lockdown w Polsce czy będzieFot. Pixabay.com/Alexas_Fotos

Nieoficjalne: wiadomo, co z lockdownem Polski. Rząd dziś wyda decyzję, czekają zwłaszcza amatorzy podróży

Lockdown wisi nad nami niczym ciemne chmury. Nikt go nie chce, ale wszyscy czekają, aż sytuacja się wyjaśni. Dziś rząd podejmie decyzję, jednak pojawiły się pierwsze nieoficjalne informacje na ten temat.

Lockdown był pomysłem na ograniczenie rozwoju epidemii, która na jesieni przybrała na sile. Jest to jednak bardzo niekorzystne dla gospodarki i tragiczne w skutkach dla przedsiębiorców. Branża turystyczna trzyma się resztkami sił.

Lockdown nie zostanie wprowadzony?

Jeszcze tydzień temu premier Mateusz Morawiecki mówił, że nie wyklucza całkowitego zamknięcia kraju, jeśli sytuacja epidemiczna nie ulegnie poprawie. Wszyscy czekają na oficjalne informacje, jednak pojawiły się przecieki.

Jak donosi RMF 24, w tym tygodniu unikniemy pełnego lockdownu w całym kraju. Wprowadzone dotychczas ograniczenia są wystarczające, o czym świadczy znacznie wolniejsze tempo przyrostu liczby zakażeń.

Działania podejmowane przez rząd nie podobają się wielu Polakom, zwłaszcza pracującym w branżach, które zostały zamrożone. Turystyka niemal przestała istnieć, kluby fitness i siłownie kombinują jak mogą, by przyjąć choć część swoich klientów, a restauratorzy błagają o składanie zamówień.

Sytuacja wielu firm jest tragiczna

Część przedsiębiorców już złożyła wniosek o upadłość przez nakaz zawieszenia działalności. Wprowadzenie pełnego lockdownu doprowadziłoby do kolejnych dramatów w innych branżach, które na razie jeszcze utrzymują się na powierzchni.

Z pewnością dużą zasługę w ograniczeniu liczby nowych zakażeń mają zamknięte szkoły. Nagły skok zakażeń rozpoczął się ok. 2 tygodnie po rozpoczęciu roku szkolnego, co nie może pozostawać bez związku z epidemią.

Wielu pracodawców pozwoliło swoim pracownikom na pracę zdalną. Wszędzie, gdzie jest to możliwe, w siedzibach firm nie ma niemal nikogo. Rząd obserwuje te zależności i podejmie decyzję o podtrzymaniu wielu ograniczeń.

Turystyka będzie musiała zaczekać

Niestety turyści nie mają co liczyć na ponowne otwarcie hoteli. Ta zmiana została wprowadzona niedawno i jeszcze nie możemy powiedzieć, jaki wpływ ma na przebieg epidemii. Wiadomo natomiast, że zamknięte obiekty sportowe przyczyniły się do zwiększenia niezadowolenia, a nie do spadku liczby zakażeń.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że oddalamy się od alarmującej granicy 27-30 tys. zakażeń na dobę. We wtorek testy wykazały 25 484 infekcje, a w środę 25 221. Nie możemy jeszcze mówić o sukcesie, ale widać, że choroba zatrzymuje się.

Jeśli liczba zakażeń zacznie systematycznie spadać, to mamy szansę odzyskać nieco wolności jeszcze przed świętami. To wyjątkowy czas dla wielu z nas, gdy podróż kończy się spotkaniem z rodziną. Mamy nadzieję, że w sezonie zimowym będzie możliwość wyjazdu na narty czy do ciepłych krajów.

Źródło: RMF 24

Następny artykuł