12 kwietnia snowboardzista w trakcie zjazdu z Rysów spadł z lawiną ok. 850 m. Cały wypadek zarejestrowała kamera, która kilka dni temu została odnaleziona przez przypadkowych turystów.Snowboard czy jazda na nartach należą do bardzo popularnych sportów zimowych, jednak nawet najbardziej wprawieni sportowcy muszą uważać na pogodę, monitorować warunki panujące na miejscu i bezwzględnie się do nich dostosować.
W czwartek Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe poinformowało, że przerywają poszukiwania zaginionej pary z Warszawy. Małżeństwo było widziane w jednym z pensjonatów na Słowacji. Sprawa robi się coraz bardziej intrygująca.W nocy z 20 na 21 maja 44-letnia Aneta Jagła i jej mąż 49-letni Adam Jagła opuścili swoje mieszkanie na warszawskim Mokotowie. Małżeństwo porzuciło swoich nastoletnich synów. Nowe fakty w sprawie wskazują, że zaginieni znajdują się za granicą.
Morskie Oko to bez dwóch zdań najpopularniejsze miejsce w polskich Tatrach. W ostatnich dniach w jego pobliżu pojawiły się bardzo nietypowe namioty, które zaintrygowały wielu turystów. TPN postanowił rozwikłać ich zagadkę.Szlak nad Morskie Oko od lat jest oblegany przez turystów. Dzięki łatwej trasie i niesamowitym widokom nad staw docierają tłumy turystów. Nie bez znaczenia jest również fakt, że można tam skorzystać również z przejazdu fasiągiem. W związku z ogromnym zainteresowanie, TPN postanowił ostrzec odwiedzających, aby nie zbliżali się do nietypowych namiotów ustawionych w pobliżu szlaków.
W czwartek informowaliśmy, że ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zaangażowali się w poszukiwania małżeństwa z Warszawy. Para porzuciła dwóch nastoletnich synów. Jak poinformował nas TOPR, w sprawie pojawił się nowy, ważny trop.Media w Polsce zaginionej 44-letniej Anety Jagły i 49-letniego Adama Jagły, którzy opuścili swoje mieszkanie na warszawskim Mokotowie w nocy z 20 na 21 maja i dotychczas nie skontaktowali się z pozostawionymi w domu nastoletnimi synami.
W czwartek 25 maja na tatrzańskich szlakach ma miejsce akcja poszukiwawcza. Na prośbę policji zaangażowali się w nią ratownicy TOPR. Sprawa ma związek z parą z Warszawy.Od kilku dni trwają poszukiwania warszawskiego małżeństwa, które w nocy z 20 na 21 maja w sposób naturalny opuściło mieszkanie na Mokotowie. Para porzuciła dwóch nastoletnich synów, którym zostawiła jedynie list.
Od kilku dni trwają poszukiwania małżeństwa z Warszawy. Para opuściła dom w nocy z 20 na 21 maja i od tego momentu nie ma z nimi żadnego kontaktu. Nastoletnim synom zostawili niepokojącą wiadomość.Trwają poszukiwania 44-letniej Anety Jagły i 49-letniego Adama Jagły. Małżeństwo nagle opuściło około północy swoje mieszkanie na Mokotowie i już do niego nie wróciło. Na jaw wyszły nowe okoliczności. Do sprawy odniosła się zakopiańska policja.
Lato tuż za rogiem, więc Tatrzański Park Narodowy przyszykował niespodziankę dla miłośników górskich wycieczek. Ponownie turyści mogą zawitać na letnich szlakach.Sezon zimowy w Tatrach zbliża się ku końcowi. Z tej okazji Tatrzański Park Narodowy otwiera kolejne szlaki na lato.
Warunki do wędrowania w Tatrach są trudne. O ile w dolinach wiosna przejęła już pełną władzę, o tyle w wyższych partiach nadal panuje zima, a szlaki są oblodzone. W czwartek mogło tam dojść do prawdziwej tragedii.Mimo oblodzonych szlaków i wczesnowiosennych warunków nie brakuje osób, które postanawiają wybrać się na Rysy. To właśnie w regionie najwyższego szczytu Polski w czwartek kilkukrotnie interweniowali ratownicy TOPR.
Polacy kochają podróżować. Wiele osób decyduje się na wyjazdy z biurami podróży, ale nie unikamy również samodzielnego organizowania wyjazdów. Jak się okazuje, szczególną sympatią darzymy Słowację.Podróże to jeden z najciekawszych sposobów na spędzanie czasu. Przed rokiem ok. 1,1 mln Polaków spędziło wakacje w Turcji. Ponad 1,5 mln wybrało się do Hiszpanii. Jest jednak kraj, który cieszy się jeszcze większym zainteresowaniem. Mowa o Słowacji.
Podczas tej akcji liczyła się każda minuta. Nieprzygotowana 52-latka ruszyła na tatrzański szlak. Jak informuje policja, "okoliczności jej wyjścia w góry mogły sugerować, że kobieta może próbować targnąć się na swoje życie".Choć w prawie całym kraju cieszymy się już piękną wiosną, w wyższych partiach Tatr zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Na trasach nadal zalega duża warstwa śniegu i lód. W takich warunkach na szlak postanowiła wyjść nieprzygotowana 52-latka. W jej poszukiwania zaangażowano służby polskie i słowackie.
Krzyż na Giewoncie od lat budzi wiele emocji. Jedni uważają go za symbol Tatr, inni są zdania, że powinien zostać usunięty, ponieważ przyciąga pioruny. Wszyscy są jednak zgodni, że nikt nie powinien się na niego wspinać. Jeden z turystów był jednak innego zdania.Maj to dobry moment na wędrówki po Tatrach. Ze szlaków zniknęły już tłumy, które pojawiły się tu podczas majówki, a wędrowcy znów mogą cieszyć się ciszą i spokojem gór. Niestety nawet w tym niewielkim gronie miłośników wędrówek znalazł się nieodpowiedzialny turysta.
Majówka dobiegła końca, choć część szczęśliwców, która wydłużyła ją sobie aż do 7 maja, może nadal cieszyć się wolnym. Tatry w tym czasie przeżyły prawdziwe oblężenie, ale uwadze wczasowiczów nie umknęły rosnące ceny.Zakopane w ostatnich dniach tętniło życiem. Tłumy dotarły na Krupówki, Gubałówkę, a także do Kuźnic, gdzie znajduje się stacja kolejki na Kasprowy Wierch. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się również miejscowe termy. Wędrowców nie brakowało na okolicznych szlakach, w tym nad Morskim Okiem.
Pogoda podczas tegorocznej majówki dopisała. Choć temperatury mogłyby być nieco wyższe, to na brak słońca z pewnością nie można było narzekać. Z takich warunków chętnie korzystali urlopowicze w Zakopanem.Od 1 maja sieć zalewają zdjęcia i filmy pokazujące tłumy wczasowiczów w Zakopanem. Tłoczno było w Kuźnicach. Bardzo długa kolejka ustawiła się tam przed kasami do kolejki na Kasprowy Wierch, ale tłumy pojawiły się również w innych miejscach.
Brama w Gorce to nowa atrakcja Podhala, która od razu stała się prawdziwym hitem wśród turystów. Otwartą ją 30 kwietnia, a już 1 maja na miejscu pojawiły się tłumy odwiedzających. To pokazało, jak wielki błąd mogli popełnić samorządowcy i właściciele obiektu.Nowa atrakcja Podhala została otwarta w niedzielę 30 kwietnia. Na zwiedzających czeka tam rekordowo długa, bo mierząca aż 1300 metrów ścieżka edukacyjna. Podczas spaceru turyści wędrują zarówno w koronach drzew, jak i specjalnym tunelem. 1 maja zainteresowanie wizytą w tym miejscu było ogromne.
Maj przywitał turystów w Tatrach przepiękną pogodą. Nietrudno więc dziwić się, że na szlakach pojawiły się tłumy wędrowców. Niestety wielu z nich zignorowało wszelkie zasady bezpieczeństwa. Wszystko można było śledzić na żywo.1 maja przywitał turystów w Tatrach idealnymi warunkami do uprawy wędrówki. W Zakopanem i Dolinie Kościeliska w południe termometry wskazywały 16 st. C. Zaledwie o kreskę niżej zatrzymały się słupki rtęci w Dolinie Chochołowskiej. Nad Morskim Okiem odnotowano natomiast 12 st. C. To właśnie nad najsłynniejszym stawem w Tatrach można było śledzić niebezpieczne wyczyny turystów.
Niedźwiedzia rodzina znalazła sobie inne miejsce, więc na szlak można znów wpuścić ludzi - tak w skrócie brzmi najnowszy komunikat Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ale jego pracownicy szybko dodają, że nie warto tracić czujności, bo niedźwiedzie wciąż mogą krążyć w pobliżu.
Gubałówka to jeden z najpopularniejszych kierunków wyciecze turystów w Zakopanem. Szczyt można łatwo zdobyć, korzystając z wygodnej kolejki. Niektórzy wolą jednak wędrować tam o własnych siłach. Tak też zrobił jeden z turystów.W środę ze szczytu próbował zejść jeden z turystów. Podczas wędrówki mężczyzna źle się poczuł. Na pomoc wezwano ratowników TOPR.
Warunki w Tatrach mogą być obecnie wyjątkowo zdradliwe. Podczas gdy w Zakopanem i dolinach panuje wiosna, w wyższych partiach nadal zalega ponad metrowa warstwa śniegu. TOPR i TPN regularnie ostrzegają wędrowców, ale nie wszyscy chcą ich słuchać.Tylko w sobotę 22 kwietnia do godziny 18:30 TOPR udzieliło pomocy aż ośmiu turystom. Ratownicy ewakuowali turystę z Orlej Perci, a także opatrywali narciarza, który złamał nogę. Przy okazji tych interwencji TOPR przypomniało o trudnych warunkach na górskich szlakach. Komunikatu nie widział, lub zignorował go ojciec, który zabrał na Szpiglasową Przełęcz dwójkę dzieci.
Wiosna coraz pewniej wkracza w Tatry. Wraz z nią pojawia się tam coraz więcej turystów. Niestety na tydzień przed długim weekendem Tatrzański Park Narodowy musiał zamknąć jeden ze słynnych szlaków. Przyroda w Tatrach budzi się do życia. W Dolinie Chochołowskiej pięknie rozkwitają krokusy, ale w wyższych partiach nadal panuje zima. Wędrowcy muszą być bardzo ostrożni, ponieważ ze zbocz mogą schodzić niebezpieczne lawiny gruntowe. Zagrożeniem są również niedźwiedzie, które właśnie wstały ze snu zimowego.
Początek maja to idealny czas na dalsze lub dłuższe wyjazdy. W minionych latach Polacy cieszyli się możliwością doświadczania wiosny w górach. Ten rok może być jednak zupełnie inny.Tegoroczna majówka przypada w wyjątkowo dobrym terminie. Do pracy nie pójdziemy w poniedziałek 1 maja i środę 3 maja. Wystarczy zatem wziąć jeden dzień urlopu, żeby odpoczywać przez pięć, lub trzy, aby cieszyć się aż dziewięcioma dniami odpoczynku. Mimo tego zainteresowanie wyjazdami nie jest tak duże, jak przypuszczano.
W Tatrach trwa walka zimy z wiosną. O ile w niższych partiach śniegu jest coraz mniej, o tyle w wyższych rejonach nadal panują warunki zimowe. Topniejący śnieg stanowi ogromne zagrożenie dla wędrowców.W Tatrach TOPR wprowadził drugi stopień zagrożenia lawinowego. Alert obowiązuje niezależnie od pory dnia i wysokości. Dowodem na to, jak niebezpieczne mogą być teraz góry, jest nagranie Słowaków. To właśnie po ich stronie Tatr na szlak zeszła ogromna lawina błotna.
Przyrodników zdziwiło pojawienie się nietypowego dla gór zwierzęcia nad Morskim Okiem. Nie dawali mu szans na przeżycie, dlatego ze smutkiem kiwali głowami, kiedy okazało się, że zginęło, spadając ze Szpiglasowej Przełęczy. To, co okryli teraz, to prawdziwa przyrodnicza sensacja. Bobrów w Tatrach jest więcej.
Pogoda na południu polski podczas weekendu zachęcała do większej aktywności. W górach przeważało słońce, a także wysokie temperatury. Takie warunki zachęciły m.in. do wyjścia w Tatry. W Tatrach trwa walka wiosny z zimą. W dolinach śniegu jest coraz mniej, przez co na szlakach w wielu miejscach zalega błoto, lub spływa woda. W wyższych partiach nadal trwa zima, a pod świeżym śniegiem nie brakuje lodu. W takich warunkach trzeba być bardzo ostrożnym.
Choć w większości województw zima jest już tylko wspomnieniem, na tatrzańskich szlakach nadal zalega duża ilość śniegu. Trasy są śliskie i niebezpieczne. Przekonała się o tym turystka, która w sobotę zginęła pod Kościelcem.Warunki w Tatrach mogą okazać się bardzo zdradliwe. W Zakopanem i tatrzańskich dolinach można cieszyć się już piękną wiosną. W wyższych partiach nadal panują warunki zimowe. Na te przygotowana była kobieta, której ciało do Zakopanego przetransportował TOPR.
Wyższe temperatury w końcu roztapiają śniegi w Tatrach. Nastał wreszcie ten moment, kiedy oczom turystów mają ukazać się połacie kwitnących krokusów. Czy tak będzie tym razem? Wyjaśniają pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Choć w prawie całym kraju cieszymy się już ciepłą i słoneczną wiosną, to na górskich szlakach nadal zalega duża warstwa śniegu. O tym, jak niebezpieczny może być on w kwietniu, przekonał się snowboardzista, którego na Rysach porwała lawina.Warunki w górach pozostają niekorzystne. Rosnąca temperatura sprawia, że warstwa zalegającego na zboczach śniegu jest bardzo niestabilna. Z tego powodu TOPR wprowadził trzeci stopień zagrożenia lawinowego. W takich warunkach trzeba zachować nadzwyczajną ostrożność.
Rocznie na dzierżawie trzech budek, w których turystom serwowane będą lody, Tatrzański Park Narodowy chce zarobić przynajmniej 54 tys. zł. Całkiem nowa stanie w Dolinie Strążyskiej, na szlaku. Podobno śmieci z tego nie będzie, ale kontrowersje już są.
Zima wciąż nie daje za wygraną w Tatrach. W górach i dolinach wciąż zalega śnieg, ale dni są coraz cieplejsze. TOPR-owcy ostrzegają przed lawinami. Czy w tych warunkach można podziwiać krokusowe dywany w Dolinie Chochołowskiej? Przedstawiamy kolejną odsłonę raportu krokusowego.