narty znowu trzeba schować - stoki będą zamknięteFot. unsplash.com/@quenten10/ zdjęcie poglądowe

Stacje narciarskie bez ogródek o decyzji rządu. Wyjątkowo ostre słowa

Narty w tym roku będą się dalej kurzyć w piwnicy, jeśli ich właściciele nie wyjadą za granicę. W Polsce od 28 grudnia stoki będą zamknięte, mimo wcześniejszych zapewnień, że można ruszać z sezonem. Właściciele stacji narciarskich są wściekli - ich inwestycja nie przyniesie zysku, a jedynie większe straty.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak decyzja rządu wpłynęła na stacje narciarskie
  • o oświadczeniu Stowarzyszenia Polskich Stacji Narciarskich
  • o konsekwencjach dla przedsiębiorców i turystów

Wyjazd na narty dla wielu osób był długo wyczekiwanym wydarzeniem. Na czwartkowej konferencji prasowej przedstawiciele rządu ogłosili, że stoki jednak będą zamknięte i to już od 28 grudnia. Turyści są wściekli, jednak największy cios otrzymali właściciele tych obiektów, którzy wcześniej dostali zielone światło i przygotowali się do sezonu.

Na narty już nie pojedziemy

Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne mówi wprost - działania rządu są niekonsekwentne. Wcześniejsze komunikaty pozwalały na wystartowanie z sezonem narciarskim, co wiąże się z kosztownymi działaniami, takimi jak naśnieżanie stoku i przygotowanie sprzętu. Teraz okazało się, że wszystko na marne.

- Czwartkowy rządowy komunikat nas zaskoczył i jest niekonsekwentnym działaniem w stosunku do ustalonego przed trzema tygodniami planu. To katastrofa dla branży - napisało Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne w oficjalnym oświadczeniu.

W oświadczeniu zwrócono także uwagę na to, że kwarantanna narodowa miała być związana z ewentualnym wzrostem zakażeń, który w ostatnich dniach nie był tak duży, jak w listopadzie. Zabrakło jakiegoś ostrzeżenia, sygnału dla branży i wszystkich Polaków, że nastąpią takie działania.

Kolejne straty

- Rodzaj prowadzonej przez nas działalności wymaga precyzyjnego zaplanowania kolejnych kroków, a rozruch stacji wymaga decyzji, których konsekwencją jest duży nakład środków finansowych. Ta szczególna zima, w kształcie jakim była przygotowana przez rządzących 23 listopada, pozwalała chociaż na planowanie, a co za tym idzie - przetrwanie. Nikt nie liczył w tym roku na jakiekolwiek zyski. Dzisiejsza wiadomość jest katastrofą dla branży - czytamy dalej w komunikacie.

Stowarzyszenie PSNiT zaznaczyło, że koszty przygotowania stoków na otwarcie można oszacować na poziomie połowy dochodów z zimy, jeśli założymy, że sezon zimowy trwa przynajmniej od grudnia do końca lutego.

Przykrą konsekwencją decyzji rządu będą kolejne straty i totalna klęska dla branży narciarskiej, ponieważ „zdecydowana większość ośrodków, które zrzeszone są w Polskich Stacjach Narciarskich i Turystycznych, generują swój przychód przede wszystkim zimą. Zima dla nas - to być albo nie być".

Branża pozostanie bez wsparcia

Kolejnym problemem dla branży narciarskiej jest to, że nie została ujęta w tarczy antykryzysowej, o czym napisało PSNiT w swoim oświadczeniu. W dodatku Polacy czekający na możliwość uprawiania sportów zimowych, wyjadą za granicę i tam zostawią pieniądze. Nikt nie będzie czekał, aż rząd pozwoli ponownie otworzyć stoki u nas

- Trudno jest funkcjonować przedsiębiorcom w państwie, które zmienia swoje postanowienia w tak nieprzewidywalny i diametralny sposób. Pragniemy również zauważyć, że branża przestrzegała ustaleń, które zostały wypracowane z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii i Głównym Inspektoratem Sanitarnym. Nie jest tajemnicą, że przy każdym otwarciu stacji były wzmożone kontrole i niejednokrotnie nasi członkowie zgłaszali, iż na stacji pojawiło się więcej policji, kontrolujących i mediów niż samych narciarzy. Dlaczego zatem, odpowiedzialna branża, a co w kontekście pandemii bardzo ważne - najmniej narażająca na zakażenia obywateli - jest karana za swój profesjonalizm i specjalne, zgodne z narzuconymi reżimami przygotowanie do wymagającego sezonu? - pyta w komunikacie PSNiT.

Turyści mieli już zarezerwowane pobyty w górach, stacje narciarskie czekały na gości, a teraz wszystko trzeba odwołać. To ogromny cios dla turystyki, która ledwie się odrodziła, a już ponownie zapada w hibernację.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Onet.pl

Następny artykuł