plaża w rezerwacie przyrody

Fot. facebook.com/ Adam Janczyszyn

Ręce opadają. Prawdziwy koszmar na plaży polskiego rezerwatu. Nie mieści się w głowie

3 Lipca 2020

Autor tekstu:

Maja Lachowicz

Udostępnij:

Plaża w rezerwacie Mewia Łacha jest pełna śmieci. Nie jest to do końca wina turystów, lecz mieli w tym swój duży udział. Adam Janczyszyn z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych Kuling pokazał zdjęcia, na których widać koszmar zwierząt, którym przyszło żyć w tak zanieczyszczonym terenie. Foliowe torebki, plastikowe kubeczki, czy resztki taśmy to codzienny widok w miejscu, które chroni przyrodę.

Plaża w wielu miejscach wygląda jak wysypisko śmieci

- Taka sytuacja jest na całej plaży wzdłuż Mierzei Wiślanej - powiedział cytowany przez WP Adam Janczyszyn, który zdjęcia plaży opublikował na Facebooku. - Liczę na to, że chociaż część osób po zobaczeniu tych zdjęć zastanowi się, jak ograniczyć zużycie plastiku w codziennym życiu - dodał.

Rezerwat przyrody Mewia Łacha to wyjątkowe miejsce na Wyspie Sobieszewskiej, która położona jest na Pobrzeżu Gdańskim. Można tam zaobserwować liczne gatunki ptactwa wodno-błotnego, którego miejsca lęgowe są chronione. Dla zwiedzających udostępniony jest tylko w ograniczonym zakresie, np. od strony Świbna znajduje się szlak dla ruchu pieszego. Wschodnia część zarezerwowana jest dla ochrony m.in. ptaków siewkowych.

Adam Janczyszyn zwrócił uwagę na nadmierne zużywanie foliowych opakowań, co prowadzi do gromadzenia ogromnej ilości śmieci. Lekkie materiały bez problemu pokonują duże odległości i trafiają do zbiorników wodnych. Niestety, bywają śmiertelną pułapką dla nieświadomych zagrożenia zwierząt.

Zdjęcia skłaniają do refleksji

- Zapraszamy do refleksji. Co wrzucamy do naszych rzek? Co pozostawiamy na brzegach zbiorników i cieków wodnych? Co wywozimy do lasu? Co porzucamy na poboczach dróg? Wszystko można znaleźć na plaży w rezerwacie przyrody… - czytamy w poście na Facebooku Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, która udostępniła zdjęcia Janczyszyna.

Śmieci, które widzimy na zdjęciach w Rezerwacie Mewia Łacha, nie zostały tam wyrzucone specjalnie. Większość z nich przeniosły morskie fale, czasem nawet z odległych terenów. To, co zostało wrzucone do rzek na terenie zlewni Wisły, może bez problemu dotrzeć aż do Zatoki Gdańskiej, a potem znaleźć się na plażach. Każdego roku prowadzone są akcje sprzątania plaż po zakończeniu okresu lęgowego ptaków, lecz problem nie znika pomimo wielu kampanii uświadamiających na terenie kraju. W Zatoce Gdańskiej szykują się zmiany, które mogą wpłynąć na środoiwsko naturalne.

Źródło: Wirtualna Polska