samolot NorwegiaFot. Pixabay.com/DaniloBueno

Polacy zostali wyrzuceni z norweskiego samolotu. Nie zgadzają się z oskarżeniami linii

Samolot norweskich linii lotniczych odleciał bez dziewięciu Polaków na pokładzie. Załoga wyrzuciła ich z maszyny, choć oni twierdzą, że nie zrobili nic złego.

Samolot linii lotniczych Widerøe miał wystartować z lotniska Oslo Gardermoen. Wśród pasażerów było dziewięciu Polaków, jednak oni ostatecznie nigdzie nie polecieli. Jak podają media, zostali oni wyproszeni z samolotu przez załogę. Linie lotnicze stwierdziły, że mężczyźni nie przestrzegali zasad bezpieczeństwa na lotnisku.

Jak podają Polacy, obsługa miała im mówić, że są pijani. Oni natomiast z takimi oskarżeniami się nie zgadzają i deklarują, że byli całkowicie trzeźwi. Ostatecznie całą sytuację nagłośnił portal Mojanorwegia.pl. Pasażerowie przylecieli do Oslo z Warszawy i czekali na przesiadkę na kolejny samolot, którym mieli polecieć do pracy do Førde.

Samolot odleciał bez Polaków na pokładzie

Wszystko zaczęło się od tego, że dwóch z pasażerów zostało przyłapanych na paleniu papierosów w toalecie na lotnisku. Została wezwana policja, sprawę ostatecznie jednak udało się załatwić polubownie. Cała dziewiątka przeszła odprawę i weszła do samolotu, stamtąd jednak rzekomo ich wyrzucono, gdyż "byli pijani".

- Była to decyzja kapitana. Nie zgadzaliśmy się z tym i żądaliśmy wezwania policji, by wykonać badanie trzeźwości. Wysłano nas do siedziby policji na lotnisku. Tam poprosiliśmy o badanie w celu oczyszczenia się z zarzutów. Było nas dziewięciu. Policjanci twierdzili, że nie mają urządzenia do wykonania badania, czy też nie mogą nas zbadać. Skierowano nas więc na komisariat w Oslo - opowiedział portalowi jeden z mężczyzn.

Komisariat w Oslo zgodził się na badania, jednak ostrzeżono ich, że mogą one nie dać potwierdzenia. Wysłano ich do szpitala, tam z kolei zaproponowano im pobieranie krwi do badań. Gdy się zgodzili, okazało się, że możliwe to będzie dopiero za 6 godzin, bo wszyscy są zajęci. Ostatecznie mężczyźni się poddali, wrócili na lotnisko i kupili bilety na kolejny lot.

Polacy czują się niewinni, linia lotnicza tłumaczy

O sprawie zrobiło się głośno, głos zabrać postanowiła więc również norweska linia lotnicza Widerøe. Zgodnie z jej tłumaczeniem, to przez decyzję pilota nie wpuszczono Polaków na pokład. Miał on być świadkiem zajścia z udziałem policji na lotnisku i to ono było przyczyną jego zarządzenia, a nie rzekome spożycie alkoholu.

- Palenie w miejscu publicznym jest zabronione, dlatego też zareagowali pracownicy ochrony lotniska. Kapitan spotkał się z kierownikiem ds. nadzoru obsługi naziemnej, który radził mu, by nie wpuszczać grupy na pokład samolotu. Podczas tego lotu obsługą pasażerów zajmuje się tylko jedna stewardessa. Gdy dowiedziała się o incydencie z paleniem w toaletach, nie chciała, by wpuścić grupę na pokład, gdyż bała się, że tam również nie będzie ona przestrzegała zasad bezpieczeństwa obowiązujących podczas lotu - mówiła menadżer ds. PR i mediów linii.

Zgodnie z medialnymi doniesieniami, kapitan polecił niewpuszczanie mężczyzn na pokład. Nie wiadomo, dlaczego ostatecznie się tam znaleźli, sprawa jest badana. Nie wiadomo również, w którym momencie rozpoczęła się rozmowa i zarzuty dotyczące spożywania alkoholu - przedstawicielka linii zaprzecza, by w raporcie była mowa o tym, że Polacy byli pijani. Mimo wszystko pasażerowie uważają, że usunięci z pokładu zostali niesłusznie.

Źródło: Wirtualna Polska

Następny artykuł