Stoki są zamknięteFot. facebook.com/HELIPOLAND

Zamiast wyciągiem, na stok dostają się śmigłowcem. Chętnych w Beskidach przybywa

Stoki w górach są dobrze naśnieżone, lecz wyciągi nadal nie mogą działać ze względu na obostrzenia. W Beskidach pojawiła się ciekawa alternatywa, która zyskuje na popularności. Na górę można polecieć helikopterem, by później zjechać na nartach lub desce snowboardowej.

Turyści w Beskidach nie czekają na otwarcie stoków. Mając do dyspozycji śmigłowiec, można dostać się na szczyt, by potem zjechać na nartach w doliny. Nowy sposób na zimowe sporty jest dobrze znany w USA , Kanadzie, a także Szwajcarii i we Włoszech.

Zamknięte stoki pomogły rozkręcić interes

Już od pewnego czasu myśleliśmy o rozkręceniu takich atrakcji w Beskidach. Pomogło nam zamknięcie stoków i to, że w ostatnim czasie spadło u nas bardzo dużo śniegu, czego wcześniej nie było — mówił Gazecie Wyborczej Łukasz Starowicz z bielskiej firmy Helipoland, która oferuje różnego rodzaju usługi związane ze śmigłowcami.

Heliboarding i heliskiing to określenia podkreślające rolę śmigłowców w uprawianiu turystyki narciarskiej i snowboardowej. Jak przekazał Łukasz Starowicz, w tym roku przydarzyła się okazją do rozkręcenia tego typu aktywności.

Polacy tęsknią za zimowymi sportami, które zostały znacznie ograniczone przez restrykcje, więc ochoczo korzystają z nowych możliwości. Lot z Lipowej na Skrzyczne trwa kilka minut i kosztuje 150 zł, czyli mniej więcej tyle, co całodniowy karnet w ośrodkach narciarskich.

Chętnych przybywa

Nowa oferta w Beskidach od kilku dni cieszy się popularnością. Na pokład oprócz załogi mogą wsiąść trzy osoby, a sprzęt taki jak narty czy deska jest transportowany w koszu poza pokładem.

Helikopterem na szczyt

Fot. Helikopterem na szczyt/ Fot. facebook.com/HELIPOLAND

Pogoda ma duży wpływ na możliwości helikoptera. Przy silnym wietrze loty z turystami nie są organizowane. Tylko pierwszego dnia z usługi skorzystało ok. 40 osób, a chętnych jest coraz więcej.

Musimy mieć wysoką podstawę chmur, żeby było widać szczyt, i nie może zbyt mocno wiać. Dzisiaj akurat bardzo mocno wieje, więc czekamy, aż będą bardziej sprzyjające warunki — mówił w czwartek Łukasz Starowicz cytowany przez GW.

Freeride

Fot. Freeride/ commons.wikimedia.org/Andre Pedak/CC BY-SA 3.0 AT/https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/at/deed.en

Freeride, czyli jazda na dziko

Heliskiing wiąże się z „jazdą na dziko", czyli freeride. Jest to styl jazdy na nartach lub snowboardzie, wykonywany w nieprzygotowanym terenie. Polega na samodzielnym wyznaczaniu trasy, często na bieżąco w czasie jazdy.

Freeriding wymaga wysokich umiejętności, ponieważ jazda po nieubitym śniegu jest o wiele trudniejsza i może być niebezpieczna, zwłaszcza na terenach zadrzewionych. Mimo to cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza w Alpach.

W Beskidach jest możliwość zjechania własną trasą lub skorzystania ze stoku. Popularność lotów helikopterem na narty cały czas rośnie, dzięki mediom społecznościowym. Na razie otwierają się pojedyncze ośrodki wbrew zakazom.

Lot helikopterem z Helipoland

Fot. Lot helikopterem z Helipoland/ facebook.com/HELIPOLAND

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza

Następny artykuł