Karpacz tragedia miasta

Screen/Gazeta Wrocławska

Nie wierzą, że 17 stycznia koniec restrykcji. Porażające słowa burmistrza Karpacza

26 Grudnia 2020

Autor tekstu:

Mateusz Sidorek

Udostępnij:

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie nastroje panują Karpaczu

  • jakie stanowisko zajął burmistrz Karpacza

  • ile w zeszłym roku miasto zarobiło na turystach

Karpacz przeżywa najgorszy okres od lat. Po raz kolejny stanowisko w tej sprawie zajął burmistrz miasta. Tym razem jednak włodarz nie mówił jedynie o braku turystów, ale podkreślił, jak obecna sytuacja odbija się na życiu mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców. O szczegółach informuje Gazeta Wrocławska.

Od 28 grudnia Karpacz nie będzie mógł przyjmować w hotelach nawet osób podróżujących służbowo. Ten stan utrzyma się przynajmniej do 17 stycznia, ale lokalni przedsiębiorcy przestali w to wierzyć. Przedstawiciele branży turystycznej szykują się na falę bankructw.

Karpacz szykuje się na spełnienie czarnego scenariusza

Karpacz to jedno z miast, które utrzymuje się niemal wyłącznie z turystyki. Burmistrz popularnej miejscowości postanowił opowiedzieć w szczerych słowach o tym, jakie nastroje panują wśród lokalnych przedsiębiorców, dla których przyjezdni stanowią główne źródło utrzymania. Cały wywiad opublikowała w formie filmu Gazeta Wrocławska. 

Ludzie są załamani - mówi po decyzji rządu o zamknięciu hoteli i stoków narciarskich burmistrz Karpacza Radosław Jęcek - Nastroje są tym gorsze, że mało kto wierzy, że 17 stycznia te branże zostaną uwolnione. Cały czas mamy chaos informacyjny, a oferowana pomoc po pierwsze obejmuje bardzo wąską grupę przedsiębiorców, a po drugie będzie całkowicie niewystarczająca, żeby przetrwać. Spodziewamy się całej masy bankructw i ludzkich tragedii – słowa burmistrza Karpacza cytuje Gazeta Wrocławska.

Warto też przypomnieć, że chociaż ośrodki narciarskie zostały przygotowane na wizytę turystów, to rząd zmienił decyzję i stoki zostały ponownie zamknięte. To oznacza ogromne straty dla przedsiębiorców, zwłaszcza że zazwyczaj w sezonie zimowym wczasowicze zostawiali tu ogromne pieniądze.

W okresie świąteczno-noworocznym i w okresie ferii turyści zostawiali u nas 200 milionów złotych. Tych pieniędzy nie będzie. A wielu naszych mieszkańców zarabia tylko przez grudzień, styczeń i luty i za te pieniądze musi się utrzymać przez cały rok. Tego zarobku zostali teraz pozbawieni – słowa burmistrza cytuje Gazeta Wrocławska.

Karpacz pogrążony w kryzysie. Przedsiębiorcy robią, co mogą

Tak strasznego sezonu Karpacz prawdopodobnie nie pamięta. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez burmistrza, Radosława Jęcka, przedsiębiorcy mogą szukać luk prawnych, by móc oferować usługi turystyczne.

– Obawiamy się obywatelskiego nieposłuszeństwa, być może uruchamiania szarej strefy. Nikogo nie nakłaniam do łamania przepisów, ale jesteśmy świadomi, że taka sytuacja może mieć miejsce. Ludzie potrzebują odpocząć, potrzebują naładować akumulatory. To konieczne choćby ze względu na zdrowie psychiczne – dodaje burmistrz na łamach Gazety Wrocławskiej.

Rząd zupełnie nie konsultował z samorządami swojej decyzji. A pamiętajmy, że wiele restauracji czy hoteli wprowadza dużo większe obostrzenia niż zaleca to sanepid czy ministerstwo zdrowia – kończy burmistrz.

Niestety ten obraz pokazuje, jak obecnie wygląda branża turystyczna w Polsce. Do końca ferii zimowych utrzymają się drastyczne obostrzenia, które mają ograniczyć ruch turystyczny. Obecną sytuacją przejmują się także restauratorzy, o czym pisaliśmy w jednym z naszych artykułów.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Gazeta Wrocławska