stoki zamknięte list do gowinaFot. pixabay.com/ katerinavulcova

Właściciele stoków nie napisali list do wicepremiera. Ujawniamy treść

Stoki narciarskie muszą zostać zamknięte co najmniej do 31 stycznia - wynika z obowiązującego rozporządzenia rządu. Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne napisało list do Gowina, w którym zawarli swoją argumentację dla otwarcia swoich biznesów, popartą konsultacjami wewnątrz branżowymi i eksperckimi.

Stoki narciarskie zostały zamknięte zaraz po świętach i zgodnie z najnowszym rozporządzeniem, nie będą mogły zostać otwarte do końca miesiąca. Decyzja spowodowała reakcję właścicieli stoków narciarskich, którzy napisali list do Jarosława Gowina.

Właściciele stoków narciarskich napisali list do Gowina

Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne wystosowało list do Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii w związku z nieoczekiwanym zamknięciem stacji narciarskich. Przedsiębiorcy uznali decyzję rządu za nieprzemyślaną oraz nieskonsultowaną z branżą narciarską. Jak twierdzą, wszystkie próby kontaktu w tej sprawie z odpowiednimi organami zakończyły się fiaskiem.

- Dla ośrodków narciarskich jest oczywiste, że najważniejsze jest zakończenie epidemii i zdrowie Polaków i z tym nie dyskutujemy, to priorytet. Natomiast nie możemy zgodzić się z niekonsekwencją decyzji rządowych i ich nieadekwatnością do możliwości zakażenia na stokach narciarskich. Według zapowiedzianego planu etapów, powinniśmy nadal normalnie funkcjonować w reżimie sanitarnym i nie stanowić obciążenia dla państwa, a wręcz w ten sposób pomagać, utrzymując chociażby zatrudnienie i zapewniając wpływy z tytułu podatków dla państwa. Tak rozumiemy naszą rolę jako odpowiedzialnych obywateli i przedsiębiorców - czytamy w przesłanym redakcji Turyści.pl liście Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych do wicepremiera Jarosława Gowina.

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że dzięki odpowiedzialnej postawie branży narciarskiej, już w sierpniu 2020 rozpoczął się proces ustalania warunków reżimu na zimę. Jak dodają, już w połowie października rozpoczęło się ich konsultowanie z Ministerstwem Rozwoju i w Głównym Inspektoracie Sanitarnym. Ponadto, rozruch stacji wraz z przygotowaniami do reżimu sanitarnego wiązało się z olbrzymimi kosztami. Wcześniej PSNiT wydało oświadczenie, w którym wyliczyło wszystkie swoje straty i opowiedziało o chaosie na stokach.

- Pozwólcie nam pracować i ocenić czy nam się to opłaca. Na razie mamy zerowy przychód i same straty, które wykazaliśmy w punkcie 2 i 3. Mamy również potwierdzone informacje z dnia 11 stycznia br., że stacje w Szwajcarii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Austrii działają. Jest też duży nacisk na otwarcie się wkrótce stacji w Niemczech, Włoszech i Francji. Z tym, że tam w odróżnieniu do Polski rząd dyskutuje ze stacjami i daje im realne wsparcie finansowe.Polacy, zamiast korzystać z polskich stoków i wspierać budżet państwa polskiego wyjadą w drugiej połowie stycznia w Alpy. Dla Ministerstwa Zdrowia to kolejne utrudnienie i niemożliwość kontrolowania epidemii. Otwarcie stacji dla Polaków to wentyl bezpieczeństwa dla ich psychiki jak również możliwość nadzoru nad działalnością ośrodków w reżimie wymaganym przez Sanepid - czytamy.

Właściciele stoków zwracają ponadto uwagę na fakt, że pomoc, która przyjdzie za 3 miesiące, może okazać się za późna. Obawiają się również, że z powodu braku dofinansowania od państwa, branże z polskim kapitałem zostaną wchłonięte przez Słowaków lub inwestorów z Europy Zachodniej. - Te stacje, które nie zostaną wchłonięta przez inwestorów zachodnich, zbankrutują i ich nowoczesna infrastruktura zamieni się w złomowisko.

- Nie można również porównywać branży narciarskiej w Polsce z innymi krajami Europejskimi. Oni przetrwają z konkretną pomocą rządu. Nie mówiąc już o tym, że ich sezon narciarski trwa zdecydowanie dłużej niż polski. Rząd polski powie nam za kolejne dwa tygodnie, że nadal nie możemy pracować – to dla nas KONIEC. Nie odpracujemy tego ani wiosną, ani latem ani jesienią. Dla nas zarobki to styczeń i luty. Czy polskie państwo stać na wariant pomocowy jaki funkcjonuje w tych bogatych krajach? - pytają przedstawiciele PSNiT.

- Nasze postulaty nie uległy zmianie w stosunku do tych, które zgłaszaliśmy już od sierpnia. Wszystkie poparliśmy eksperckimi opiniami i nie jest to zbiór pobożnych życzeń, bo należymy do branży odpowiedzialnej za siebie, jak i naszych pracowników i klientów. Upewniliśmy się jedynie, że to, czego się domagamy jest słuszne, dzięki doświadczeniu, które zabraliśmy po rozpoczęciu tegorocznego sezonu, jak i w rozmowach z naszymi klientami, którzy odwiedzali ośrodki narciarsko-turystyczne pod koniec listopada i w grudniu - czytamy w liście do Gowina. Autorzy zgodnie twierdzą również, że ośrodki nie są ogniskami zakażeń, ponieważ trudno o zarażenie w trakcie rekreacji na świeżym powietrzu.

Wśród postulatów właścicieli stoków narciarskich znalazły się przede wszystkim: pilne otwarcie stoków w pełnym reżimie sanitarnym, przygotowanie tarczy branżowej dedykowanej dla stacji narciarskich, szeroki wachlarz PKD kwalifikujących się do wsparcia, ulgi/ zwolnienia z podatku od nieruchomości i podatku od budowli, dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników, umorzenia ZUS, wsparcie postojowe, a także wsparcie finansowe na pokrycie zobowiązań leasingowych i kredytowych.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Turyści.pl

Następny artykuł