PIH zachęca do otwierania hoteli

fot. pixabay.com/Free-Photos/zdjęcie poglądowe

Smutne słowa prezesa PIH. Mówi o sytuacji branży hotelarskiej

19 Stycznia 2021

Autor tekstu:

Maja Lachowicz

Udostępnij:

Prezes Polskiej Izby Hotelarzy, Marek Łuczyński, był gościem radia RMF FM. Bez ogródek powiedział, jak widzi działania rządu w ostatnich tygodniach. „Polski rząd zastrasza hotelarzy. Nielegalnie przychodzi sanepid i policja nękając tych ludzi”.

PIH zapewni wsparcie adwokatów

Przedsiębiorcy z branży turystycznej, gastronomicznej i innych przyłączyli się do Góralskiego Veto i otworzyli swoje lokale w poniedziałek, mimo zakazów zawartych w rozporządzeniu. Nabrali pewności siebie i protestują wobec krzywdzących obostrzeń i braku wsparcia ze strony państwa.

PIH wspiera ludzi, którzy mogą mieć problemy prawne związane ze wznowieniem działalności i zachęca do walki o swoje. Kontrole sanepidu i policji, zostały określone w rozmowie na antenie radia jako nielegalne i krzywdzące. Na Podhalu było ich ponad sto w ostatni weekend.

Wielu właścicieli pensjonatów czy innych obiektów noclegowych obawia się złamania zasad rozporządzenia, jednak adwokaci zrzeszeni w PIH uspokajają. Ich zdaniem nie trzeba się bać kontroli czy mandatu, ponieważ nie mają one podstawy prawnej. Rozmówca RMF FM podkreślał, że broni ich Konstytucja.

Małe firmy nie mają wyjścia

- Wiem od ludzi mieszkających w Karpaczu, że w samym Karpaczu w poniedziałek otworzyło się ponad 60 obiektów - powiedział Łuczyński na antenie RMF FM. Nie jest jednak w stanie zliczyć, ile obiektów otworzyło się w skali kraju.

Dla przedsiębiorców, którzy zostali objęci zakazem działalności, a mimo to zdecydowali się wznowić pracę, prezes PIH ma jedną radę. „Hotelarz nie powinien przyjmować mandatu od policji. Gdybyśmy mieli stan wyjątkowy, czy nadzwyczajny byłaby zupełnie inna sytuacja. Wtedy lockdown byłby zasadny."

Pojawiły się informacje, że rząd planuje odbierać pieniądze z tarczy branżowej przedsiębiorcom, którzy zdecydowali się złamać zakaz. Marek Łuczyński określił to mianem szantażu, którzy w wielu przypadkach jest bardzo skuteczny. Małe firmy zwykle nie mają jednak innego wyjścia, więc te groźby niczego w ich sytuacji nie zmieniają.

Długo będziemy odrabiać straty

Wyniki finansowe obiektów hotelarskich w Polsce są tragiczne. Odrobienie strat będzie trwało dłużej niż w krajach, gdzie państwo zapewniło odpowiednią pomoc. Niektórzy nie mogą już dłużej zwlekać z otwarciem.

- Jest totalna zapaść. Wyniki są ponad połowę gorsze niż w zeszłym roku. Wielu ekspertów mówi, że hotelarstwo na świecie dojdzie do poziomu sprzed pandemii w roku 2023-24. Decydujący będzie ten tydzień, dwa - opowiedział Łuczyński w rozmowie z RMF FM.

Jak powiedział Łuczyński, w Polsce dużym zagrożeniem dla hotelarstwa jest także wykupienie przez obcy kapitał. W wyniku kłopotów finansowych przedsiębiorcy będą zmuszeni sprzedać swoje obiekty, a pieniądze na to mają głównie zagraniczni inwestorzy. W ten sposób ogromna część zysków będzie opuszczać nasz kraj i w ten sposób go zubażać.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: RMF 24