Polska a ferie w 2021 rokuPixnio.com/Marko Milivojevic

Część osób jednak pojedzie na ferie? Jest jedna luka. Niestety, szanse na ratunek sezonu są nikłe

Polska znalazła się w trudnej sytuacji z powodu pandemii koronawirusa. Rząd wprowadził rygorystyczne obostrzenia, które uniemożliwiły wyjazdy urlopowe w sezonie zimowym 2020/21. Sprawę skomentował burmistrz Szczyrku, który dał pewną nadzieję. Wyjściem mogą być jednodniowe wyjazdy.

Polska nadal walczy z pandemią koronawirusa. W tym roku nie ma więc co liczyć na wyjazd na ferie. Powodem są drastyczne restrykcje. Sytuacja oburzyła osoby utrzymujące się z turystyki, ponieważ obawiają się bankructwa. Samorządy próbują znaleźć rozwiązanie. Burmistrz Szczyrku ma pewne rozwiązanie.

Polska. Jak obejść restrykcje w czasie ferii?

Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku, udzielił wywiadu portalowi Onet.pl. Podczas rozmowy pokazał swoje oburzenie decyzjami polskiego rządu. Jak zauważa, zabronienie przyjmowania gości do hoteli oraz otworzenie stoków narciarskich wyklucza się.

- To tak jakby jechać nad morze i cały dzień w wodzie siedzieć, bo zamknięto plażę, wszystkie budki i restauracje, hotele i pensjonaty - powiedział mężczyzna. Dodał, że Szczyrk znajduje się w nieco lepszej sytuacji niż niektóre miejsca turystyczne. Okazuje się, że w pewien sposób da się obejść restrykcje.

- Możemy liczyć na klienta, który przyjedzie na jeden dzień. Z drugiej strony boję się potwornych korków. Jeszcze przed koronawirusem, w weekendy do Szczyrku w jeden dzień wjeżdża ok. 10 tys. samochodów. Teraz, kiedy ferie mają być skumulowane, będzie jeszcze więcej - wyjaśnia Byrdy.

Burmistrz zauważa także, że może rozwinąć się tak zwana "szara strefa". - Znając życie większość gości przyjdzie na "wyjazdy służbowe". Przecież mamy potężną ilość firm w Polsce. Polak potrafi. To hasło z poprzedniej epoki cały czas obowiązuje.

- My nie jesteśmy takim społeczeństwem, że jak ktoś nam powie, to tak robimy. Te 300 lat, gdzie zawsze nami ktoś rządził zostało w nas. Działamy tak, żeby zawsze kiwnąć. Coś takiego w nas jest. Nie chcę tego oceniać, gdy w grę wchodzi utrata pracy bądź egzystencja rodziny. Każda ocena byłaby tu moralnie nieusprawiedliwiona - dodaje.

Będzie kolejny kryzys?

Burmistrz Szczyrku zauważa, że odwołanie sezonu narciarskiego byłoby katastrofą finansową. Jak dodaje, "ośrednio lub bezpośrednio 80 proc. mieszkańców Szczyrku żyje z turystyki. Żyją i inwestują cały rok z tego, co zarobią w zimę".

Podobnego zdania jest burmistrz Karpacza, który kilka dni temu apelował do rządu, aby zamiast kumulować ferie w jednym terminie, rozszerzyć je aż do połowy marca. W taki sposób - według niego - można byłoby uniknąć tłumów i nie skazać turystyki na kolejny kryzys. Dodał także, że w samorządach brakuje budżetu na dofinansowania.

1. Sensacyjne doniesienia z Karpacza. Tajemnicze zjawisko zapiera dech w piersiach. Wszystko się nagrało
2. Jeden szczegół na banknocie 10 zł sprawi, że się nieźle obłowisz. Kolekcjonerzy od dawna na nie polują
3. Zabrał córkę na wyprawę. Nagle nie wierzył własnym oczom. 5-latka dokonała historycznego odkrycia

- Ten lockdown dotyka tak samo, w równym stopniu samorządy jak i przedsiębiorców. Natomiast, o ile samorządy są w stanie sobie poradzić [...], o tyle przedsiębiorcy przy tym lockdownie związanym z zamknięciem tej branży, no niestety spodziewamy się dramatycznych sytuacji, bankructw firm i tragedii ludzkich - powiedział. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

Źródło: Onet

Następny artykuł