turystykaFot. pxhere.com/CC0 Public Domain

Europejska stolica ma dość. Nie tylko sprzedają podejrzane substancje, ale jeszcze oszukują turystów

Turystyka napędza gospodarkę, dając pracę wielu ludziom i przynosząc ogromne zyski. W miejscach, gdzie przewijają się tłumy zagranicznych gości, pojawiają się dilerzy próbujący skorzystać z okazji na łatwy zarobek.

Turystyka w Lizbonie spowodowała, że grupa dilerów znacznie się rozrosła. Tłum zgromadzony przy największych atrakcjach, jest dla nich idealnym miejscem do prowadzenia handlu. Trudno uniknąć pojawiających się niepostrzeżenie mężczyzn, oferujących szeptem różne używki.

Huragan wyrzucił na brzeg potwora. Brytyjczycy już zaczęli nazywać go NessieHuragan wyrzucił na brzeg potwora. Brytyjczycy już zaczęli nazywać go NessieCzytaj dalej

Mieszkańcy Lizbony skarżą się nie tylko na irytujące zachowanie dilerów, ale też to, że oszukują swoich klientów. Już samo zaczepianie przypadkowych osób jest uciążliwe i budzi niechęć. Przekręty, jakie robią, denerwują jedynie tych, którzy kupują produkty z ich oferty.

Turystyka zorganizowana

Nawet będąc na wycieczce w zorganizowanej grupie z przewodnikiem, naciągacze będą próbowali nam coś sprzedać. Jedni się śmieją, drudzy są oburzeni taką propozycją, a inni kupują z zadowoleniem.

– Na moich trasach wszyscy turyści są pytani, czy szukają narkotyków. Niektórzy się śmieją, ale wielu się to nie podoba – twierdzi Maarten, przewodnik turystyczny po Lizbonie cytowany przez agencję Reuters.

Podobne sytuacje zdarzają się w wielu miastach popularnych wśród turystów, np. w Rzymie, Pradze czy Barcelonie. Można by się zastanawiać, czemu służby porządkowe nie walczą z dilerką, skoro tak łatwo spotkać jednego z nich. Odpowiedź jest prosta - towar z oferty bardzo często nie jest prawdziwy.

Kontrole nie pomogły

W wielu krajach, w tym Portugalii legalne jest posiadanie na własny użytek niewielkiej ilości substancji psychoaktywnych. Sprzedaż ich jest nielegalna, ale łatwo ją ukryć. Wielu dilerów po zatrzymaniu może się łatwo wywinąć, pokazując fałszywy towar. Zamiast marihuany mają liście laurowe, a kokainę zastępują mąką lub paracetamolem. Po takich interwencjach, gdzie zatrzymany ma przy sobie raczej składniki na obiad, zamiast arsenału narkotyków, policja zrezygnowała z kontroli.

Problem trudno rozwiązać, chociaż denerwuje zarówno tych, co nie chcą kupować, a są nagabywani przez naciągaczy, jak i tych, którzy kupili narkotyki, które okazały się czymś zupełnie innym.

– Turyści nie są świadomi tego zjawiska, więc są oszukiwani. Sprzedawcy osiągają w ten sposób duży zysk. Na początku pokazują potencjalnym nabywcom prawdziwą próbkę narkotyku, a po zapłaceniu podają im fałszywy substytut – wytłumaczył Bruno Pereira, policjant z lizbońskiego wydziału śledczego.

Pomysł na rozwiązanie trudnej sytuacji już jest. Potrzebne będą jednak poważne zmiany w prawie, by uwzględniało działania dilerów sprzedających zarówno prawdziwy, jak i podmieniony towar. Na razie można ich ukarać jedynie za brak odpowiedniej licencji na sprzedaż uliczną.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Gratulacje spływają od fanów. Aleksandra Kwaśniewska i Kuba Badach mają powody do świętowania „W końcu”
  2. Pilna decyzja GIF. Z aptek zniknął ważny lek
  3. Krzyki i panika na pokładzie samolotu. Wpadli w huragan, pilot 5 razy próbował lądować
  4. Nie tylko WizzAir z Polski. Nagrania samolotów walczących z huraganem wywołują ciarki, ale pilotom należą się brawa
  5. Będzie nowe województwo na południu Polski? Nie wszyscy się ucieszą, "temat jest w obiegu"
  6. Ponad 20 osób nie żyje, jest wielu poszkodowanych. Tragiczny bilans zwiększa się z każdą godziną

Źródło: Fly 4 free

Następny artykuł