turystka tłumaczy się w mediachFot. Grupa Podhalańska GOPR

Wchodziła na Babią Górę w samej bieliźnie. Teraz zabiera głos w mediach

Wiadomość o turystce, która zdobywała Babią Górę w samej bieliźnie, kilka dni temu zelektryzowała całą Polskę. Warunki pogodowe były trudne, a kobietę ostatecznie ściągać ze szlaku musieli ratownicy. Dziś pani Janka czuje się już lepiej, na szczęście nie doszło do najgorszego. Kobieta postanowiła wytłumaczyć całą sytuację w mediach.

16 stycznia 2021 roku Grupa Podhalańska GOPR na swoim profilu na Facebooku opublikowała informację i zdjęcia z akcji ściągania turystki z Masywu Babiej Góry. Kobieta, wraz z 4 znajomych, wyruszyła na szlak w samej bieliźnie. Tzw. górskie morsowanie w ostatnim czasie było w Polsce szczególnie popularne i na ten sposób przeżywania górskich wycieczek decydowało się wielu piechurów.

Na Babią Górę w samej bieliźnie

Niestety w przypadku wycieczki pani Janki, pomysł okazał się katastrofalny. Jak pisze GOPR, warunki pogodowe były skrajnie trudne, turystka była w ciężkim stanie - nie mogła nawet samodzielnie wrócić do domu. Ostatecznie na pomoc ruszyli ratownicy zarówno Grupy Podhalańskiej GOPR jak i oddziału Beskidy.

Po dotarciu do poszkodowanej ratownicy zabezpieczyli ją termicznie, zapakowali do noszy, a następnie rozpoczęli transport w stronę przełęczy Krowiarki, gdzie została ona przekazana do karetki pogotowia - można przeczytać w relacji opublikowanej na profilu Grupy Podhalańskiej GOPR na Facebooku.

W dniu dzisiejszym około godziny 13 ratownik dyżurny naszej Grupy otrzymał zgłoszenie, że w rejonie Gówniaka w Masywie...

Opublikowany przez Grupa Podhalańska GOPR Sobota, 16 stycznia 2021

O sprawie zrobiło się głośno, opisywaliśmy ją już wcześniej. Gdy poszkodowana pani Janka doszła do siebie, również postanowiła zabrać głos w mediach.

Wyprawę zaczęliśmy o 10.30. Nie było silnego wiatru, a temperatura wynosiła mniej więcej -5 stopni. Według prognoz, które sprawdziliśmy, wysokie mrozy miały się zacząć dopiero kilka dni później. Liczyłam się z tym, że może dojść do nagłego załamania pogody - mówiła w programie Uwaga.

Jak relacjonuje turystka, sytuacja bardzo szybko stawała się coraz trudniejsza, a pogoda utrudniała zorientowanie się w terenie górskim.

Akcja ratunkowa na Babiej Górze

Akcja ratunkowa na Babiej Górze/fot. Grupa Podhalańska GOPR

Warunki w górach zmieniają się błyskawicznie

Byliśmy już prawie pod samym szczytem, kiedy pomyliliśmy drogi. W pewnym momencie zauważyliśmy, że zamiast wchodzić, schodzimy. Widoczność nie była najlepsza z powodu dużego wiatru i panującej zamieci. Kolega powiedział: „Janka są trudne warunki, schodzimy”. Zgodziłam się i chciałam się ubrać. Nie mogłam znaleźć podgrzewacza, a moje ubranie było tak zamarznięte, że nie mogło się rozłożyć na mnie po założeniu - opowiedziała dla Uwagi pani Janka.

Z czasem kobieta zaczęła opadać z sił, coraz dotkliwiej odczuwała też warunki pogodowe. Na szczęście po drodze trafili na innych piechurów, którzy im pomogli oraz wezwali ratowników.

Akcja ratunkowa na Babiej Górze

Akcja ratunkowa na Babiej Górze/fot. Grupa Podhalańska GOPR

Widok był dość przerażający. Kobieta była przytomna, ale już nie było logicznego kontaktu. Jej cera była kredowa, widoczne było skrajne wychłodzenie W najgorszym stanie były ręce, zaciśnięte w półpięści - mówił w Uwadze ratownik Beskidzkiej Grupy GOPR, Mateusz Świerkosz.

Temperatura ciała pani Janki spadła do 25,9 stopni Celsjusza, była skrajnie wychłodzona. Ratownicy znieśli ją do karetki, następnie trafiła do okolicznego szpitala, a po kilku dniach do Krakowa. Na szczęście nie doszło do tragedii, a dzisiaj jej życiu już nie zagraża niebezpieczeństwo.

Sytuacja pani Janki pokazuje, jak zmienne mogą być warunki w górach i udowadnia, że zawsze trzeba być odpowiednio przygotowanym. Hipotermia pojawia się w chwili, gdy temperatura ciała spada poniżej 28 stopni, występuje też wtedy zagrożenie życia. Pierwszymi objawami tego stanu są występujące silne dreszcze oraz tzw. gęsia skórka. Osoba może czuć się osłabiona, możliwe jest również wystąpienie spowolnionych funkcji motorycznych.

Akcja ratunkowa na Babiej Górze

Akcja ratunkowa na Babiej Górze/fot. Grupa Podhalańska GOPR

Sytuacja robi się naprawdę poważna w chwili, gdy dochodzi do zawrotów głowy, bólu kończyn, dezorientacji oraz stałego poczucia niepokoju. Po czasie wystąpić mogą zaburzenia mowy, ustaje natomiast drżenie mięśni. W przypadku takich objawów niezbędne jest już wezwanie ratowników, bowiem kolejny etap charakteryzują zaburzenia rytmu serca, spowolnienie oddechu, a ostatecznie dojść może do niedotlenienia mózgu oraz utraty świadomości.

Pamiętajmy, by przed wyjściem w góry, zawsze sprawdzić warunki pogodowe na najbliższe godziny. Należy też zabrać ze sobą adekwatne do pogody ubrania i prowiant. Warto zainstalować również na smartphonie aplikację Ratunek, dzięki której można szybko wezwać pomoc w nagłych sytuacjach.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Uwaga, Super Express

Następny artykuł