Łeba wyjawił sekretFot. Pixnio.com/Autor: Jon Sullivan/zdjęcie poglądowe/CC0

Restaurator z Łeby wyjawił swój sekret. Znamy prawdę o cenach

Łeba: restaurator zdradził sekret swojej knajpy. Poznaliśmy prawdę o cenach w lokalach gastronomicznych. Wybierając się nad morze, wielu z nas wolałoby oszczędzić i nie płacić ogromnych kwot za kawał smażonej ryby z frytkami. W niektórych miejscach jest to możliwe, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Łeba może okazać się idealnym miejscem dla wszystkich, którzy wybierają się w te wakacje nad morze. Niejednokrotnie słyszeliśmy już o ogromnych kwotach, które za niewielkie dania musieli płacić zszokowani goście lokalów gastronomicznych. Mnóstwo właścicieli knajp twierdzi twardo, że podwyżka cen jest koniecznością w związku z pandemią koronawirusa oraz stratami w sektorze turystycznym. Okazuje się, że nie wszędzie.

Z relacji jednego z restauratorów wynika, że Łeba wcale nie podnosi cen, ponieważ... nie ma takiej konieczności. W rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski na temat cennika w swoim barze oraz liczbie gości wypowiedział się niedawno Patryk Waleśkiewicz. Redaktorzy skontaktowali się z restauratorem po tym, jak znaleźli w mediach pozytywne oceny lokalu, którego jest współwłaścicielem oraz zdjęcie paragonu, które opublikował jeden z gości.

Łeba: nie wszystkie knajpy podnoszą ceny

Łeba okazuje się miłym zaskoczeniem po tym, jak z początkiem wakacji w sieci pojawiło się mnóstwo zdjęć przerażających paragonów. Niektórzy zapłacili nawet 250 zł za obiad w smażalni ryb. Niestety wypoczynek nad Bałtykiem może skończyć się wielkim rozczarowaniem. Jednak Bar Ambrozja jest dowodem na to, że nadal można dobrze zjeść i nie przepłacić. Jeden z internautów polecił to miejsce redaktorom portalu WP, dołączając rachunek. Za dwa placki po cygańsku i dwie zupy pomidorowe zapłacił zaledwie 38 zł.

Z rozmowy dziennikarzy WP ze współwłaścicielem Baru Ambrozja wynika, że Łeba to miasto, w którym można zjeść nad morzem, nie przepłacając. Patryk Waleśkiewicz przyznał, że nie podniósł miejsc w swoim lokalu, ponieważ nie było takiej potrzeby. Jego zdaniem podobna sytuacja jest w wielu innych lokalach w Łebie. Restaurator powiedział również, że w tym roku mięso jest tańsze w porównaniu do zeszłego roku. Kłóci się to nieco z opinią właścicieli, którzy utrzymują, że pandemia oraz inflacja zmuszają do podwyżek cen. Okazuje się, że jego sekretem jest własna jednostka pływająca i dbanie o stałych gości.

- Mamy własną jednostkę pływającą, wszystkie sprzedawane przez nas ryby pochodzą z Bałtyku - słowa Patryka Waleśkiewicza cytuje portal WP - Z tego, co wiem, to nasze restauracje nie podniosły za bardzo cen. W wielu jest tak samo jak w zeszłym roku, w niektórych podwyżki są nieduże, na przykład ceny podskoczyły o złotówkę na daniu.

- Od 5 czy 6 lat mamy w miarę stały zespół, właściwie ta sama ekipa przyjeżdża na każdy sezon - dodaje.

W związku z tym, że Łeba jest miejscem często odwiedzanym przez turystów, wielu z nich co sezon wraca właśnie do Baru Ambrozja. Dlatego właściciele i obsługa robią wszystko, aby zatrzymać przy sobie swoich stałych gości. Restauracja funkcjonuje juz od 15 lat. Za sandacza czy turbota w zestawie z zupą zapłacimy tutaj 25 złotych natomiast za flądrę 16 zł. Współwłaściciel przyznał, że ogródek w barze zawsze jest pełny, chociaż w tym roku jest odczuwalnie mniej turystów. W innym z artykułów pisaliśmy również o turyście, który utknął na kilka miesięcy utknął na lotnisku.

Jeżeli chcielibyście podzielić się historią ze swoich wakacji, rachunkiem z turystycznego miejsca, bulwersującą lub interesującą sytuacją, która Was spotkała lub której byliście świadkami podczas urlopu, zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres: redakcja@turysci.pl.

Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł