hotel widmoFot. instagram.com/@yosegon

Hotel-widmo, który straszy w wakacyjnym raju. W jego murach kilka osób straciło życie

Hotel Añaza miał być ogromnym luksusowym obiektem tuż nad brzegiem oceanu. Nigdy nie został ukończony, a jego szkielet psuje piękny krajobraz wyspy. Pomimo zakazów odwiedzają go turyści szukający przygód, chociaż mogą skończyć tragicznie.

Hotel na Teneryfie straszy turystów odwiedzających piękne wybrzeże. Kostropata betonowa konstrukcja odcina się od naturalnego krajobrazu i wzbudza ciekawość wielu osób. O tym, dlaczego nigdy nie został ukończony, krąży wiele historii. Jedno jest pewne: budynek od lat jest opuszczony, a wejście do środka grozi utratą zdrowia, a nawet życia.

Rzecznik rządu podał termin drugiego etapu znoszenia obostrzeń. Otworzą hotele i pensjonatyRzecznik rządu podał termin drugiego etapu znoszenia obostrzeń. Otworzą hotele i pensjonatyCzytaj dalej

Hotel z pięknym widokiem

Pomiędzy miejscowościami Añaza i Acorán w 1973 roku rozpoczęła się historia jednego z najbardziej tajemniczych miejsc na wyspie. W tamtym okresie powstawało mnóstwo obiektów noclegowych, często luksusowych hoteli, które przyciągały turystów z Europy. Kolejna inwestycja nikogo nie dziwiła, szybko wydano pozwolenie na budowę i nikt nie zastanawiał się nad kompleksowymi badaniami terenu i analiza projektu. Na Skalistym wybrzeżu zaczął powstawać 22 -piętrowy hotel w kształcie litery "Y".

Wewnątrz budynku miało się znaleźć 741 pokoi, basen, parking podziemny oraz wielki taras widokowy, połączony z restauracją na najwyższych piętrach. Budowa zakończyła się jednak na postawieniu betonowej konstrukcji, a po inwestorze słuch zaginął. Krążyła teoria o braku pozwolenia na budowę tak dużego obiektu, jednak Zaida González, była zastępczyni burmistrza miasta Santa Crus de Tenerife zdementowała te doniesienia. Hotel miał wszelkie potrzebne zezwolenia i nic nie stało na przeszkodzie, by go ukończyć.

Walący się budynek zagraża bezpieczeństwu odwiedzających

Ostatni robotnicy opuścili plac budowy w 1975 roku i od tamtej pory nic się tam nie zmieniło. Władze miasta przyznały, że szukano zarówno inwestora, jak i kierownika budowy, lecz nigdy się nie zgłosili. Różne źródła mówią, że wrócili do Niemiec, skąd pochodzili. Porzucenie tak kosztownej inwestycji wydaje się dziwne, lecz nikt nie zna, lub nie chce powiedzieć prawdy. W 1998 r. Trybunał Sprawiedliwości na Teneryfie orzekł, że konstrukcję trzeba rozebrać, jeżeli nie zostanie ukończona. Po sprawdzeniu parametrów budynku i możliwości terenu zadecydowano o zablokowaniu możliwości kontynuacji budowy ze względów bezpieczeństwa.

Dzisiaj grzeje: 1. Trzy miesiące byli na morzu. W końcu dotarli do portu, nikt nie mógł uwierzyć w wyniki badań
2. Od czwartku maseczki wielokrotnego użytku w popularnej sieciówce. Zapłacisz 3,99 zł za sztukę

Opuszczony gmach stał się nietypową atrakcją turystyczną, która przyciąga najodważniejszych podróżników na wyspie. Z łatwością można wejść do środka, ponieważ furtka w ogrodzeniu jest stale otwarta. Na dziedzińcu wyrosła dzika roślinność, ściany budynku pokryte są graffiti, a na podłogach walają się kawałki szkła i gruzu. Chodzenie po walących się korytarzach jest bardzo niebezpieczne, o czym przekonały się 3 osoby, które straciły życie w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Zdarzyło się również jedno samobójstwo. Mroczną historię może zakończyć tylko wyburzenie budynku i oczyszczenie terenu ze szpecących elementów.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Czy tani i powszechny lek leczy koronawirusa w 48 godzin? Jest właśnie testowany, a jego skuteczność potwierdzają naukowcy
  2. Liczba ofiar w Anglii wyższa o ponad 40 procent niż podawano
  3. Polskie ministerstwo wysłało śmigłowce. Tragiczna sytuacja w północnej części Polski
  4. Ogromne znalezisko na jednej z plaż. Nagrania trafiły do sieci, wywołują niepokój
  5. Łukasz Szumowski powiedział o wakacjach. Polacy muszą być gotowi na zmiany
  6. Najbliższa rodzina Zbigniewa Bońka zarażona COVID-19. Prezes PZPN poinformował o stanie zakażonych

Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł