góry incydentfot. GOPR Beskidy

Dantejskie sceny w polskich górach. Turyści spotkali go na szlaku. Nie wiedzieli, co robić. Musieli wezwać wsparcie

Góry były miejscem niewiarygodnego incydentu. Mężczyzna zachowywał się agresywnie i wyrzucał swoje ubrania, nie zważając na mróz. Do akcji musieli wkroczyć ratownicy z Grupy Beskidzkiej GOPR, którzy astępnie zrelacjonowali sytuację na swoim Facebooku.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • co się wydarzyło w polskich górach
  • jaka była reakcja ratowników
  • jak zakończył się incydent

Góry są popularnym kierunkiem wśród turystów niezależnie od pory roku. Niestety, wybierają się tam również osoby, które nie zawsze wiedzą jak należy się zachować. Z tego powodu czasem dochodzi do nieprzyjemnych incydentów. Jeden zrelacjonowała na Facebooku Grupa Beskidzka GOPR.

Polskie góry miejscem incydentu

Incydent miał miejsce w sobotę rano na Hali Miziowej. Po godz. 6:00 na numer ratunkowy zadzwonili turyści, którzy ok. godzinę wcześniej napotkali w tym miejscu mężczyznę. Według ich relacji, znajdował się on pod wpływem środków odurzających. Zaobserwowano również u niego problemy z przemieszczaniem się.

Według relacji świadków, mężczyzna potwierdził, że potrzebuje pomocy, jednak zachowywał się w sposób agresywny i nieprzewidywalny. Turyści chcieli sprowadzić do niego kogoś, kto mógłby udzielić pomocy i w tym celu udali się do schroniska.

Po powrocie na miejsce spotkania mężczyzny, znaleźli jedynie porzucone przez niego buty oraz kilkanaście metrów niżej polar. Przeszukali okoliczny teren, natomiast nie udało im się znaleźć poszukiwanego. Z uwagi na ujemną temperaturę powietrza oraz stan mężczyzny postanowili wezwać do pomocy ratowników GOPR.

Zespół ratowników dyżurnych wyjechał quadem ze stacji na Hali Miziowej. Dokładnie sprawdzili okoliczny teren wokół miejsca, w którym mężczyzna porzucił swoje ubrania. Ratownicy po jakimś czasie spotkali jednak turystów idących z Korbielowa, którzy potwierdzili, że spotkali agresywnie zachowującego się mężczyznę poniżej Szczawin, w mocno oblodzonym miejscu.

Ratownicy udali się drogą wskazaną przez turystów, lecz nie trafili na żaden ślad zaginionego. Sprawdzili również okoliczne drogi leśne. W tym czasie patrol dwóch ratowniczek udających się na dyżur, ponownie sprawdził okolicę ponad polaną Strugi.

Następnie ratownicy udali się do schroniska na Hali Miziowej, gdzie jak się okazało, znajdowali się znajomi zaginionego, którzy nie zauważyli jego zniknięcia. Przeprowadzono z nimi wywiad, po którym założono prawdopodobny scenariusz wydarzeń.

telefon ze zdjęciem polara

fot. GOPR Beskidy

Dzięki spotkaniu ze znajomymi mężczyzny, udało się ustalić jego tożsamość. Po kontakcie z jego rodziną okazało się, że trafił bezpiecznie do domu. Na prośbę Policji przekazano sprawozdanie z działań poszukiwawczych Komendzie w Jeleśni - czytamy na Facebooku Grupy Beskidzkiej GOPR. Wielką nieodpowiedzialnością wykazali się niedawno również turyści na Morskim Oku.

Ratownicy zaapelowali do turystów o odpowiedzialne zachowanie w górach. Post wywołał ogromne poruszenie wśród komentujących. Wielu domagało się, aby nieodpowiedzialny turysta poniósł koszty akcji ratowniczej. Jak się okazuje, incydenty w górach zdarzają się częściej.

- Podobnie agresywny człowiek był dzisiaj w okolicy Schroniska Przegibek chwilę po godzinie 11.00. Coś krzyczał ale nie można było zrozumieć o co mu chodzi. "Odlał się" w kierunki przechodzących obok dzieci. Jego krzyki były słyszalne przeze mnie kilkaset metrów od jego spotkania - napisał w komentarzu pod postem pan Piotr.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Grupa Beskidzka GOPR

Następny artykuł