Kraków służby szukająFot. Google Maps

Dantejskie sceny na południu Polski. Wszyscy uciekli. Trwa poszukiwanie świadków

Kraków w cieniu skandalu. W sercu turystycznego miasta doszło do wstrząsających wydarzeń. Trwają poszukiwania świadków szokujących scen. Informacje o makabrycznym zdarzeniu za pośrednictwem mediów społecznościowych przekazała jedna z organizacji. Historia wywołała burzę wśród internautów, którzy w komentarzach wyrazili oburzenie.

Kraków znalazł się w centrum skandalu w związku z wydarzeniami, do których doszło we wtorek 8 września w samym centrum turystycznego miasta. Pies jednej ze spacerujących kobiet został rozszarpany na oczach właścicielki i świadków. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez organizację działającą na rzecz zwierząt, nikt nie zareagował na szokujące sceny.

Autobus uderzył w most, dzieci w środku. Dramatyczne wiadomości z zagranicyAutobus uderzył w most, dzieci w środku. Dramatyczne wiadomości z zagranicyCzytaj dalej

Po tym, jak Kraków znalazł się w centrum wstrząsających scen, do akcji wkroczyła organizacja Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Amstaffy mężczyzny, którego tożsamości jeszcze nie ustalono, rzuciły się na jamnika prowadzonego przez kobietę i rozszarpały czworonoga. Zszokowanej właścicielce nikt nie pomógł, nie zareagował także opiekun amstaffów.

Kraków: amstaffy rozszarpały jamnika w centrum miasta. Właściciel psów pozostał niewzruszony.

Kraków żyje oburzającymi wydarzeniami, które miały miejsce na plantach - w sercu uwielbianego przez turystów miasta. Jedna z kobiet przeżyła ogromny szok, gdy 2 amstaffy rzuciły się na jej jamnika i rozszarpały zwierzę. Najbardziej bulwersujące jest jednak zachowanie właściciela agresywnych czworonogów. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez media mężczyzna nie rozdzielił zwierząt i nie wykazał żadnego zainteresowania wobec przestraszonej kobiety. Organizacja poszukuje świadków zdarzenia.

- Dzisiaj rano na Plantach, vis a vis ul. Piłsudskiego 2 amstaffy (czarna suka i pies) rozszarpały jamnika. Psy biegały luzem, bez kagańca. Właściciel – wysoki, młody mężczyzna nie zrobił absolutnie nic żeby psy rozdzielić. Nie pomógł również oszołomionej właścicielce zagryzionego psa. Zaznaczamy, że jamnik był na smyczy. Niestety nikt ze świadków wydarzenia nie zadzwonił po policję. Jeżeli ktoś posiada informację, do kogo należą psy – prosimy o wiadomości na priv - czytamy w komunikacie Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Kraków - konkretnie planty na wysokości ulicy Piłsudskiego 2 - był miejscem wydarzeń, które rozpoczęły dyskusję społeczną. Pod komunikatem Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami rozpoczęła się dyskusja. Wielu internautów zwórciło uwagę na problem, jakim są duże i groźne psy, które niepilnowane biegają po parku bez kagańca.

Dzisiaj grzeje: 1. Daniel nie żyje. Dramatyczna wiadomość obiegła Polskę
2. Przepyszny, niepowtarzalny rosół bez włoszczyzny. Zamiast niej dodać należy składniki, które każdy ma w domu

Kraków jest odwiedzany przez wielu turystów, a zielone planty przyciągają właścicieli zwierząt. Zdarzenie, do którego doszło 8 września, może jednak odstraszyć spacerowiczów. W innym z naszych artykułów pisaliśmy również o wielkiej panice na polskim lotnisku.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Bezbronny cielak tonął podczas huraganu. Nagle stała się niewyobrażalna rzecz, wideo wyciska łzy z oczu
  2. Otworzył wojskową konserwę z 1900 roku. Zawartość zwaliła go z nóg [wideo]
  3. TVP donosi. Doszło do poważnego wypadku z udziałem polskich służb
  4. Polsat potwierdza. Rząd podjął decyzję. Jesienią Polaków czeka prawdziwa rewolucja
  5. Największa gwiazda Opola trafiła do sądu. Fani nie mogą uwierzyć. O co chodzi?
  6. Mieszkańcy kamienicy są wstrząśnięci. Sąsiadka wyprowadziła się, ale zostawiła głodne zwierzęta, okropny widok

Źródło: Popularne.pl

Następny artykuł