeszcze nie są stracone?

W sprawie zamykania wyciągów narciarskich wypowiedział się wiceminister rozwoju, pracy i technologii Andrzej Gut-Mostowy w programie "Money. To się liczy". Nie wyjaśnił niczego, lecz pojawiła się nadzieja na uratowanie branży.

- Zbliża się zima i procedury bezpieczeństwa na stacjach narciarskich będą jedną z fundamentalnych rzeczy dla Polaków. Na stoku mamy zachowany wielometrowy dystans społeczny, a z maseczkami to powinno być tym bardziej bezpieczne. Dlatego pracujemy nad tym, aby powoli zbliżać się do sezonu zimowego. Mamy nadzieję, że za 2-3 tygodnie będą gotowe projekty procedur bezpieczeństwa dla stacji narciarskich - zapowiedział wiceminister w programie "Money. To się liczy".

Obiekty noclegowe nadal są zamknięte

Górale na razie nie są zadowoleni z liczby rezerwacji na najpopularniejszy termin w roku. Turyści w listopadzie ubiegłego roku mieli już duże problemy ze znalezieniem pokoju na okres świąteczno-noworoczny. Obecnie wykupionych jest tylko ok. 20 proc. miejsc noclegowych.

Wszyscy z niecierpliwością czekają na decyzję rządu, który ma w zwyczaju ogłaszać wszystko w ostatniej chwili. Święta zaczynają się za niewiele ponad miesiąc, więc dobrze byłoby zaplanować wszelkie wyjazdy. Niestety na razie obowiązuje zakaz udzielania noclegów turystom, który wygaśnie 29 listopada.

Hotelarze mają niewielkie możliwości zarobienia na swoich usługach. W tej chwili mogą udzielać noclegu tylko osobom podróżującym w sprawach biznesowych, zdrowotnych czy sportowcom biorącym udział w zawodach.

Słowacy chętnie przyjmą turystów

- Od kilku miesięcy przygotowujemy się do początku zimy nie tylko pod względem technologicznym, ale również profilaktycznym. Oprócz montażu naklejek antybakteryjnych, nowego sprzętu do dezynfekcji czy przygotowania specjalnych korytarzy przed kolejkami i wyciągami, jesteśmy również gotowi do udziału w bezpłatnych badaniach antygenowych. Wymaga to jednak ścisłej współpracy w regionie, gdyż turysta w Tatrach zawsze korzysta z kilku usług – kolejek linowych, hoteli, restauracji czy innych - powiedział Dušan Slavkovský, dyrektor ośrodków narciarskich w Tatrach Wysokich, cytowany przez portal Wasza Turystyka.

Jeśli w Polsce wyciągi narciarskie nie ruszą, turyści pojadą za granicę. Słowacja ma świetną infrastrukturę, która będzie gotowa na zbliżający się sezon narciarski. Polski rząd powinien wziąć to pod uwagę i pozwolić naszym przedsiębiorcom zarobić, zanim zrobi to konkurencja.

Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł