Turysci.pl
Podróżnik ukrył skarb wart 20 mln dolarów.

Fot. Pixabay.com/ MasterTux

Polski podróżnik miał wiedzieć o ogromnym skarbie. Historia z klątwą w tle

28 Maja 2020

Autor tekstu:

Bartek Wojnowski

Udostępnij:

Podróżnik, który mógłby być polskim odpowiednikiem Indiana Jonesa, niestety zniknął z kart wielkiej historii. Duża strata, ponieważ przygody Ossendowskiego nadawałyby się na niejeden scenariusz filmowy.

Podróżnik znający język chiński oraz mongolski, który dotarł na Daleki Wschód, walczył za cara i poznał słynnego "Krwawego Barona" był Polakiem. I nie, nie jest to zapowiedź żadnego filmu, a prawdziwa historia Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego. Mimo rozpoznawalności w świecie literackim jego młodość owiana jest sporą tajemnicą. Autor m.in. książki "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" przeżył przygody, których nie zobaczymy na kinowych ekranach.

Nieustraszony podróżnik 

Ossendowski miał renomę awanturnika i nic dziwnego, że po ukończeniu Uniwersytetu Petersburskiego oraz Sorbony wyruszył na Daleki Wschód, gdzie poznał m.in. kontrowersyjnego Romana Ungerna von Sternberga znanego szerzej jako Krwawy Baron. Miał o ambicje niemałe, bo chciał przywrócić imperium Czyngis-chan i zsiąść na tronie Mongolii. To on był również w posiadaniu ogromnego skarbu cara, na który składało się m.in. ok. 2 tys. złotych posążków lamaickich bóstw, jaspisy, lapis-lazuli, tabakiery z nefrytu i agatu oraz brylanty – niektóre wielkości nawet małego dziecka. Szacowano, że wartość skarbu sięgała 20 mln dolarów. Baron miał go ukryć gdzieś w Mongolii, a o dokładnym położeniu wiedział również sam Ossendowski.

Buddyjski lama oraz mongolscy szamani przepowiedzieli baronowi śmierć w przeciągu 136 dni od ukrycia skarbu. Dokładnie 15 września 1921 roku Rosjanie rozstrzelali von Sternberga, a przywódca Tybetu Dalaj Lama ogłosił barona inkarnacją strażnika Dharmy. Według buddystów był on strażnikiem ich wierzeń przed wrogami.

O skarbie wie tylko podróżnik

Ossendowski wrócił do Polski i brylował na warszawskich salonach, chociaż otwarcie nie przyznawał, że wie, gdzie znajduje się skarb barona. Chodziły jednak plotki, że w jednej z jego książek opublikował zdjęcie miejsca, w którym schowali bogactwa. Po jakimś czasie Ossendowski zmęczył się bywaniem wśród stołecznej elity i w 1944 roku przeprowadził się do dworku w podwarszawskim Żółwinie. Buddyści przepowiedzieli mu śmierć, kiedy to sam baron przypomni mu o kruchości życia. Przepowiednia wypełniła się w styczniu 1945 roku.

Dokładnie 2 stycznia 1945 r. przed dworkiem pojawił się czarny opel, a Ossendowskiego przywitał niemiecki oficer imieniem Ungern von Sternberg. Plotki mówią, że był to wnuk Krwawego Barona, który chciał odnaleźć z Ossendowskim skarb. Podróżnik odmówił wspólnej ekspedycji i następnego dnia już nie żył. Jak widać, mnisi mieli rację. Klątwa mongolskiego skarbu towarzyszyła Polakowi do dnia jego śmierci. Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie podróżnicy schowali carskie kosztowności. Podobną tajemnicą owiana jest sprawa sekretnej jaskini gdzieś w Tatrach Niskich

Fot. Wikipedia.org/ Narodowe Archiwum Cyfrowe/ domena publiczna

Źródło: Onet

Podobne artykuły

dyscyplinarka na zagraniczny urlop

Polska

Można zostać zwolnionym za zatejenie urlopu za granicą w czasie pandemii. Jest wyrok polskiego sądu

Czytaj więcej >
Podkarpacie co zobaczyć

Polska

Podkarpacie. Polski region pełen zróżnicowanych i niezwykłych miejsc

Czytaj więcej >
zamość z lotu ptaka

Polska

Zamość zachwyca turystów z całego świata. Jest jednym z "gwiezdnych miast" Europy

Czytaj więcej >
restrykcje muzeum

Polska

Polscy hotelarze mają nowy sposób na obchodzenie restrykcji. "Mam Muzeum i tam będzie można zamawiać catering"

Czytaj więcej >
góry gopr bieszczady

Polska

Turyści wyszli bez ubrań w góry, potem nie mogli już nawet włożyć kurtek. Interweniowali żołnierze

Czytaj więcej >
Rodzina w Tatrach deptała krokusy

Polska

Turyści deptali krokusy. TPN promuje akcję „Ani kroku(s) dalej!"

Czytaj więcej >