jezioro nazywane "polskimi Malediwami"Fot. instagram.com/@ paularosiek

"Polskie Malediwy" stały się hitem. Trzeba bardzo uważać, są niebezpieczne

Jezioro przyciąga swoją przepiękną, błękitną barwą. Niestety jest bardzo niebezpieczne, a kąpiel w nim może skończyć się tragicznie. W przeciwieństwie do tych prawdziwych, "Polskie Malediwy" nie mogą stać się miejscem kąpieli.

Jezioro we wsi Gajówka, nazywane "polskimi Malediwami", to tak naprawdę zbiornik osadowy popiołów z elektrowni Adamów. Chociaż biały piasek i przejrzysta woda wyglądają przepięknie, stanowią ogromne zagrożenie dla osób, które chcą ich dotknąć. Niejeden turysta może pożałować kąpieli, jeśli da się skusić do kąpieli wpisami na blogach, które ukrywają informacje o niebezpieczeństwach.

Jezioro wygląda niesamowicie

Biały piasek to tak naprawdę popiół z elektrowni, a czysta woda ma bardzo wysoki stopień zasadowości. Moczenie w niej nóg czy rąk grozi poparzeniami podobnymi do tych od wybielacza. Mogą to potwierdzić turyści, którzy tak jak Pan Tomasz z Warszawy, pojechali odpocząć nad jeziorem.

- Żona przeczytała o "polskich Malediwach" w internecie i zachęceni zdjęciami postawiliśmy odwiedzić to miejsce - opowiadał Wirtualnej Polsce Tomasz z Warszawy - Na widok lazurowej wody mój 13-letni syn od razu pobiegł nad brzeg, ale zapadł się po pas w białym błocie. Na szczęście chwyciłem gałąź i udało mi się go wyciągnąć. Po chwili do tej samej pułapki wbiegło kilkuletnie dziecko.

Po powrocie do domu 13-latek miał zaczerwienione nogi. Gdyby spędził trochę czasu w wodzie, prawdopodobnie zaczęłaby mu schodzić skóra. Pan Tomasz przestrzega innych turystów przed atrakcją, by nikt więcej nie popełnił jego błędu. Przed wejściem na teren wokół jeziora ostrzega także jego właściciel, czyli Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.

Właściciel obiektu nikogo tam nie zaprasza

- Miejsce jest piękne, ale to teren zamknięty, gdzie nie wolno wchodzić. Woda ma wysoki odczyn zasadowy i moczenie w niej nóg czy dłoni szkodzi skórze. Zbiornik Gajówka nie jest terenem rekreacyjnym - mówi Maciej Łęczycki, rzecznik prasowy Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin cytowany przez Wirtualną Polskę - Odkąd miejsce stało się popularne, turyści regularnie niszczą okalające je płoty. Organizują pikniki i grille, za nic mają widoczne ostrzeżenia - dodaje.

W trakcie ostatniego długiego weekendu "polskie Malediwy" były odwiedzane przez tłumy turystów, rowerzystów i motocyklistów. Miejscowy rolnik skorzystał z okazji i utworzył na sąsiadującym ze zbiornikiem polu płatny parking. Interes się kręci, chociaż ułatwianie dostępu do zagrażającej zdrowiu wody jest co najmniej nieetyczne. Zdjęciami z Gajówki pochwalili się użytkownicy Instagrama, m.n. paularosiek, justyna_chochol_fotografia i lyrical_journey_through_life.


Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł