Rząd poproszony o pomoc dla hoteli i restauracjiUnsplash.com/@joegeek

Dramatyczny apel do polskiego rządu. Sytuacja jest zła, dłużej już nie mogą, właściciele hoteli i gastronomii tracą cierpliwość

Rząd został poproszony o reakcję w ważnej kwestii. Apel wystosowali właściciele hoteli i gastronomii. Sytuacja jest dramatyczna, a powodem jest panująca w Polsce epidemia koronawirusa. Co się dzieje?

Rząd powinien pomóc. Tak uważają właściciele hoteli oraz lokali gastronomicznych, którzy wystosowali do rządzących stosowny apel. Jak mówią, zagrożonych jest nawet kilkaset tysięcy miejsc pracy. Powodem jest pandemia koronawirusa, która spowodowała kryzys gospodarczy. Jeden z polityków zabrał głos w sprawie. Czy będzie pomoc?

Proszą o pomoc. Rząd odpowiada

Apel został wystosowany przez Polską Izbę Hotelarzy oraz Izbę Północną Gospodarczą. Napisano petycję i złożono ją w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii. Postulują w niej o uratowanie sektora przez masowymi bankructwami. Mnóstwo osób może stracić źródło swojego utrzymania.

W petycji można przeczytać, że hotelarze i restauratorzy proszą władze między innymi o zwolnienia z ZUS. Miałoby być przyznane dla firm zatrudniających pracowników, jak i samozatrudnionych co najmniej do marca 2021 roku. Apelujący proszą też o utworzenie specjalnego funduszu gwarancyjnego. Miałby on skupować ich zobowiązania.

Kolejnym punktem prośby jest stworzenie trzyletniej ochrony przez egzekucjami komorniczymi, a także odroczenie w czasie spłaty danin publiczno-prawnych, należności za czynsze oraz media. Aktualnie sytuacja jest tragiczna. Skomentował ją Adam Latek, z Latek Hotels. Jak się okazuje, doradztwo i szkolenia oraz doradca w Polskiej Izbie Hotelarzy, jak też zobowiązania hotelarzy z tytułu nieopłaconych rachunków sięgają obecnie około miliard złotych. Co gorsze, ta kwota wciąż wzrasta.

- Ten cichy, drugi lockdown, który teraz nastąpił, postawił nas w dramatycznym położeniu. Straciliśmy lwią część przychodów m.in. z obsługi wesel, spotkań biznesowych, konferencji. Wszystko padło, a rachunki i daniny państwu płacić trzeba - powiedział dla money.pl Sebastian Hikała -Dobrzański z SHD Konsulting i szkolenia, który jest ekspertem w branży restauracyjnej.

Wiele przedsiębiorców z tego sektora gospodarki musiało zmienić listę usług w swoich firmach. Przykładowo Paweł Kaczmarczyk z restauracji "Primo" w Ostrowcu Świętokrzyskim swoją restaurację zmienił w delikatesy. Oferował między innymi zakupy z możliwością dowozu do domu.

- Jesteśmy jedyną w tym 70- tysięcznym mieście restauracją wegetariańską. Nie poddajemy się. Pomimo ogromnego spadku obrotów, cały czas mocno pracujemy. Ludzie cały czas u nas się szkolą - powiedział dla portalu money.pl Kaczmarczyk.

Jak na apel zareagowały władze kraju? Wiadomo, że pismo z obu izb trafiło do Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. W specjalnym komunikacie potwierdziło to biuro prasowe. Napisano w nim, że postulaty dotyczą właściwości ministra sprawiedliwości oraz ministra finansów oraz wymagają specjalnej analizy i konsultacji z właściwymi ministrami.

- Zawarte w nim postulaty dotyczą ustanowienia w przepisach ochrony przedsiębiorców między innymi z branży hotelarskiej przed zajęciami komorniczymi, zakazu zajęcia rachunków bankowych, wstrzymania naliczania odsetek za opóźnienie płatności w transakcjach handlowych, a także utworzenia przez Ministerstwo Finansów funduszu rekompensat dla wierzycieli - czytamy w dokumencie.

Urzędnicy potwierdzili, że 15 października odbyło się spotkanie, podczas które przedstawiciele branży turystycznej i hotelarskiej mogli porozmawiać z Jarosławem Gowinem. Podczas rozmów zapowiedziano dalszą, punktową pomoc dla wszystkich przedsiębiorców, którzy ucierpieli z powodu restrykcji wynikających z epidemii koronawirusa.

Źródło: money.pl

Następny artykuł