Mielno turyści trafili do szpitala

fot. pixabay / biblioteka publiczna

Ponad 70 osób wylądowało w szpitalu. W Mielnie 2 lata temu rozegrał się dramat, a hotel wciąż pozostaje otwarty

3 Lipca 2020

Autor tekstu:

Hubert Mrozowicz

Udostępnij:

Mielno jest jednym z najpopularniejszych kierunków nadmorskich w Polsce. Bardzo często miasto określane jest jako imprezowa stolica Polski. Nic więc dziwnego, że przyciąga co roku tłumy turystów. Jak się okazuje, nie dla każdego urlop może być spełnieniem marzeń.

Dramatyczna sytuacja w Mielnie

O tej historii po raz pierwszy napisał dziennikarz Polsatu w 2018 roku. Historia dotyczy turystów, którzy wybrali się na urlop do Mielna. Wszyscy zatrzymali się w tym samym hotelu. Ośrodek, w którym chcieli spędzić upragnione wakacje, reklamował się jako obiekt przyjazny dla rodziny z dziećmi. O dramatycznym przebiegu pobytu w hotelu w Mielnie opowiedziała pokrzywdzona, która wraz z rodziną zatruli się salmonellą.

- Znalazłam się w szpitalu z dzieckiem. Z objawami odwodnienia, bali się, że dziecko może dostać sepsę. Dlatego wdrożyli antybiotyk, które bardzo rzadko podaje się przy bakterii salmonelli. Bałam się o jej zdrowie i życie, bo widziałam, że lekarze zaczęli podchodzić do tego bardzo poważnie. Rozgoryczenie, strach, wpadłam w panikę. Płacz, krzyk w szpitalu. Od razu dziecko dostało trzy kroplówki. Antybiotyk, wbijanie wenflonu w żyły małego dziecka. To był koszmar - powiedziała Pani Joanna, która spędziła czas w hotelu w Mielnie z rodziną.

Sanepid zajął się hotelem

Podobno doświadczenie jak rodzina Pani Joanny miało niestety ponad 70 innych osób. Sprawą bardzo szybko zajął się sanepid, który po wstępnej ocenie obiektu, stwierdził, że kuchnia i zaplecze pozostawia wiele do życzenia. Obiekt został ukarany mandatem wysokości 500 zł, a wszyscy klienci złożyli reklamacje, które zostały przyjęte przez właścicieli ośrodka.Od tej sytuacji minęły 2 lata, jednak obiekt nie został zamknięty. Właściciele obiektu wystosowali przeprosiny w stronę klientów i przyszłych gości.

- Chcemy jednak przeprosić, że być może – jak wskazują goście – nasze zaangażowanie było za małe. Prawdopodobnie powinniśmy od razu, wiedząc, że nie jesteśmy w stanie sprowadzić lekarza na miejsce, proponować gościom transport do przychodni. Zareagowaliśmy jednak staraliśmy się naprawić błąd i nie tylko pośredniczyliśmy w umawianiu wizyt, ale również zaczęliśmy zawozić gości do punktu medycznego lub do apteki w celu wykupienia zaleconych leków - czytamy w oświadczeniu.

Dziś hotel funkcjonuje i przyjmuje gości. Wskazuje to na to, że obiekt po przykrym incydencie wyciągnął wnioski i dziś przyjezdni odwiedzać go mogą bez kontrowersyjnych sytuacji. 

Źródło: Wprost