36-letni Polak chciał spędzić sylwestra na Dominikanie. Czujni strażnicy na Lotnisku Chopina pozbawili go marzeń
Okolice między świętami a Nowym Rokiem to świetny czas do wyjazdów. Poza sezonem ceny w turystycznych kurortach są zwykle niższe, a pogoda o wiele lepsza, niż wówczas w Polsce. Pewien 36-letni mieszkaniec Bydgoszczy już miał wykupione wczasy na słonecznej Dominikanie, jednak ze względu na głupi żart został wycofany z rejsu.
Mężczyzna próbował się bronić, jednak nieskutecznie.
Chciał spędzić sylwestra na Dominikanie
Jak poinformował Nadwiślański Oddział Straży Granicznej, 30 grudnia w sobotę pewien 36-letni mieszkaniec Bydgoszczy stawił się na Lotnisku Chopina. Mężczyzna miał wykupione wymarzone wczasy na Dominikanie.
Ze względu na głupi żart nie doleciał jednak do Puerto Plata. 36-latek w godzinach wieczornych czekał pod gejtem, by powitać Nowy Rok na Karaibach. Tak się jednak nie stało.
Fałszywy alarm dot. bomby w bagażu
Jak podała straż graniczna, w obecności personelu obsługi naziemnej rejsu 36-letni mężczyzna stwierdził, że w bagażu posiada bombę.
"Po przybyciu na miejsce funkcjonariuszy Straży Granicznej, wskazany przez pracownika mężczyzna został poinformowany o możliwości użycia wobec niego środków przymusu bezpośredniego w przypadku nie wykonywania przez niego poleceń, następnie został wylegitymowany, a jego bagaż dokładnie sprawdzony pod kątem niebezpiecznych przedmiotów" - czytamy. Bomby oczywiście w bagażu nie było.
36-latek pożegnał się z marzeniami o Dominikanie
Mężczyzna przeprosił wszystkich za swoje zachowanie, jednak to nie przekonało strażników granicznych. 36-latek został ukarany mandatem w wysokości 500 zł z art. 210 ust. 1 pkt. 5a Ustawy Prawo Lotnicze. Kapitan statku nie zgodził się też przyjąć żartownisia na pokład.













