Łódź i Zgierz remont drogiFot. facebook.com/ Przemysław Jagielski

Zrobił furorę swoim zdjęciem. Zorganizował wakacje w sercu miasta

Łódź i okoliczne miejscowości zmagają się z wieloma problemami, które nawarstwiały się przez lata po upadku zakładów przemysłowych. Niewyremontowane ulice i szare blokowiska tworzą specyficzny krajobraz.

Łódź nierzadko żartuje ze Zgierza, a teraz ma ku temu kolejny powód. Na jednej z ulic pojawiła się plaża, jednak nie jest to zamierzone działanie władz. Wszyscy, którzy chcieli już pakować ręcznik i krem do opalania, muszą obejść się smakiem. Piasek widoczny na zdjęciach zamieszczonych przez radnego to w rzeczywistości nieudany remont drogi.

Łódź może pozazdrościć plaży

Przemysław Jagielski, który jest radnym Zgierza, zamieścił na Facebooku zdjęcie, sugerujące powstanie plaży w środku miasta. Mężczyzna usiadł wygodnie na leżaku, pod parasolem wbitym w piasek. Za nim jest nawet kolorowy parawan, a na pierwszy plan wysuwają się plastikowe grabki i łopatka.

- Zaczynam urlop. Cisza, spokój, gorący piasek, słońce, zimna cola, czego chcieć więcej? – napisał pod zdjęciem Przemysław Jagielski - Pozdrawiam wszystkich z największej dzikiej plaży w Zgierzu, zlokalizowanej na ulicy Solnej. Jak to mówią, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, a dzika plaża na tej ulicy jest pierwsza klasa – dodał radny na Facebooku.

Problem jest poważny

Humorystyczny wpis ma na celu zwrócenie uwagi na nieprawidłowo wykonane prace remontowe na ulicy Solnej. Już 2 lata temu droga została oddana do użytku, jako gotowy projekt. Niestety do tej pory nie udało się naprawić błędów, które są uciążliwe dla mieszkańców. Wykonawca miał za zadanie położenie kotki brukowej i budowę chodników, lecz zaraz po opuszczeniu placu budowy okazało się, że płyty się ruszają.

- Miasto zleciło ekspertyzę, która wykazała, że pod kostką nie ma w ogóle podbudowy, a zamiast położyć nawierzchnię na warstwie cementowo - piaskowej, kostkę ułożono na znajdującym się tam wcześniej piachu i torfie – przekazuje "Dziennik Łódzki".

Władze miasta nie dogadały się z wykonawcą, więc sprawa trafiła do prokuratury. Rozpoczęły się poszukiwania kolejnej firmy, która poprawi fuszerkę, lecz niewielu było skłonnych się tego podjąć. Ci, którzy byli zainteresowani remontem, chcieli za niego dostać milion złotych. Na razie mieszkańcom pozostaje tylko czekać i korzystać z "uroków" dzikiej plaży. Również turyści jadący do Zakopanego muszą uzbroić się w cierpliwość przez remont drogi.

Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł