Rozpaczliwy list pracownika Suntago Park of Poland do mediów. Atrakcja postawiła warunki pracownicy pod ścianą

Atrakcje turystyczne jeszcze przez długi czas pozostaną zamknięte. Pracownicy Suntago Park of Poland zostali postawieni przed ścianą. Nowe warunki pracy zdaniem wielu z nich są nie do zaakceptowania, a druga opcja wcale nie jest lepsza. Zrozpaczony pracownik wysłał list do redakcji Next.gazety, w którym wyjawił, jak wygląda obecna sytuacja w parku wodnym z jego perspektywy.
Atrakcje muszą pozostać zamknięte
Słowa mężczyzny, że "praca marzeń stała się koszmarem", mają odzwierciedlać sytuację, w jakiej znalazło się 300 pracowników Suntago. Firma otworzyła się dla klientów 20 lutego, a już 13 marca musiała zamknąć obiekt. Trudna sytuacja wymaga dobrej strategii, by przetrwać, jednak nowy aquapark ma duże problemy. Z relacji pracowników wynika, że zdecydowano się na ostre cięcia, zwłaszcza w kwestii wynagrodzeń.
Jak podaje next.gazeta, w liście który otrzymała, przedstawione są działania pracodawcy po zamknięciu parku. Najpierw wszyscy zostali wysłani na urlop wypoczynkowy, a gdy się kończył, rzekomo otrzymali telefon od managera. Każda osoba została poproszona o udanie się do działu kadr w celu uzgodnienia nowych warunków pracy. Tam miały czekać już gotowe umowy i nie było mowy o jakichkolwiek negocjacjach.
- Dzwonią managerowie, pytając o to, jak się czujemy, co porabiamy, mówią, co u nich. Po czym przechodzą do rzeczy - "Przyjedź do kadr, będziesz mieć nowe warunki pracy. Przyjedź, to się dowiesz". Na miejscu tylko szeroko otwierasz oczy. Czy 300 pracowników Suntago ma wyjść na ulicę i kraść? Z czego mamy spłacać kredyty, opłacać mieszkania i żyć? (...) Pomińmy obiecywane podwyżki, o których przy podpisywaniu umów po okresie próbnym już dyrekcja nie pamiętała. Pomińmy brak niezbędnych rzeczy do pracy, takich jak np. klapki, na które czekamy już miesiąc. Jesteśmy postawieni pod ścianą - miał wyjawić jeden z pracowników w rozmowie z redakcją Next.gazeta.
Next.gazeta ujawnia, że nowe umowy, które otrzymali pracownicy Suntago zakładają zmniejszenie wymiaru czasu pracy do 1/3 etatu. To wiąże się ze zmniejszeniem wynagrodzenia o 70 procent. Za tak niską pensję nie da się przeżyć, jednak alternatywą dla fatalnych warunków umowy ma być odejście z pracy. Osoby, które się na to zdecydują prawdopodobnie nie znajdą teraz żadnej innej pracy ze względu na trudną sytuację w kraju, związaną z koronawirusem. Sytuacja jest bardzo trudna i nic nie można na to poradzić. Na całym świecie wiele rodzin pozostało bez źródła dochodu.
Trudne decyzje
Osoby, które zdecydują się rozwiązać umowę, dostaną odprawę w wysokości pięciokrotności miesięcznej wypłaty. Jak napisał pracownik Park of Poland, nie wiadomo czy będzie to liczone jako 5 wypłat sprzed zmiany warunków, czy po. To duża różnica, a pracownicy boją się zaryzykować. 30 procent dotychczasowego wynagrodzenia nie wystarczy na życie, a perspektywa pozostania bez pracy nie napawa optymizmem.
Biuro prasowe Suntago Park of Poland odpowiedziało na prośbę o wyjaśnienie, wysłaną przez next.gazetę. Potwierdziły się słowa pracownika.
- W związku z wprowadzeniem stanu epidemii na terytorium Polski oraz zamknięciem parku wodnego Suntago do czasu ponownego otwarcia parku w celu utrzymania stanowisk pracy inwestor w porozumieniu z pracownikami uzgodnili ograniczenie godzin pracy i zmniejszenie proporcjonalne wynagrodzenia na czas trwania epidemii. Równolegle pracownicy nie są zobligowani do wypełniania swoich obowiązków na terenie obiektu, otrzymują w dalszym ciągu swoje wynagrodzenie, nawet jeśli w ogóle nie pracują - odpowiedziało next.gazecie biuro prasowe Suntago Park of Poland.
Nawet jeśli stawki powrócą do poziomu sprzed epidemii, pracownicy nie wiedzą, jak by do tego czasu mieli przeżyć za 1/3 pencji. Na razie sytuacja w Polsce wciąż się pogarsza, chociaż tempo wzrostu liczby zachorowań i tak jest niższe niż w wielu krajach. Trudno określić, kiedy wrócimy do normalnego trybu życia, a dla pracowników z branży turystycznej to niezwykle ciężki okres. Suntago Park of Poland jest tylko jednym z wielu miejsc, gdzie skutki kryzysu będą szczególnie dotkliwe.
Źródło: next.gazeta











