ryanair odwołuje lotyPixabay

Druzgocząca decyzja Ryanaira. Najbardziej uderza w pasażerów, turyści rwą włosy z głów

Ryanair podjął druzgocącą decyzję, która nie spodoba się tysiącom pasażerów. Ma to związek z trwającą od kilku miesięcy pandemią koronawirusa i kolejnymi restrykcjami wprowadzanymi przez rządy. Wielu będzie chciało odzyskać pieniądze.

Ryanair ogłosił decyzję, która nie spodoba się tysiącom pasażerów. Jest to redukcja zimowej siatki połączeń o 1/3. Powodem jest sytuacja pandemiczna oraz liczne restrykcje wprowadzone przez rządy państw. Wielu pasażerów będzie próbowało odzyskać pieniądze za bilety.

Ryanair odwołuje 1/3 lotów

Według informacji przekazanych przez irlandzkiego przewoźnika, podróże do/z dużej części Europy Środkowej, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Austrii, Belgii i Portugalii zostały znacznie ograniczone. Obostrzenia spowodowały nieznaczny spadek rezerwacji w październiku, ale istotne na listopad i grudzień.

- W świetle niższej liczby rezerwacji z wyprzedzeniem i planu Ryanair, aby operować przy obłożeniu samolotów na poziomie 70 proc., po raz kolejny zredukowano zimowy rozkład lotów (listopad - marzec) zmniejszając ofertę z 60 proc. do 40 proc. w porównaniu do poprzedniej zimy. Ryanair zakłada utrzymanie do 65 proc. tras z zimowej siatki połączeń, ale przy zmniejszonych częstotliwościach - poinformował przewoźnik.

Sprawę skomentował Michael O’Leary, prezes zarządu Grupy Ryanair, który wyraził głęboki żal z powodu odwołania znacznej części lotów w Unii Europejskiej. Zdeklarował jednak pełną mobilizację do utrzymania tak dużej siatki, jak będzie to możliwe.

- Głęboko żałujemy cięć w zimowym rozkładzie lotów, niestety zostały one wymuszone przez nieskuteczne zarządzanie podróżami lotniczymi w UE przez rządy poszczególnych krajów. Nadal koncentrujemy się na utrzymaniu tak dużego harmonogramu, jak to tylko możliwe, przy utrzymaniu w służbie jak największej liczby samolotów, pilotów oraz załóg pokładowych, jednocześnie minimalizując utratę miejsc pracy - podkreśla Michael O’Leary, cytowany przez Wyborczą.

Cięcia dotkną między innymi pasażerów latających z Gdańska. Zawieszone zostały między innymi połączenia do Kijowa, Pizy (Te dwa wrócić mają w siatce wiosennej), Birmingham, Newcastle, Belfastu, Aarhus i Billund w Danii, hiszpańskiego Alicante oraz szwedzkiego Vaxjo. Zmniejszona została również liczba lotów m.in. do Londynu i na Maltę.

- Pasażerowie, których loty zostały odwołane, mogą bezkosztowo zmienić termin lotu lub uzyskać zwrot w postaci gotówki lub vouchera. Klienci mogą w każdej chwili wymienić kupon na gotówkę. Jeśli pasażer użyje vouchera do rezerwacji kolejnego lotu, a lot ten również zostanie odwołany, może ponownie zażądać zwrotu w formie gotówki lub vouchera. Nowy voucher będzie ważny przez rok od daty otrzymania - informuje Ryanair.

Nie jest to jednak jedyny problem, z którym zmaga się port lotniczy w Gdańsku. Lotnisko opublikowało właśnie podsumowanie wyników za pierwsze trzy kwartały trudnego 2020 roku. Prezes nie przekazał jednak najlepszych informacji.

- W ostatnim czasie mamy w Gdańsku w każdym miesiącu ponad 150 tysięcy pasażerów. W lipcu było ich 154 tys., w sierpniu ponad 233 tys., a we wrześniu prawie 178 tysięcy. To znaczy, że powoli wracamy do latania. W gdańskim porcie w tym roku mamy szansę na obsłużenie w sumie około dwóch milionów pasażerów, w ubiegłym mieliśmy ich ponad pięć milionów i ten spadek jest realnym skutkiem koronawirusa dla naszej firmy - mówi Wyborczej Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.

Prezes gdańskiego lotniska szacuje, że odrobienie obecnych strat spowodowanych pandemią koronawirusa potrwa około trzech lat. Port lotniczy oczekuje na stabilizacje sytuacji oraz porozumienia państw strefy Schengen w sprawie transportu lotniczego.

- Ludzie chcą podróżować, spotykać się ze znajomymi, zwiedzać inne kraje, chcą latać do pracy i mieć swobodę tej podróży. Obecnie część z nich obawia się obostrzeń wprowadzanych przez poszczególne państwa, na przykład zakazów lotów, kwarantanny czy obowiązkowych testów na koronawirusa. Pasażerowie w czasach niepewności wstrzymują się od latania, a lotnictwu jest potrzeby spokój do odbudowania ruchu lotniczego. Czekamy więc na ustabilizowanie sytuacji. Widzimy, że państwa strefy Schengen zaczynają porozumiewać się co do tego, jak powinno wyglądać podróżowanie i w Europie nie ma już zakazów lotów. Czekamy na kolejne uzgodnienia. Latanie powinno być uwolnione, podobnie jak swobodne jest poruszanie się samochodami, pociągami czy pływanie promami. I dla każdego środka transportu powinny być w Europie i w strefie Schengen takie same zasady sanitarne i medyczne - podkreśla Tomasz Kloskowski.

Według raportu za pierwsze trzy kwartały 2020 roku Port Lotniczy Gdańsk odnotował stratę w wysokości 3 milionów 456 tysięcy złotych. Lotnisko liczy na otrzymanie kredytu oraz pomoc rządową.

- Sytuacja finansowa gdańskiego lotniska jest stabilna. Planowaliśmy w 2020 roku mieć zyski, niestety będą straty, jednak prawdopodobnie nie większe niż 5-10 milionów złotych. Zamierzamy straty sfinansować ze środków z kredytu. Czekamy także na pomoc rządową - Tomasz Kloskowski.

Źródło: Wyborcza

Następny artykuł