Podróżnik ukrył skarb wart 20 mln dolarów.Fot. Pixabay.com/ MasterTux

Polski podróżnik miał wiedzieć o ogromnym skarbie. Historia z klątwą w tle

Podróżnik, który mógłby być polskim odpowiednikiem Indiana Jonesa, niestety zniknął z kart wielkiej historii. Duża strata, ponieważ przygody Ossendowskiego nadawałyby się na niejeden scenariusz filmowy.

Podróżnik znający język chiński oraz mongolski, który dotarł na Daleki Wschód, walczył za cara i poznał słynnego "Krwawego Barona" był Polakiem. I nie, nie jest to zapowiedź żadnego filmu, a prawdziwa historia Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego. Mimo rozpoznawalności w świecie literackim jego młodość owiana jest sporą tajemnicą. Autor m.in. książki "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" przeżył przygody, których nie zobaczymy na kinowych ekranach.

Historyczne, przełomowe wydarzenie zostało nagle odwołane. Wszystko przez banalny, prozaiczny powód, niewiarygodneHistoryczne, przełomowe wydarzenie zostało nagle odwołane. Wszystko przez banalny, prozaiczny powód, niewiarygodneCzytaj dalej

Nieustraszony podróżnik

Ossendowski miał renomę awanturnika i nic dziwnego, że po ukończeniu Uniwersytetu Petersburskiego oraz Sorbony wyruszył na Daleki Wschód, gdzie poznał m.in. kontrowersyjnego Romana Ungerna von Sternberga znanego szerzej jako Krwawy Baron. Miał o ambicje niemałe, bo chciał przywrócić imperium Czyngis-chan i zsiąść na tronie Mongolii. To on był również w posiadaniu ogromnego skarbu cara, na który składało się m.in. ok. 2 tys. złotych posążków lamaickich bóstw, jaspisy, lapis-lazuli, tabakiery z nefrytu i agatu oraz brylanty – niektóre wielkości nawet małego dziecka. Szacowano, że wartość skarbu sięgała 20 mln dolarów. Baron miał go ukryć gdzieś w Mongolii, a o dokładnym położeniu wiedział również sam Ossendowski.

Buddyjski lama oraz mongolscy szamani przepowiedzieli baronowi śmierć w przeciągu 136 dni od ukrycia skarbu. Dokładnie 15 września 1921 roku Rosjanie rozstrzelali von Sternberga, a przywódca Tybetu Dalaj Lama ogłosił barona inkarnacją strażnika Dharmy. Według buddystów był on strażnikiem ich wierzeń przed wrogami.

O skarbie wie tylko podróżnik

Ossendowski wrócił do Polski i brylował na warszawskich salonach, chociaż otwarcie nie przyznawał, że wie, gdzie znajduje się skarb barona. Chodziły jednak plotki, że w jednej z jego książek opublikował zdjęcie miejsca, w którym schowali bogactwa. Po jakimś czasie Ossendowski zmęczył się bywaniem wśród stołecznej elity i w 1944 roku przeprowadził się do dworku w podwarszawskim Żółwinie. Buddyści przepowiedzieli mu śmierć, kiedy to sam baron przypomni mu o kruchości życia. Przepowiednia wypełniła się w styczniu 1945 roku.

Dzisiaj grzeje: 1. Skandal w Międzyzdrojach, wszystko przez jednego turystę. Karygodne
2. Wracają wesela i koncerty plenerowe. Premier podał daty i ogłosił, ile osób może przebywać razem na uroczystości

Dokładnie 2 stycznia 1945 r. przed dworkiem pojawił się czarny opel, a Ossendowskiego przywitał niemiecki oficer imieniem Ungern von Sternberg. Plotki mówią, że był to wnuk Krwawego Barona, który chciał odnaleźć z Ossendowskim skarb. Podróżnik odmówił wspólnej ekspedycji i następnego dnia już nie żył. Jak widać, mnisi mieli rację. Klątwa mongolskiego skarbu towarzyszyła Polakowi do dnia jego śmierci. Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie podróżnicy schowali carskie kosztowności. Podobną tajemnicą owiana jest sprawa sekretnej jaskini gdzieś w Tatrach Niskich.

Podróżnik Ferdynand Ossendowski wiedział o skarbie cara?

Fot. Wikipedia.org/ Narodowe Archiwum Cyfrowe/ domena publiczna

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Właśnie dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. Śmierć nadeszła nagle, gwiazda TVP poinformowała o stracie najbliższej osoby
  2. York wyrzucony do kosza na śmieci. Wstrząsające odkrycie na lotnisku
  3. Tysiące Polaków mogą poczuć ogromne rozczarowanie. Chodzi o Boże Ciało
  4. Pandemia uderzyła, tysiące zachorowań i zmarłych. Nowy kraj na drugim miejscu najbardziej poszkodowanych na świecie
  5. Najpiękniejsza pilot na świecie? Podbija serca internautów
  6. Kiedy otworzą siłownie, kluby fitness i baseny? Znamy dokładną datę

Źródło: Onet

Następny artykuł