Las na ulicy Popioły

youtube.com Urbex History

Weszli nocą do nawiedzonego lasu w Łodzi z kamerą. Nagranie przyprawia o ciarki, podróżni boja się do niego wchodzić

6 Grudnia 2020

Autor tekstu:

Sara Osiecka

Udostępnij:

Las zazwyczaj kojarzy się z ciszą, spokojem i zbieraniem grzybów. Wiele osób decyzuje się wyjechać nawet wiele kilometrów za miasto, by móc pospacerować na łonie natury. Jeden z nich jest jednak umyślnie unikany przez przyjezdnych. Mało kto odważa się zapuścić do lasu na ulicy Popioły w Łodzi, który uchodzi za jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Polsce. Grupa Urbex History postanowiła wejść tam po zmroku i przybliżyć swoim widzom mroczne legendy związane z tym miejscem.

Las w Łodzi straszy legendami

Na liczne prośby widzów chłopaki tworzący kanał Urbex History postanowili stawić czoła mrocznym legendom związanym z lasem na ulicy Popioły. Z kamerą udali się tam już po zapadnięciu zmroku, aby pokazać wszystkim, którzy sami nie mieli możliwości (albo odwagi) na własnej skórze przekonać się, czy miejsce faktycznie jest nawiedzone.

Już na początku swojej wyprawy mężczyźni zwrócili uwagę na nieco dziwną atmosferę panującą wśród drzew. Jeden z nich zauważył, że słyszy dźwięki, jakby ktoś bez przerwy puszczał fajerwerki, co słychać także na nagraniu. Mimo to grupa postanowiła iść dalej.

Podczas spaceru po ciemnym lesie zaczęli opowiadać niepokojące historie, jakie miały wydarzyć się na terenie lasu. Pierwszą z nich jest opowieść o kobiecie, która wracając na rowerze przez ulicę Popioły zauważyła na ganku jednej z licznych willi dziwnie wyglądającego mężczyznę. Trzymał kij, na którym wisiał worek. Nie wadomo, co było w środku, jednak najbardziej przerażająca była twarz nieznajomego. Gdy rowerzystka podjechała bliżej spostrzegła bowiem, że oczy mężczyzny pozbawione są źrenic, nadając mu nieludzki wygląd.

Podobną historię przedstawiła pewna para, która chciała zwiedzić nawiedzony las. Już po zaparkowaniu samochdu czuli, jakby ktoś poruszał ich samochodem. Poźniej, w trakcie drogi, znaleźli szałas, a w nim zobaczyli mężczyznę bez źrenic. Innym razem nauczycielka z grupką dzieci zabrwała je wycieczkę do tego miejsca. Niestety, grupa już nie wróciła i wszelki słuch o nich zaginął.

Jakie wnioski wyciągnęli?

Jeden z mężczyzn zobaczył w ciemnościach biały cień przemykający między drzewami. Uznał, że musiała to być sarna, jednak dziwne wydało mu się, że nie umykała w popłochu, tylko szła powoli. Wcześniej w całkowitych ciemnościach dostrzegł także czerwone światełka, ale po bliższym przyjrzeniu się stwierdził, że to tylko samochpdy albo latarnie.

Zgodnie uznali, że takie miejsca mocno pobudzają wyobraźnie, zwłaszcza, gdy zna się wszystkie mroczne historie z nim związane. Uznali, że nawet niewinna kapliczka z Matką Boską może sprawiać upiorne wrażenie w takich miejscach.

Nie spotkali jednak żadnego ducha ani mężczyzny bez źrenic z opowieści. Co więcej, widzieli sporo wyremontowanych willi, założyli więc, że miejscowi nie boją się tak jak przyjezdni. Trzeba się jednak zgodzić, że przechadzka po całkowicie ciemnym lesie może przyprawić o ciarki nawet gdy nie towarzyszą mu żadne niepokojące historie.

Źródło: Youtube