odkrycie naukowców na Mount EvereścieFot. unsplash.com/@benster789

Nie możemy uwierzyć. Zbadali śnieg na Mount Evereście i ujawnili, co w nim było

Odkrycie, którego dokonano w tym roku na Mount Evereście wprawia w osłupienie. W śniegu znajduje się mnóstwo plastiku, który trafił tam przez himalaistów. Nie jest to jednak wynik zwykłego śmiecenia, lecz wkraczania w tereny naturalne z przedmiotami z tworzywa sztucznego.

Odkrycie naukowców z uniwersytetu w Plymouth zasmuciło ludzi na całym świecie. W próbkach śniegu zebranego w kilku miejscach na najwyższej górze świata, znajdują się plastikowe drobiny. To świadczy o naszym destrukcyjnym wpływie na planetę.

Odkrycie plastiku w tym miejscu wiele mówi o naszym wpływie na środowisko

W 2018 r. w Rowie Mariańskim, najgłębszym miejscu na ziemi, znaleziono cząsteczki mikroplastiku. Powszechnie wiadomo, że do oceanów trafiają tony śmieci, które latami dryfują zatruwając wodę. Z tego powodu giną zwierzęta, a jak się okazuje, część z tych śmieci trafia nawet na głębokość 10 tys. m p.p.m.

W tym roku naukowcy przekazali informacje o kolejnym szokującym odkryciu. Ekspedycja National Geographic zebrała próbki śniegu ze zboczy Mount Everestu, które zostały przebadane w laboratorium. W 11 z nich znajdowały się drobinki plastiku.

Najwięcej plastiku wykryto śniegu z okolic Everest Base Camp - obozu, w którym himalaiści przygotowują się do wędrówki na szczyt. Drobiny prawdopodobnie pochodziły z ubrań i namiotów, używanych przez turystów.

Śmiecimy przypadkiem

- Jestem naprawdę zaskoczony faktem, że włókna mikroplastiku znajdowały się w każdej analizowanej przez nas próbce - mówi dziennikarzom "Guardiana" Imogen Napper z Uniwersytetu w Plymouth. - Mount Everest jest miejscem, które w powszechnej świadomości uchodzi za nieskazitelne. Fakt, że potrafiliśmy naśmiecić nawet tutaj, naprawdę daje do myślenia - dodał.

Mikroplastik to kawałki tworzyw sztucznych o średnicy mniejszej niż 5 milimetrów. Mogą powstawać przypadkowo w czasie korzystania z plastikowych przedmiotów, lub być produkowane celowo, np. jako brokat. Najczęściej jest to efekt prania ubrań czy jazdy samochodem.

Mikrowłókna oddzielają się od różnych rzeczy, z których korzystamy. Z tego powodu możemy je znaleźć nawet w chronionym środowisku, które jest dostępne tylko dla nielicznych. Himalaiści zwykle nie zostawiają na szlakach śmieci, lecz sama ich obecność powoduje zanieczyszczenie tworzywami sztucznymi.

1. Nie możemy uwierzyć. Zbadali śnieg na Mount Evereście i ujawnili, co w nim było
2. Pekao przekazał fatalne wieści. Wiele osób będzie mocno zawiedzionych, także klienci innych banków
3. Polsat ujawnia: jednak nie będzie zakazu. Gigantyczna nadzieja dla tysięcy Polaków na zimowy sezon urlopowy

Ludzie również połykają włókna plastiku

Mikroplastik dostaje się do wody, którą piją zwierzęta. Później inne zwierzę zjada to, które wypiło zanieczyszczoną wodę i samo staje się ofiarą naszego bałaganu. Jak się okazuje, ludzie również połykają włókna tworzyw sztucznych poprzez jedzenie mięsa. Problemem jest nie tylko skażona planeta, ale też nasze zdrowie.

Badacze, którzy znaleźli plastik w kale ludzi z różnych europejskich krajów, przypuszczają, że może on być przyczyną powstawania nowotworów i zwiększać ryzyko wystąpienia chorób wątroby i schorzeń endokrynologicznych.

Używając jednorazowych opakowań z tworzywa sztucznego, przyczyniamy się do większej degradacji środowiska. Turyści pojawiają się niemal wszędzie, więc od ich nawyków wiele zależy. Jeśli nie chcemy do końca zniszczyć tej pięknej planety, powinniśmy dbać o to, by nie zostawiać po sobie nawet najmniejszych śmieci.

Źródło: styl.pl

Następny artykuł