turystyka góry kryzys

fot. wikipedia.org/lzur/CC BY-SA 3.0/https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

Wyznanie pracowników polskiej turystyki zaskakuje. "Możemy cieszyć się, że pandemia dotknęła nas dopiero teraz"

1 Kwietnia 2020

Autor tekstu:

Ania Radke

Udostępnij:

W czasie epidemii turystyka przechodzi olbrzymi kryzys. Najgorsze jest to, że nie wiadomo, kiedy dobiegnie końca. Z powodu koronawirusa sezon zimowy w górach musiał zakończyć się wcześniej.

Turystyka górska w kryzysie

W związku z ogłoszonym stanem epidemii sezon zimowy w Białce Tatrzańskej zakończył się wcześniej niż zwykle. Najpierw turyści sami zaczęli rezygnować z wykupionych wyjazdów, później odgórnie zamknięte zostały termy, a po kilku dniach - stoki narciarskie.

- Wyciągi przestały działać ponad tydzień temu, co wynikało oczywiście z epidemii koronawirusa. Najpierw w Białce Tatrzańskiej zamknięto termy, a dopiero kilka dni później stok. Wiadomość o tym, że w sobotę już do pracy nie przychodzimy, dostaliśmy dosłownie w piątek (13 marca br. - przyp. red.) wieczorem. Kasy były otwarte, żeby oddać karnety i nieużyte skipassy - wyjaśnia pan Grzegorz, instruktor narciarstwa w rozmowie z Onetem.

Pracownicy podhalańskiej turystyki skarżą się również na bardzo zmienne warunki atmosferyczne w tym sezonie. Chociaż na przełomie grudnia i stycznia panowały warunki odpowiednie dla sportów zimowych, już później pogoda zaczęła płatać figle - często przez wiatr i deszcz instruktorzy musieli odwoływać lekcje. Wyznanie zatrudnionych w tym sektorze jest jednak zaskakujące - skupiają się na dobrych stronach. Cieszą się, że szczyt kryzysu nie wypadł w środku sezonu. Mogłoby wydawać się, że będą załamani, wykazują jednak wielki optymizm. 

- Mimo że sezon nie zakończył się szczęśliwie, to i tak możemy cieszyć się, że pandemia dotknęła nas dopiero teraz, a nie w grudniu czy w styczniu. Branża mogłaby się załamać, a niektóre ośrodki nie przetrwać. Myślę, że na razie nie ma co mówić o stratach - dodaje.

Mimo trudnej sytuacji również właściciele pensjonatów odczuwają ulgę, że kryzys pojawił się teraz, a nie na początku czy w trakcie sezonu. Nie dla wszystkich jednak przyszłość przedstawia się kolorowo.

- Musimy przeczekać. Póki co pracownicy dostali urlopy. Co do strat, one oczywiście są. Ja i tak jestem w dobrej sytuacji, bo jestem u siebie. Nie mam zobowiązań kredytowych, nie płacę wynajmu, czynszu itd. Dla właścicieli obiektów, które muszą ponieść takie koszta, to jest tragedia. [...] Jeśli firmy małe nie przetrwają, to potem już nie będzie kapitału, żeby zakładać ją na nowo i inwestować - mówi pani Maria w rozmowie z Onetem.

Burmistrz Zakopanego Leszek Dorula zapewnił, że pracuje nad ulgami i ułatwieniami w płatnościach, które mają pomoc przedsiębiorcom przetrwać trudną sytuację. Jak zapowiedziały władze miasta, płatności podatków lokalnych, zwłaszcza od nieruchomości, mają być odraczane lub rozkładane na raty. Takie samo prawo przysługiwać będzie przedsiębiorcom wynajmującym lokale i grunty gminne.

źródło: onet.pl