autobus polska turystafot. pixabay.com/pasja1000/zdjęcie poglądowe

Porażająca relacja turysty z Polski. Jechał autokarem, przeżył koszmar

Autobus wiozący polskich turystów do domu musiał spędzić na granicy kilka godzin. Niektórym pasażerom zaczęły puszczać nerwy.

Autobus, którym Polacy przekraczali granicę w drodze do domu, musiał czekać aż 8 godzin. Na miejscu panował chaos i dezinformacja.

Pierwsza osoba na świecie dostała testowaną szczepionkę na koronawirusa. Wiadomo, kim jestPierwsza osoba na świecie dostała testowaną szczepionkę na koronawirusa. Wiadomo, kim jestCzytaj dalej

Autobus przekraczał granicę 8 godzin

Od północy z soboty na niedzielę granice naszego kraju zostały zamknięte. Tym samym rozpoczęły się akcje sprowadzania Polaków przebywających w innych krajach do domu. Niestety okazuje się, że nie wszystko przebiega zgodnie z planem.

Turyści, którzy w momencie ogłoszenia zamknięcia granic znajdowali się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, nie mieli łatwego powrotu. Część osób nie miało możliwości dostać się na bezpośredni lot, więc zaoferowano im w zamian dwuetapową podróż samolotem i autokarem z przesiadką w Monachium.

– Kiedy wylądowaliśmy w Monachium autokar już na nas czekał. Wszystko szło dobrze, do momentu kiedy tuż przed godz. 4 nad ranem dojechaliśmy do przejścia granicznego w Olszynie – opowiada turysta z Lublina w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim. – Dojechaliśmy do tabliczki z napisem Polen 1 km i tam się zatrzymaliśmy. Ten jeden kilometr do mostu na Nysie zajął nam, nie przesadzając aż 6 godzin! Przesuwaliśmy się co kilkadziesiąt metrów. Ludziom w końcu zaczęły puszczać nerwy. W kolejce czekało ponad sto autokarów.

Gdy część pasażerów wysiadła żeby zorientować się w sytuacji, na drodze spotkali dwóch strażaków w kombinezonach ochronnych, mierzących temperaturę osobom przekraczającym granicę, jednego funkcjonariusza straży granicznej i dwóch policjantów. Żaden z nich nie potrafił jednak udzielić dokładnych informacji.

- W międzyczasie policja zarządziła, że musimy przepuścić ciężarówkę, która jechała z Holandii z żywym drobiem. To dolało tylko oliwy do ognia, zaczęła się straszna awantura, zaczęli wychodzić pasażerowie z innych autokarów – opowiada turysta. – Na pokładzie mieliśmy małe, około roczne dzieci, było też sporo starszych osób, trudno było to wytrzymać. W końcu przepuścili nas specjalnie stworzonym pasem między ciężarówkami, a straż graniczna odebrała od nas kartki z danymi, w których trzeba było wskazać m.in. adres, pod w którym będzie się odbywać kwarantannę.

Dzisiaj grzeje: 1. Utknął na polskim lotnisku, miał międzylądowanie. "Nie spałem od 35 godzin, nie jadłem od 24"
2. Rząd ze specjalnym apelem do mieszkańców miast a także władz miejskich

Turysta poskarżył się, że wszystkie procedury, które w Polsce trwały kilka godzin, na lotnisku w Indiach zajęły mu niedawno kwadrans. Mężczyzna nie ma pretensji do biura podróży, a raczej do rządu, który nie uprzedził organizatorów o ewentualności zamknięcia granic. Twierdzi, że pomogłoby to lepiej zorganizować powrót dla osób przebywających za granicą.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Jerzy Owsiak dostał SMS-a od ministra zdrowia podczas programu na żywo. Od razu przeczytał, dobitne słowa
  2. Lidl naraził wszystkich podczas epidemii koronawirusa? Niedowierzanie, nikt nie myślał o konsekwencjach
  3. 11 stron pełnych nekrologów, serce pęka. "Spotykaliśmy ich na ulicy"
  4. 79 pociągów zawieszonych, nie wyjadą w trasy. PKP wprowadza wielkie zmiany z powodu koronawirusa
  5. Oburzająca sytuacja tuż obok Polski. "Imprezują i nie przejmują się żadnym wirusem"
  6. Epidemia zbiera śmiertelne żniwo. Nie żyje młody trener, miał całe życie przed sobą

źródło: dziennikwschodni.pl

Następny artykuł