Morskie Oko teraz tłumacząFot. commons.wikimedia.org/wiki/File:TPN_fasiag_1.jpg

Skandal wokół koni z Morskiego Oka. Teraz się tłumaczą. Zwlekali bardzo długo

Morskie Oko znalazło się w centrum małej afery. Po ogłoszeniu zdumiewającej decyzji pojawiły się zarzuty. Po tym, jak w mediach rozpętała się burza, wydano specjalne oświadczenie, w którym przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego tłumaczą podjęte kroki. Na działaczy spłynęła niedawno dotkliwa krytyka.

Morskie Oko to jedna z największych atrakcji na Podhalu i zarazem największe jezioro w Tatrach. Co roku przyciąga ogromną liczbę turystów, którzy często przyjeżdżają tam z Zakopanego. Niedawno w mediach wybuchł skandal związany z tym punktem. Działacze Tatrzańskiego Parku Narodowego opublikowali decyzję, która ściągnęła na nich falę ostrej krytyki. Przedstawiciele wydali już oświadczenie, w którym tłumaczą obecną sytuację.

Morskie Oko to punkt, do którego co roku dociera mnóstwo turystów. Jedni odwiedzają je podczas spacerów górskimi szlakami, inni natomiast jadą tam bryczkami ciągniętymi przez konie. W tym roku wielokrotnie słyszeliśmy w mediach rozpaczliwe apele o tym, że zwierzęta bardzo często są przeciążone i często zmuszane do pracy w nieodpowiednich warunkach. Ten temat był często podejmowany przez fundację „Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!”.

Konie, które transportują turystów nad Morskie Oko, nie zostaną przebadane

Mnóstwo turystów, którzy chcą zobaczyć Morskie Oko, decyduje się na przejażdżkę bryczkami ciągniętymi przez konie. Ich wykorzystywanie w terenach górskich od lat wzbudza wiele kontrowersji. Organizacje działające na rzecz zwierząt wielokrotnie już alarmowały, że te praca koni na tych obszarach oznacza ogromne obciążenie i niebezpieczeństwo.

W sezonie wakacyjnym mogliśmy zarówno zobaczyć zdjęcia, jak i przeczytać relacje – często publikowane właśnie przez „Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!” – które potwierdzają, że na górskich trasach dochodzi do regularnych wypadków. Chociaż lato dawno już minęło, temat ten ponownie znalazł się na świeczniku w związku z decyzją Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego niedawno oświadczyli, że konie z Morskiego Oka nie zostaną w tym roku przebadane. Odpowiednie badania specjalistyczne były przekładane od wiosny, aż wreszcie zdecydowano, że nie odbędą się w ogóle. Działacze uargumentowali tę decyzję sytuacją epidemiczną w Polsce i brakiem możliwości zastosowania środków bezpieczeństwa. To wywołało ostrą reakcję fundacji Viva!.

– Oczywiście rozumieliśmy ten argument w czasie, w którym obowiązywały liczne obostrzenia, związane z COVID-19, ale w wakacje wszystkie te obostrzenia zostały zniesione. Nie trzeba było nosić maseczek na świeżym powietrzu, a na wozach można było przewozić pełną dopuszczalną liczbę pasażerów, więc to był odpowiedni czas na przeprowadzenie badań koni – słowa Anny Plaszczyk z Fundacji „Viva!” Cytuje serwis onet.pl.

– Nie tylko my, ale też lekarze weterynarii od lat podkreślają, że określenie wpływu tej pracy na zdrowie koni jest możliwe tylko wtedy, jeśli badania są wykonywane przed sezonem i po sezonie, a ich wyniki porównywane ze sobą - mówi Anna Zielińska, wiceprezeska Fundacji "Viva!" - Jednak rezygnacja z badań przedsezonowych na przecz posezonowych nie ma żadnego sensu. Dodatkowo już w czerwcu mówiło się, że druga fala zachorowań nastąpi jesienią, a więc przełożenie tych badań na okres zapowiadanej drugiej fali pandemii od początku wskazywało, że w ogóle do nich nie dojdzie – dodaje na łamach portalu.

Morskie Oko w cieniu skandalu. Jest odpowiedź przedstawicieli TPN

Po tym, jak Morskie Oko znalazło się w cieniu skandalu, przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego postanowili odpowiedzieć na zarzuty stawiane przez fundację „Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!”, publikując oświadczenie. Anna Plaszczyk powiedziała też, że TPN „ robi wszystko, by nie robić nic w sprawie koni z Morskiego Oka”.

– Nie byliśmy w stanie w tym terminie zapewnić badań bezpiecznych i zgodnych z obowiązującymi w okresie epidemii wytycznymi. Szczególnie nie można było spełnić kryteriów zachowania dystansu społecznego pomiędzy lekarzami prowadzącymi badania, pomagającymi im współpracownikami, wolontariuszami oraz innymi osobami uczestniczącymi w przeprowadzeniu badań oraz fiakrami. Również kwestia zorganizowania samych badań, dowóz osób uczestniczących w badaniach oraz inne sprawy związane z logistyką spowodowały konieczność ich przełożenia – treść komunikatu przedstawicieli TPN cytuje onet.pl.

– Należy zwrócić uwagę także na to, że miniony sezon był zupełnie inny od wcześniejszych. Na wiosnę transport konny był zawieszony, później działał z uwzględnieniem dodatkowego limitu narzuconego przez sanepid. Na początku lipca nastąpiła ponownie kilkudniowa przerwa w działaniu transportu konnego spowodowana zamknięciem i remontem szlaku do Morskiego Oka. Od wprowadzenia czerwonej strefy w naszym powiecie (3 października) ponownie obowiązuje limit do 8 osób na wozie. Dodatkowo, w tym roku w związku z epidemią koronowirusa znacznie zmniejszyła się liczba wykonywanych przewozów, nawet w okresie letnim. Oprócz obaw turystów związanych z epidemią i unikaniem przez nich przewozów wozami wpływ na to miało także: praktyczny brak zorganizowanych grup turystycznych oraz brak turystów zagranicznych. Kolejki ustawiające się do wozów były rzadkością, wozy wieczorami często zjeżdżały zupełnie puste z powodu braku chętnych – kończy Zbigniew Kowalski z TPN.

Morskie Oko i temat pracujących na terenie koni wraca coraz częściej do mediów. Fundacja „Viva!” Kładzie duży nacisk na to, by wreszcie zwierzęta otrzymały odpowiednią opiekę. W innym z naszych artykułów pisaliśmy również o komentarzu hotelarza z Zakopanego. Szczegóły na ten temat znajdziecie tutaj.

Źródło: Onet.pl

Następny artykuł