Bazar skrywał tajemnicęwikipedia.org Marcin-m38 CC BY 2.5

Poszli na przygraniczny bazar i nie wierzyli własnym oczom. Znalezisko nie mieści się w głowie

Bazar tuż przy granicy był miejscem nieprawdopodobnego znaleziska. Może być bardzo niebezpieczne dla człowieka. Niemieckie media alarmują, polskie przyznają, że problem istnieje.

Bazar w Słubicach jest popularnym miejscem wśród podróżnych przekraczających granicę. Jak się okazuje, poza ubraniami i papierosami można tam nabyć niebezpieczne, zabronione substancje - informuje niemiecka stacja MDR.

Bazar przy granicy miejscem dystrybucji zabronionych substancji

Handel na granicy polsko-niemieckiej kwitnie. Na targowisku w słubicach znajdzimy rzede wszystkim podróbki markowych ubrań, kwiaty, alkohol, czy napoje energetyczne. Jak wynika ze śledztwa niemieckiej stacji MDR, można natknąć się tam również na nielegalne substancje. Są to zabronione pestycydy.

- Naszym reporterom zaproponowano nielegalne środki. Mamy to wszystko nagrane na kamerach - czytamy na stronach MDR.

Według MDR, dziennikarzom zaproponowano nielegalny środek owadobójczy „Bi 58” z dimetoatem, który jest podejrzany o działanie rakotwórcze. Ponadto, w tym samym miejscu ma być sprzedawany również "Dursban" z substancją chloropiryfos - również zabronioną na terenie całej Unii.

Polskie służby przyznają, że problem istnieje. W rozmowie z money.pl przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Gorzowie Wlkp zapewniają, że zostaną przeprowadzone kontrole, których wyniki mają być poznane niebawem.

- Handlarze są naprawdę sprytni. Mają na przykład reklamy zakazanych środków, ale podczas sprawdzania zapewniają, że nimi nie handlują. A reklamy po prostu są sprzed kilku miesięcy - mówią nieoficjalnie kontrolerzy z różnych regionów Polski w rozmowie z Money.pl

Dodatkową komplikacją jest fakt, że obie substancje zostały zabronione stosunkowo niedawno. Jeszcze kilka miesięcy temu można było je legalnie sprzedawać - chloropiryfos pozostawał w sprzedaży na terenie UE do 1 kwietnia 2020 roku, a dimetoat został wycofany ze sprzedaży 30 maja.

- Takie rozwiązania prawne utrudniały nam działanie podczas wcześniejszych kontroli. Nawet jakbyśmy znaleźli preparat, sprzedawca mógł powiedzieć, że ma go na użytek własny - opowiadają nieoficjalnie kontrolerzy.

Według informatorów Money.pl, zajmujących się ochroną środowiska, nielegalny handel pestycydami nie zakończy się z dnia na dzień. Zakazane preparaty cieszą się bowiem wśród rolników ogromną popularnością. Z kolei UE wprowadza coraz bardziej restrykcyjne zasady wobec toksycznych substancji, a lista zakazanych środków stale się wydłuża.

- Popyt na takie preparaty jest gigantyczny - i w Polsce, i w Niemczech. Rolnicy nie wyobrażają sobie często pracy bez ich stosowania. Zatem trudno się dziwić, że trafiają one nielegalnie do Słubic czy na inne bazary - słyszymy nieoficjalnie od jednego z kontrolerów.

Źródło: Money.pl

Następny artykuł