Rodzina zginęła w wypadkuFot. Pixabay.com/pixel2013

Straszne, jechał z żoną, siostrą i teściem, wszyscy nie żyją. Za granicą doszło do tragedii, podróżowali po Wyspach Kanaryjskich

Rodzina przebywała na Wyspach Kanaryjskich. Tam mieli poważny wypadek samochodowy. Trudne warunki spowodowały, że pomoc dotarła na miejsce zbyt późno. Cała czteroosobowa rodzina zginęła miejscu.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kto zginął w wyniku wypadku
  • jak doszło do tragedii
  • jak zmarłego pożegnali współpracownicy

Rodzina przebywała na Wyspach Kanaryjskich. Wydawać by się mogło, że nie ma lepszego miejsca na urlop. Egzotyczna wyspa wydaje się być rajem na Ziemi, w którym nigdy nie brakuje słońca i wysokich temperatur. Tego dnia było jednak inaczej. Doszło do wielkiej tragedii.

Rodzina zginęła na Wyspach Kanaryjskich

Wszystko wydarzyło się w środę. Pilot linii lotniczych Norwegian Air, razem z żoną Ritą García Bolaños, teściem Ivanem Garcíą Buelgą i szwagierką Martą Garcíą Bolaños, wybrali się na przejażdżkę. Nie wiedzieli jednak, że skończy się to dramatycznie.

Rodzina przejeżdżała w pobliżu miasta Gáldar. Tego dnia na Wyspach Kanaryjskich nie było dobrej pogody. Było pochmurno, chłodno, a do tego padał obfity deszcz. To sprawiło, że na drogach panowały trudne warunki. Przyczyniły się one do wypadku wcześniej wspomnianej rodziny.

Brytyjski tabloid "The Sun" podaje, że na wyspie była mgła, która w połączeniu z deszczem powodowała bardzo ograniczoną widoczność. Richard Addicott, który prowadził, za szybko wszedł w ostry zakręt. To sprawiło, że samochód wpadł do 120-metrowego wąwozu.

Trudne warunki atmosferyczne sprawiły, że akcja ratunkowa była bardzo utrudniona. Dodatkowo do wypadku doszło w miejscu, do którego bardzo trudno dotrzeć. Co więcej, nawet helikopterem nie dało się dostać do rodziny, ponieważ maszyna nie miała gdzie wylądować.

W związku z bardzo kryzysową sytuacją zdecydowano się na powołanie specjalnej grupy ratunkowej. Niestety, do poszkodowanych udało się dotrzeć dopiero kolejnego dnia. Było już za późno. Cała czwórka zmarła na miejscu wypadku.

- Nasze myśli są z rodziną, przyjaciółmi i współpracownikami kapitana Richarda Addicotta w tym trudnym czasie. Dla wielu młodych ludzi był mentorem i wzorem do naśladowania- czytamy w oficjalnym oświadczeniu Norwegian Air. Kapitana postanowili pożegnać także jego koledzy z pracy.

- Szczerze mówiąc, gdyby nie on, nie byłbym teraz w szkole lotniczej. Był na pewno najbardziej wyluzowanym i zabawnym kapitanem, z którym miałem przyjemność latać. Większość kapitanów była zbyt autorytatywna, ale nie on. Był dla mnie jak starszy brat - powiedział Kye Lopez. W tym roku na Wyspach Kanaryjskich doszło do innej tragedii. Pisaliśmy o niej tutaj.

Żałoba wśród polskich turystów

Nie tylko w norweskich liniach lotniczych zapadła żałoba po śmierci kapitana. W tym tygodniu także polska turystyka straciła istotną osobą. Zmarł Maciej Wdowicki, zasłużony pionier wytyczania przebiegu znaków szlaków turystyki pieszej.

Mężczyzna był wieloletnim działaczem Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego. Działał na szczeblu miasta Bydgoszczy, województwa kujawsko-pomorskiego oraz całej Polski. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Źródło: Fakt

Następny artykuł