wyjazd śladami WatahyMateriały Prasowe plakat serialu Wataha

W których miejscach kręcono kultową "Watahę"? Szukają ich dziesiątki turystów

Wyjazd w Bieszczady od dłuższego czasu dla wielu turystów łączy się z poszukiwaniami miejsc, w którym kręcono kultowy serial "Wataha". Nie każdy potrafi znaleźć wszystkie atrakcje.

Wyjazd w Bieszczady zwykle kojarzy się z odpoczynkiem od zgiełku wielkich miast, delektowaniem się spokojem oraz kontaktem z naturą. Dla niektórych turystów jednak jest to również szansa na zobaczenie miejsc, które poznali dzięki popularnemu serialowi "Wataha", który właśnie w tych górach był kręcony. W niektórych miejscach już jakiś czas temu pojawiły się pojedyncze tabliczki z napisem "Tu kręcono serial Wataha". Niektóre jednak wyjątkowo trudno znaleźć i nie każdemu się to udaje.

Wyjazd tropem serialowej "Watahy"

Turyści najczęściej zaintrygowani są chatą, w której ukrywał się Wiktor Rebrow, komendą Straży Granicznej czy kamieniołomem z drugiej serii. Szansę na zarobek zauważyło w tym wielu miejscowych oraz organizacji. Agencja Turystyczna Bieszczady Adventure współpracowała przy poszukiwaniach planów zdjęciowych do serialu, a z czasem zaczęła sama organizować off-roadowe wyjazdy śladami "Watahy".

- Wystarczy podjechać do Tyskowej czy Radziejowej, żeby zobaczyć ślady dawnych wsi i leśniczówkę, w której ukrywał się Rebrow. W serialu jest scena, gdy ktoś do niego strzela. To miejsce nad Solinką, do którego latem jeżdżę z dziećmi się kąpać - zdradza szef agencji Adventure, Daniel Biłas, w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Nie trudno znaleźć również placówkę straży granicznej, która jest ważnym miejscem dla serialu. Znajduje się ona w Ustrzykach Górnych, niedaleko skrzyżowania drogi na Wołosate.

Turyści na własnej skórze poczuć również mogą trasę przeprawy uchodźców. Są to okolice Procisnego, niedaleko Stuposian, u zbiegu Sanu i Wołosatego. Kamieniołom z drugiej serii, który staje się miejscem zbrodni, znajduje się natomiast około 5 km od zapory w Solinie. Najłatwiej dojechać do niego od strony drogi z Myczkowca od Soliny.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Następny artykuł