Koszmar Polaka trwa. Pojechał na wakacje i trafił do więzienia na pustyni

Czasami wymarzone wakacje mogą przybrać nieoczekiwany zwrot akcji. Daniel Dembowski, student medycyny z Łodzi, zupełnie się nie spodziewał, co spotka go na wycieczce w Tunezji. Zamiast zwiedzania egzotycznego kraju, znalazł się w więzieniu na środku pustyni.
Wycieczka na własną rękę do stolicy Tunezji
Egzotyczne kraje, choć kuszą nas najbardziej, bywają jednak niebezpieczne. Zawsze przed każdą podróżą należy upewnić się, jakie zasady i przepisy panują w danym miejscu, by nie narazić się na nieprzyjemne konsekwencje. Zdarza się jednak, że nie wszystko da się przewidzieć.
Znany z podróżowania Daniel Dembowski postanowił 6 maja zwiedzić stolicę Tunezji. Nie chciał korzystać z usług przewodników, więc sam na własną rękę zorganizował sobie wycieczkę. Jak podaje “Gazeta Wyborcza” podczas spaceru w Tunis mężczyzna trafił na demonstrację. Wziął do ręki telefon, by zrobić kilka zdjęć i się zaczęło.
Turysta z Polski trafił do więzienia w Tunezji
Według relacji ojca Daniela podbiegło kilku mężczyzn i próbowali wyrwać mu telefon z dłoni. Okazało się, że nie byli to złodzieje, a nieumundurowani policjanci. Daniel nie wiedział, że tym sposobem będzie miał do czynienia z prawem. Zupełnie nieświadomy całej sytuacji i tego, kim byli mężczyźni, zaczął uciekać. Funkcjonariusze jednak go dogonili i natychmiast przejrzeli jego telefon.
Podróżnik uchwycił na zdjęciach m.in. manifestantów i policjantów. Nie zdawał sobie sprawy, że tam jest to niedozwolone. W efekcie trafił do aresztu. O całym zajściu rodzice mężczyzny dowiedzieli się dopiero po trzech dniach. Mimo braku konkretnych zarzutów tamtejszy sąd zadecydował, by przenieść Daniela do oddalonego o 150 km więzienia, znajdującego się na pustyni.
Absurdalne oskarżenia wobec Polaka
Rodzice Daniela dowiedzieli się, że tunezyjskie organy ścigania podejrzewają studenta o kontakt z grupą terrortystyczną. Dla nich jest to absurd i wierzą w niewinność swojego syna. - To prawda, Daniel zapisał się do WOT, ale po to, aby mieć dodatkowe środki na utrzymanie w trakcie studiów oraz dodatkowe punkty na studia medyczne - powiedziała “Gazecie Wyborczej” mama Daniela, Kamila Dembowska. Na chwilę obecną rodzice wciąż czekają na nowe informacje. Do tego czasu Daniel pozostaje w areszcie.
Czytaj też: "Kanar wyszedł dosłownie zza krzaków". Niemcy pobierają opłatę natychmiast













