zakopane prezes tig

fot. flickr.com/ Motoeque/ CC BY-NC-ND 2.0/ https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/

Prezes TIG skomentowała weekend w Zakopanem. "Rząd nie wysłuchał nas, gdy apelowaliśmy"

15 Lutego 2021

Autor tekstu:

Ania Radke

Udostępnij:

Zakopane w weekend przeszło prawdziwy najazd turystów, którzy skorzystali z pierwszych dni po poluzowaniu restrykcji. Przypomnijmy, że od 12 lutego mogły zostać otwarte hotele oraz stoki narciarskie pod warunkiem utrzymania zasad reżimu sanitarnego. Niestety, zdjęcia z Krupówek pokazują, że część turystów zapomniała o trwającej od roku pandemii koronawirusa.

Prezes TIG komentuje weekend w Zakopanem. „Było to do przewidzenia"

Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, w rozmowie z Gazetą Wyborczą opowiedziała, że gdy tylko pojawiła się zapowiedź luzowania obostrzeń, przedsiębiorcy ucieszyli się, że ponownie otworzą swoje biznesy. Jak jednak dodała, jeszcze tego samego dnia rezerwacje zaczęły spływać lawinowo, co zaczęło wzbudzać niepokój. Już wtedy zaczęli apelować i ostrzegać turystów, żeby pamiętali, że nie przyjeżdżają do strefy wolnej od koronawirusa. 

- Niewątpliwie imprezowiczom puściły hamulce i zapomnieli o pandemii. Specjalnie mówię o imprezowiczach, bo nie możemy wrzucać wszystkich turystów do jednego worka. Wiele osób spędzało miniony weekend na górskich szlakach albo na nartach, ale rzeczywiście obrazki z Krupówek były zatrważające. Z jednej strony można zrozumieć, że ludzie nie wytrzymują psychicznie, że gdy dano im szansę na wyrwanie się z domów, postanowili z tego skorzystać na 200 procent. A z drugiej, było to do przewidzenia - mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą Wójtowicz.

- Rząd nie wysłuchał nas, gdy apelowaliśmy, by rozłożyć ferie zimowe w czasie, by podzielić turnusy według województw. Na nic było pisanie do nich apeli, na nic były rozmowy czy pośrednictwo mediów, bo zamiast słuchać dołów, rząd woli sterować społeczeństwem za pomocą przycisku - tłumaczy szefowa TIG.

- Raz włącza guzik i luzuje, by za chwilę wszystko zamknąć. To sprawiło, że ludzie już nie do końca wierzą w zapowiedzi ministra czy premiera i działają na zasadzie akcja-reakcja. Teraz usłyszeli, że hotele będą otwarte warunkowo na dwa tygodnie, ale większość osób wolało nie czekać do przyszłego tygodnia, bo nie mieli pewności, że znów się coś nie zmieni. W efekcie mieliśmy najazd turystów - dodała.

Jak dodaje, nie usprawiedliwia zachowania niektórych turystów na Krupówkach, jednak stara się je zrozumieć jako człowiek. Opowiedziała, że dla przedsiębiorców z Podhala, sezon zimowy jest już stracony, jednak lockdown ma również tragiczne skutki dla zdrowia psychicznego ich wszystkich.

Wójtowicz dodała również, że zdaje sobie sprawę z dynamicznej sytuacji epidemiologicznej, jednak oczekuje, że rząd będzie wsłuchiwał się w to, co mówią przedsiębiorcy. Twierdzi również, że gdyby nie zamknięte restauracje i knajpy - imprezy na Krupówkach by nie było. 

- Z rozpaczą patrzę, jak ludzie na kilkunastostopniowym mrozie stoją na ulicy i jedzą z plastikowych naczyń. Większość gastronomii jest gotowa do otwarcia i moim zdaniem także hotele mogłyby przejść do kolejnego etapu, czyli wydawania gościom posiłków - dodaje.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Artykuły polecane przez redakcję Turysci.pl:

Źródło: Gazeta Wyborcza