górale mówią liberum vetoFot. youtube.com/ Pitoń.TV/ screen

Górale mają dość i się buntują. Nie zamkną swoich biznesów

Górale mają już dość restrykcji, które uniemożliwiają im prowadzenie biznesów, z których się utrzymują. Padło słynne hasło "liberum veto", które odmieniło kiedyś losy naszego kraju. Dziś jednak nie ma większej mocy, o czym świadczy postawa władz.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie nastroje panują wśród przedsiębiorców z branży turystycznej
  • czego oczekują górale
  • jakie chodzą pogłoski na temat daty zniesienia obostrzeń

Górale buntują się przeciwko zakazom wprowadzanym przez rząd ze względu na pandemię. Zdaniem przedsiębiorców obostrzenia przynoszą więcej szkody niż pożytku ze względu na utratę dochodów przez osoby zatrudnione w turystyce, przy jednoczesnym utrzymywaniu się wysokich przyrostów liczby infekcji mimo zamknięcia obiektów noclegowych.

Górale się buntują

Właściciele obiektów noclegowych i innych z branży turystycznej w coraz ostrzejszych słowach wypowiadają się na temat działań rządu. Mają poczucie, że ich los nikogo nie obchodzi. Zakaz prowadzenia działalności nie jest odpowiednio rekompensowany w tarczy antykryzysowej.

Znalazły się także osoby, które nawołują do buntu. Wielu przedsiębiorców nie ma już nic do stracenia, więc chętnie przyłączy się do ruchu walczącego z nieuczciwymi praktykami. Jeśli nie otrzymają gwarancji pomocy lub pozwolenia na prowadzenie działalności, może zrobić się gorąco.

Architekt Sebastian Pitoń z Kościeliska na swoim kanale w serwisie YouTube stawia sprawę jasno. Nie zamierza zamykać swojego biznesu i czekać na koniec pandemii z rosnącym długiem.

- Jak chcecie sobie zamykać hotele, i co tam chcecie, wszystkie swoje biznesy, to sobie zamykajcie, ale od naszych wam wara. Jestem wolnym człowiekiem i zgłaszam liberum veto do rządowych obostrzeń- ogłosił Pitoń.

Bez pomocy wiele osób zostanie bez środków do życia

Dotychczasowe obostrzenia odbiły się na przedsiębiorcach z branży turystycznej wystarczająco mocno, by nie byli w stanie przetrwać do sezonu letniego bez wznowienia działalności. Instruktorzy sportów zimowych nie odrobią strat latem, podobnie jak właściciele wypożyczalni nart.

Szczególnie dramatyczna sytuacja jest w małych miejscowościach, gdzie brakuje pracy poza turystyką. Mieszkańcy są załamani i liczą na pomoc od rządu, ponieważ sami nie są w stanie sobie poradzić, bez możliwości obsługi turystów.

Nie wiadomo, jak długo będą obowiązywały obostrzenia

Mirosław Bator, prezes Szczyrkowskiej Izby Gospodarczej powiedział na antenie TOK FM, że z "zaufanych źródeł" otrzymał informację o tym, że ograniczenia będą przedłużane aż do końca marca.

Taka sytuacja to czarny scenariusz, którego nie można wykluczyć. Działania rządu są chaotyczne, nie można liczyć na pewne informacje i plan działania choćby na miesiąc w przód.

Turyści również się niecierpliwią i szukają ofert nie do końca legalnych pobytów w górach. Górale próbowali już protestować w Warszawie, lecz nie przyniosło to żadnych efektów. Nadal nie wiadomo, w jaki sposób władze państwa chcą zaradzić tragediom, które już się dzieją. Przedsiębiorcy w obliczu upadku swoich interesów myślą nawet o samobójstwach.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl.

Źródło: money.pl

Następny artykuł