Chciała wyjątkową pamiątkę z wakacji w Turcji, skończyło się tragicznie. Prawie straciła stopę
Wiele turystów marzy o wyjątkowych pamiątkach z wakacji, zwłaszcza jeśli w danym miejscu na ziemi czują się naprawdę dobrze. Niektórzy wpadają na nietuzinkowe pomysły, a jak się okazuje, niestety nie wszystkim wychodzi to na dobre.
Wakacje w Turcji zakończyły się koszmarem
34-latka, która zdecydowała się na wakacje w Turcji, myślała, że jej plan na ukoronowanie fantastycznego wyjazdu będzie strzałem w dziesiątkę. Chciała mieć pamiątkę na całe życie po błogim odpoczynku w ciepłym kraju, jednak nie spodziewała się, że decyzja ta może aż tak bardzo wpłynąć na jej zdrowie. Niestety czekały ją tragiczne konsekwencje.
Pamiątka z wakacji mogła zaważyć na życiu turystki
Kirsty Griffiths pochodzi z Wielkiej Brytanii i jest mamą piątki dzieci. Na wakacje wybrała się do Turcji , gdzie chcąc upamiętnić miłe chwile w słonecznym raju turystycznym, zdecydowała się na tatuaż . Wybrała studio i wzór, który tatuator miał wykonać jej na kostce na nodze.
To nie pierwszy tatuaż kobiety, a więc od razu zdziwił ją fakt, że podczas wykonywania go zaczęła się bardzo dziwnie czuć . Miejsce, w którym tusz dostawał się pod skórę, niemal od razu mocno ją bolało i zaczęło puchnąć. Oprócz tego poczuła, że robi jej się niedobrze, a więc czym prędzej udała się do to toalety, gdzie zwymiotowała. Miała problemy z widzeniem i złapaniem równowagi.
Mężczyzna wykonujący tatuaż zapewnił ją jednak, że to normalne objawy , ponieważ zdecydowała się na okolice kostki, które są wyjątkowo wrażliwe. Słysząc to, turystka pomyślała, że nie ma czym się przejmować i kontynuowali sesję. Prawdziwy dramat rozpoczął się dopiero później .
To miejsce było czerwone, nie goiło się i wyglądało, jakby na moim tatuażu były pęcherze. Pod nim znajdował się płyn, który był infekcją - opowiada kobieta cytowana przez zagraniczne media.
Dramatyczna diagnoza lekarza
Z godziny na godzinę ból stawał się coraz bardziej nieznośny. W samolocie, podczas powrotu do Wielkiej Brytanii, Kristy nie mogła wysiedzieć z nogą w dół, a więc starała się trzymać spuchnięta kończynę na siedzeniu obok. Prosto z lotniska udała się do lekarza , a to, co usłyszała od medyka, sprawiło, że omal nie zemdlała.
W szpitalu turystka dowiedziała się, że ma zapalenie tkanki łącznej w miejscu, w którym zrobiła sobie pamiątkę z wakacji. Chirurdzy, którzy konsultowali jej stan, niestety nie mieli dla niej dobrych wieści. Od razu poinformowali pacjentkę, że jeśli infekcja nie ustanie po podaniu antybiotyków, może czekać ją nawet amputacja kończyny . Na szczęście, po czterech dniach spędzonych w szpitalu, leki zaczęły działać.
Pracownicy salonu tatuażu w Turcji twierdzą, że zabieg został wykonany w sterylnych warunkach i infekcja wdarła się w stopę Angielki nie z ich winy. Sugerują, że być może nie stosowała się do zaleceń pielęgnacji po wykonaniu tatuażu, co spowodowało problemy.