Ryba w restauracji nie musi pochodzić z Bałtyku.Fot. Pixabay.com/ xesisex (zdjęcie poglądowe)

Nie zjemy ryby z Bałtyku nad morzem? Wielu bardzo mocno się zawiedzie

Ryba nad morzem niekoniecznie musi pochodzić z Bałtyku. W tym sezonie turyści mogą liczyć na pewne gatunki, jednak pojawią się też niemałe niespodzianki. Naukowcy ostrzegają przed widmem niedoborów.

Ryba nad polskim morzem to temat budzący równie skrajne emocje, jak nowy zakaz w Zakopanem. W momencie, gdy stolica Tatr boryka się z kwestią transportu, pomorska branża gastronomiczna notuje kolejne deficyty.

Bałtycka ryba wcale nie bałtycka

Jak informują dziennikarze Interii, w tym sezonie ryba w menu pomorskich restauracji może okazać się w dużym stopniu towarem importowanym, aniżeli lokalnym. Sztandarowym przykładem jest dorsz, którego producenci sprowadzają głównie z Morza Północnego. Niekoniecznie bałtyckie połowy kupowane są nie tylko przez właścicieli smażalni, ale i sieci sklepów. Sprawę skomentowała Beata Więcaszek z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Okazuje się, że pewien gatunek na pewno trafi na turystyczne talerze prosto z Bałtyku.

- Możemy powiedzieć, że mamy stan nierównowagi, jeżeli chodzi o czynniki sprzyjające rozwojowi ryb morskich. Natomiast w wodach przybrzeżnych pojawiło się trochę ryb słodkowodnych jak okonie, czy sandacze, albo z ryb karpiowatych na przykład płocie [...] Rybacy w tej chwili poławiają na pewno stornie, czyli flądrę. To jest gatunek, który pochodzi właśnie z bezpośrednich połowów i trafia do konsumentów w smażalniach - mówiła cytowana przez Interię badaczka z Wydziału Nauk o Żywności i Rybactwa ZUT.

"Polska" ryba od Norwegów

Kolejną pozycją w nadmorskim menu, która niekoniecznie musi pochodzić z Bałtyku, jest łosoś. Pomimo faktu, iż jest to ryba z gatunku wędrownych, według profesor z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego na talerze trafiają połowy przede wszystkim z hodowli norweskich. Co więcej, także dorsz czarny w przeważającej liczbie przypadków będzie gastronomicznym imigrantem. Pochodzi bowiem z obszarów cieśniny duńskiej, która jest czystszym i bardziej zasolonym akwenem, niż polski Bałtyk.

- To [łosoś, troć - przyp. red.] są ryby wędrowne, które żyją w morzu, natomiast na tarło wpływają do rzek i strumieni. Niestety ich populacja też została bardzo przetrzebiona w ostatnich latach i na przykład łosoś w naszych wodach wymarł w latach 80. Teraz jako naukowcy staramy się odrodzić tę populację przez zarybianie narybkiem łososia i również troci. Troć jest bardzo blisko spokrewniona z łososiem. Czasami może być nawet sprzedawana jako łosoś, bo tak naprawdę tylko profesjonalista potrafi rozróżnić te dwa gatunki - tłumaczyła profesor Więcaszek na łamach Interii.

Jeżeli chcielibyście podzielić się historią ze swoich wakacji, rachunkiem z turystycznego miejsca, bulwersującą lub interesującą sytuacją, która Was spotkała lub której byliście świadkami podczas urlopu, zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres: redakcja@turysci.pl.

Źródło: Interia

Następny artykuł