Ferie równi i równiejsiPixabay.com/ pasja1000

Wyciekła prawda o wyjazdach na ferie. „Równi i równiejsi"

Ferie dopiero się zaczęły, a już teraz widać, że nie wszyscy chcą przestrzegać restrykcji. Rodziny w górach przeżywają prawdziwe oblężenie. Chociaż decyzją rządu obiekty noclegowe musiały zostać zamknięte, turyści korzystają ze wszelkich sposobów aby obejść te zasady. Szczególnie wyjazdami szczycą się gwiazdy, a w ich komentarzach aż wrzy.

Ferie zimowe w szkołach właśnie się rozpoczęły. Dzieci zgodnie z zaleceniami mają jednak pozostać w domach, dlatego zamknięte zostały obiekty noclegowe oraz stoki narciarskie. Niektórzy jednak korzystają z gościnności bliskich i znajomych w górach. Wypoczynkiem chwalą się również gwiazdy, a w komentarzach czytamy o "równych i równiejszych".

Polacy wyjeżdżają na ferie mimo zakazów

Z krytyką ze strony komentujących spotkały się m.in. Katarzyna Cichopek, Małgorzata Socha oraz Izabela Janachowska, które pochwaliły się w mediach społecznościowych pochwaliły się zdjęciami z wakacji z dziećmi. W komentarzach pojawiły się nawet opinie, że są "równi i równiejsi", a gwiazdy po prostu mogą pozwolić sobie na więcej.

Właściciele domów w górach lub innych ośrodków turystycznych zwracają uwagę jeszcze na jeden problem. Jak przyznają, o ich istnieniu przypominają sobie właśnie dawno niewidziani znajomi. Dzisiaj pisaliśmy również o turystce, która wynajęła pokój w Szklarskiej Porębie.

- Zaczęli odzywać się po wielu latach bez kontaktu, obwieszczając: "Ale u was pięknie! Przyjeżdżamy!" – przyznaje ze smutkiem pani Katarzyna w rozmowie z WP. Jak podkreśla, nie ma hotelu czy pensjonatu, tylko własne, prywatne cztery kąty.

Polak poleciał do Peru, aby poddać się tajemniczemu rytuałowi. Polak poleciał do Peru, aby poddać się tajemniczemu rytuałowi. "Byłem w tunelu, z którego nie mogłem się wydostać"Czytaj dalej

Problem dostrzega również pani Sylwiana, która na co dzień mieszka na wsi, ale ma także drewniany domek w górach. Jak opowiada, jej daleka znajoma odnowiła z nią kontakt jedynie po to by u niej przenocować. Właścicielka wykazała się jednak asertywnością i przerwała rozmowy na ten temat. - Lubimy z mężem ciszę i stawiamy jasno granice, które nasi bliscy znajomi po prostu rozumieją – deklaruje.

- Jeśli chcemy przekazać gościom, że ich zachowanie nie do końca nam się podoba, najlepiej zrobić to wprost. Możemy użyć zdania: "Chciałabym, żebyś uszanował zasady panujące w tym domu" – mówi psycholog Monika Dreger w rozmowie z WP. - Każdy jest kowalem tego, co dzieje się w jego domu. Dopóki dana rzecz odpowiada obu stronom, to znaczy, że możemy wcielić ją w życie. Pytanie, czy na pewno będziemy respektować prośby gospodarza – dodaje.

Na własny pomysł wpadła pani Magdalena Rutkowska, która sporządziła dla swoich przyszłych potencjalnych gości specjalny regulamin. Ma on na celu uniknięcie nieprzyjemnych sytuacji związanych z przekraczaniem granic przez dawnych znajomych.

- Komunikujemy się ze znajomymi za pośrednictwem Facebooka, bo w naszym domu nie ma zasięgu. Na swoim profilu wrzuciliśmy dokument, który nazywa się "protipy przed wyjazdem". Zamieściliśmy tam informację o rzeczach, które warto ze sobą zabrać (np. woda w butlach 5 l, kawa ziarnista do ekspresu), dobrowolnych opłatach za jedzenie czy wywóz szamba (skarbonka) oraz czy warunkach noclegowych. Zauważyłam, że nasi goście przywiązują wagę do tych informacji - wyjaśnia pani Magda.

Pani Magdalena zarządziła również, że każdy kto przyjeżdża do jej domu, otrzyma pakiet obowiązków domowych, do których należą także niezbędne prace remontowe. Osoba, która zapowiada się z przyjazdem od początku jest świadoma zasad w domu pani Magdaleny, jednak przez cały czas przyjmuje ona chętnych.

- Możemy pozwolić takim ludziom na przyjazd lub nie - to wyłącznie nasz wybór – podkreśla psycholog Monika Dreger. - Niezależnie od tego, jaka będzie nasza decyzja, jasna i asertywna komunikacja zawsze się sprawdza. Możemy powiedzieć: "Wiem, że odzywasz się, bo mam mieszkanie w górach, a jest lockdown" i oznajmić, co robimy dalej lub poinformować wprost: "nie utrzymywaliśmy kontaktu tyle czasu, przepraszam, nie zaproszę cię do mojego mieszkania".

- Najważniejsze, żebyśmy rozpoznali, co jest dla nas ważne, na czym nam zależy, a czego na pewno nie chcemy. Bo jeżeli godzimy się na podjęcie gości, choć wcale nie mamy ochoty, powinniśmy popracować nad własną asertywnością i zastanowić się, dlaczego powiedzieliśmy "tak" – dodaje psycholog.

Spotkała Cię niecodzienna sytuacja na wycieczce? Prowadzisz hotel lub pensjonat i chcesz podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami lub historiami? A może chcesz skontaktować się z nami w innej sprawie związanej z turystyką? Zapraszamy do wysyłania wiadomości na adres redakcja@turysci.pl

Artykuły polecane przez redakcję Turyści.pl:

Źródło: Onet

Następny artykuł