Polska w żałobie po śmierci ratownikaPixabay.com/ Arcaion

Tragiczna wiadomość obiegła Polskę, nie żyje prawdziwa legenda. "Rumcajs" odszedł, był ikoną Beskidów

Polska zawdzięczała mu wiele. Odszedł mężczyzna, który uratował życie dziesiątkom ludzi. W niedzielę w wieku 70 lat zmarł Jerzy Ziomek, znany jako "Rumcajs". Poinformował o tym burmistrz Żywca Antoni Szlagor. Ziomek był wiceprezesem Beskidzkiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Polska to kraj, w którym co roku potrzeba wiele interwencji ratowniczych nad wodą. Turystom pomaga Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Wczoraj odszedł wiceprezes beskidzkiego oddziału. "Rumcajs" zmarł w wieku 70 lat.

Polska. Nie żyje wiceprezes beskidzkiego WOPR-u

- Z wielką przykrością zawiadamiam, że dziś w wieku 70 lat zmarł Jerzy Ziomek, który wszystkim nie tylko w Żywcu i na Żywiecczyźnie, przez swój charakterystyczny wygląd i strój znany był jako „Rumcajs”. Legendarny ratownik wodny, przewodnik górski, wieloletni szef żywieckiego WOPR- poinformował burmistrz Żywca Antoni Szlagor.

- W swoim życiu uratował dziesiątki ludzkich istnień. Był człowiekiem pełnym humoru, werwy, organizatorem wielu akcji społecznych, zawsze mającym swoje zdanie, walczącym o sprawy ratownictwa wodnego. Dziś nasze miasto straciło wspaniałego, oddanego sprawie człowieka - dodał.

"Rumcajs" przez wiele lat był członkiem Beskidzkiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W związku z tym pożegnali go także jego koledzy z zespołu. - Przez większość swojego życia zarażał swoją pasją kolejne pokolenia ratowników i pasjonatów. Dzięki Jego oddaniu nasze Jezioro było zawsze bezpieczne - czytamy.

Jerzy Ziomek urodził się w Bielsku-Białej. W latach 70. XX wieku, kiedy firma, w której pracował, wybudowała ośrodek nad Jeziorem Żywieckim, postanowił podjąć się pracy ratownika. Z tego powodu przeprowadził się w tę okolicę i już tam pozostał.

Mógł wykonywać taką pracę, ponieważ miał ukończony profesjonalny kurs. Z czasem, dzięki innym szkoleniom, doszły także umiejętności żeglarskie i nurka. Jak sam mówił, każdego roku ratował około 300-400 osób.

Kolejna żałoba wśród ratowników

Niestety, to nie jest pierwsza śmierć w WOPR w ostatnim czasie.Kilka tygodni temu informowaliśmy o śmierci innego ratownika. Był to Krystian Rębacz, który pełnił funkcję prezesa Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Żeganiu.

Mężczyzna zmarł w wyniku zakażenia koronawirusem. Ostatnie dni swojego życie spędził w szpitalu pod respiratorem. Rodzina szukała dla niego lekarstwa, ale środek okazał się bezskuteczny, ponieważ zadziałałby wyłącznie, gdyby został podany w początkowym stadium choroby.

WOPR to niesamowicie ważne stowarzyszenie. Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe co roku ratuje życie wielu ludzi, a o wielu ich akcjach pisaliśmy na łapach naszego portalu. To oni ratują wczasowiczów, gdy zaczynają się topić. Wyznaczają zasady, dzięki którym możemy czuć się bezpiecznie.

Praca Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego jest niezwykle istotna. Warto jednak zadbać, aby mieli oni jak najmniej pracy. Aby tak się stało, wszyscy powinni w czasie urlopu pamiętać, by przestrzegać zaleceń i nie zachowywać się w sposób stwarzający zagrożenie.

Źródło: TVP Info

Następny artykuł