wycieczka setki turystówFot. Unsplash.com Science in HD

Setki turystów codziennie zabiera wodę ze słynnego miejsca. Fatalny błąd, konsekwencje mogą być opłakane

Wycieczka do słynnego miejsca turystycznego, które jest też miejscem kultu w Polsce, może skończyć się fatalnie. Potwierdzono informacje o skażeniu źródła. Osoby, które będą miały kontakt z wodą, mogą ponieść poważne konsekwencje. Badania ujawniły bardzo niepokojące fakty. O szczegółach poinformował portal onet.pl.

Wycieczka do świętego źródełka może skończyć się dla Polaków fatalnie. Po przeprowadzeniu badania okazało się, że woda jest skażona. Wyniki zszokowały nawet ekspertów. Problem polega na tym, że niektórzy podróżni zabierają stąd wodę w butelkach, a niektórzy nawet w kanistrach. Osoby, które będą ją piły, mogą ponieść poważne konsekwencje zdrowotne. Szczegóły przedstawił portal onet.pl.

Wśród części Polaków popularna jest wycieczka do kapliczki św. Huberta w Uhryniu. Przy miejscu kultu znajduje się natomiast źródełko z wodą, którą odwiedzający często zabierają ze sobą. Mieszkający w pobliżu Arkadiusz Zięba zlecił badanie jakości źródła. Wyniki, które poznał, okazały się szokujące. W wodzie znajdują się tysiące bakterii kałowych oraz paciorkowce. To oznacza duże zagrożenie.

Wycieczka do świętego źródełka może skończyć się tragicznie. Wstrząsające wyniki badań

Wycieczka do źródła nieświadomych podróżnych może skończyć się poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, jeśli ktoś postanowi zabrać ze sobą wodę z okolic kapliczki św. Huberta w Uhryniu, która położona jest w Małopolsce. Ze źródła korzystał także Arkadiusz Zięba, który wreszcie postanowił zlecić badanie jego jakość. Wyniki nim wstrząsnęły.

Chociaż fizykochemiczne badania nie dawały powodów do niepokoju, ponieważ były w normie, poważnym problemem okazały się mikrobiologiczne, które wskazały ogromne nieprawidłowości. Jak informuje Gazeta Krakowska, w wodzie było aż 2420 bakterii coli, bakterii kałowych. Wyniki skomentował również Walenty Cembruch, który administruje Sądeckie Laboratorium Wody. Ekspert wyjaśnił, dlaczego sytuacja jest dramatyczna.

– To jest bardzo duże zagrożenie, tu trzeba sobie jeszcze jedną rzecz uświadomić. Pomiar jest robiony w stu mililitrach. Gdybym pomnożył ilość tych stu mililitrów z ilością wody w studni, to przypuszczam, że byłoby nam trudno nazwać tą liczbę – słowa Walentego Cembrucha cytuje portal onet.pl.

Niestety po wodę do źródła każdego dnia przyjeżdża mnóstwo ludzi. Tamtejszą wodę piją nie tylko turyści, ale również mieszkańcy oraz grzybiarze. O skali problemu miejscowi zostali już powiadomieni przez sołtysa Uhrynia Kazimierza Hasiora, który podejrzewa, że przyczyną zatrucia wody może być padła zwierzyna. W innym z naszych artykułów pisaliśmy również o poważnym problemie na morzu.

Źródło: onet.pl

Następny artykuł