biuro podróży wielka kongwistaFot. pixabay.com/ ilaria88

Okropna wpadka, cały internet aż huczy. Legendarna wtopa biura podróży

Biuro podróży zaliczyło poważną wpadkę. Z całego świata słychać oburzone głosy. Niewielu pewnie skusi się na taką ofertę. Mimo to niezręczne hasło wciąż wisi na stronie touroperatora.

Biuro podróży zaliczyło nieprawdopodobną wpadkę. Touroperator Rainbow dopuścił się bardzo poważnego błędu wobec jednego z krajów, do których wysyła na błogie wakacje swoich klientów.

Polskie biuro podróży wzywa turystów do walki z niewiernymi?

Na stronie touroperatora Rainbow możemy znaleźć lepsze i gorsze hasła reklamujące wycieczki tematyczne. O ile "Dzisiaj nad Niemnem", "Włoski Niezbędnik", "Od Alp do Adriatyku", "Wiedeń przy dźwiękach walca" są do przyjęcia, o tyle hasło wycieczki do Meksyku wywołało powszechne oburzenie.

Chociaż wycieczka prezentuje się naprawdę ciekawie - zapewnia wizytę między innymi w Mexico City, Acapulco, kolonialnych pueblach, kanionie Sumidero, Palenque, Chichen Itza, Kukulkan - to zdecydowanie zniechęca do niej hasło: "Wielka kongwista".

Przypomnijmy, że według definicji Encyklopedii PWN konkwista to "iberyjskie wyprawy zbrojne na podbój Ameryki, organizowane od 1493, przedłużenie rekonkwisty; iberyjskiej drobnej szlachcie dostarczyły ziem i poddanych". Ówczesnym usprawiedliwieniem takich wypraw była walka z niewiernymi oraz nawracanie nowych ludów na katolicyzm.

Nazwa z całą pewnością nie spodobałaby się rdzennym mieszkańcom Meksyku czy Ameryki Łacińskiej - jest to dla nich termin jednoznacznie kojarzący się z czasami hiszpańskich podbojów, prześladowań rdzennych mieszkańców, grabieży i ludobójstw.

Niefortunne hasło wywołało falę oburzenia w mediach społecznościowych. Internauci wytknęli touroperatorowi, że promowanie wycieczek pod hasłem ludobójczych wypraw jest co najmniej niesmaczne.

- Polski touroperator R promuje wyjazd do Meksyku jako "Wielka konkwista". Dobrze, skoro już używamy ludobójczych podbojów kolonialnych do promowania touroperatorów, dlaczego nie promować wycieczek do Afryki Subsaharyjskiej jako "wielkiego polowania na niewolników"? Obrzydliwe - pisze na Twitterze Dominik Sipiński.

Wierzymy, że biuro nie miało złych zamiarów, a niefortunne hasło jest wynikiem niedokładnej znajomości terminu przez jego autora. Jest to jednak kolejny przykład, jak bardzo w czasach szybkiej sprzedaży i reklamy należy uważać na kontekst historyczny.

Redakcja Onet.pl, która jako pierwsza nagłośniła sprawę, spróbowała się skontaktować z biurem Rainbow Tours jeszcze w ostatni piątek, lecz bezskutecznie.

Warto ponadto zwrócić uwagę na inne hasło, które widnieje zaledwie kilka pozycji niżej - "Przygoda z szejkiem", promujące wakacje w Dubaju. Mamy tylko nadzieję, że nie miało ono wydźwięku prześmiewczego wobec żadnej grupy.

biuro podróży

biuro podróży

Źródło: Onet

Następny artykuł