pieniądze hotele

fot. pixabay.com/stevepb

Polskie hotele i restauracje w tragicznym stanie. Obliczono zadłużenie, kwoty są niewyobrażalne

17 Kwietnia 2020

Autor tekstu:

Ania Radke

Udostępnij:

Pieniądze dla firm dotkniętych kryzysem potrzebne są na już. W przeciwnym razie może dojść do bankructwa znacznej części z nich. Do KRD wpisano już 10 tys. 742 hoteli, restauracji i firm cateringowych. Ich średnie zadłużenie wynosi 22 tys. 522 zł. Rok temu liczba wynosiła 9 tys. 302 takich podmiotów, a przeciętny dług wynosił 19 tys. 326 zł.

Pieniądze dla firm dotkniętych kryzysem

Najwięcej zadłużonych firm znajduje się w województwie mazowieckim, gdzie właściciele winni są kontrahentom 50,9 mln zł. Na drugim miejscu jest Śląsk, gdzie wartość zadłużenia wynosi 32,9 mln zł, a trzeci - region dolnośląski, dług wynosi 24,4 mln zł. Z drugiej strony znajdziemy Opolszczyznę z 3,2 mln zł zaległości, a także w woj. świętokrzyskie - 3,9 mln zł.

Rynek hotelarstwa, gastronomii i cateringu (HoReCa) rozwijający się od niedawna, został kompletnie zablokowany przez pandemię. Według danych KRD, do kwietnia branża HoReCa miała 242 mln zł zaległości. Według ekspertów w tych liczbach "nie odbija się jeszcze wpływ koronawirusa".

- Rosnące koszty zatrudnienia, trudności w pozyskiwaniu i utrzymaniu wykwalifikowanych pracowników, coraz wyższe koszty najmu lokali lub brak lokali w dobrych miejscach, mała lojalność klientów - wyliczył Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Działalność utrudnia również, jak zaznaczył, ogromna konkurencja serwisów do zamawiania jedzenia z dostawą. - Nie mogąc udźwignąć zobowiązań wobec kontrahentów, przedsiębiorcy prowadzący lokale gastronomiczne i hotele zaczynali tracić płynność finansową - podkreślił.

Jak wynika z raportu "Rynek HoReCa w Polsce 2019. Analiza i prognozy rozwoju do 2024 r.", na który powołują się eksperci KRD, rynek ten jest wart 30,9 mld zł. W ciągu ostatnich trzech lat liczba ta rosła o około 7% rocznie.

Najwięcej pieniędzy, bo aż 103,5 mln zł, branża winna jest instytucjom finansowym - bankom, firmom leasingowym i ubezpieczycielom. Na drugim miejscu są firmy zarządzające wierzytelnościami: fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne, którym HoReCa winna jest 70,3 mln zł. Branża winna jest również 12,2 mln zł podmiotom z branży spożywczej oraz 1,1 mln zł innym restauratorom i cateringom.

Branża sama jest również wierzycielem, którego dłużnicy zalegają z zapłatą 4,5 mln zł. Według KRD 1,1 mln zł długu muszą zapłacić restauracje i hotelarze, a 427 tys. zł - firmy handlowe.

- W kwietniu i maju spodziewamy się gwałtownego przyrostu długów z tej branży dopisywanych do naszego rejestru - powiedział Łącki w rozmowie z TVN BiS.

Łącki zwrócił również uwagę, że małe bary i duże hotele, chociaż nie dysponują zapleczem finansowym, mają za to relatywnie niskie koszty utrzymania. W przeciwieństwie do dużych obiektów, dla których zagrożeniem są wysokie koszty utrzymania.

- Dlatego apele o to, aby klienci zamawiali dania z dowozem w restauracjach, czy nie wycofywali zaliczek z hoteli są jak najbardziej racjonalne - podsumował.

Premier Mateusz Morawiecki poinformował podczas czwartkowej konferencji że branża hotelarska może liczyć na wsparcie, m.in. w ramach pakietu antykryzysowego. Dodał również, że jeżeli firma zatrudnia do 9 osób, może ubiegać się o zwolnienie z ZUS, a do 49 osób - 50-proc. zwolnienie z ZUS.

- Jeśli jednak są to firmy, które wymagają większego zastrzyku płynności, dodatkowego kapitału, czy gwarancji albo pożyczki, która może być umorzona nawet do 75 proc., to również jak najbardziej branża hotelarska jest tą branżą, która może liczyć i będzie liczyć na pewno na wsparcie państwa - powiedział premier.

źródło: tvn24bis.pl